W jakim celu robisz ten kurs?

I znowu się spieszysz… Dokąd to tak Ci spieszno, że nie masz czasu nawet się wyspać po nocnym dyżurze?

- Idę na zajęcia. Mam dziś od rana wykłady na kursie specjalistycznym: „Wykonywanie szczepień ochronnych”, a wieczorem ćwiczenia na studiach magisterskich. Jutro zaś czeka mnie wykład na kursie toczenia krwi. Muszę go w końcu zrobić, bo już 4 lata pracuję w zawodzie, nie posiadając tego kursu.

- Widzę, że jesteś bardzo ambitna. Co uzyskasz dzięki zdobytym kwalifikacjom?

I tu zapanowała niezręczna cisza, a na Twojej twarzy pojawiło się zwątpienie.

Dopytuję zatem:

- Dostaniesz podwyżkę?

- Nie, bo w moim szpitalu nie ma podwyżek za ukończenie studiów, kursów czy specjalizacji – odpowiadasz.

- Może zmieni się Twój zakres obowiązków?

- Hehe, no co Ty? Tu wszystkie pielęgniarki robią to samo – to, co w danej chwili trzeba. Trzeba toczyć krew – toczę. Trzeba zaszczepić – szczepię. Jak trzeba, to nawet próbę wysiłkową wykonam bez obecności lekarza w gabinecie – on w tym czasie zdąży zrobić innemu pacjentowi echo serca.

- Znasz się dobrze na tym wszystkim?

- Uczę się w praktyce. Na początku trochę kombinuję i bardzo się stresuję. No, ale jakoś się udaje. I tak uczymy się jedna od drugiej.

- Nie rozumiem…  skoro to wszystko aktualnie wykonujesz, to po co Ci te kursy i studia?

- No wiesz, potrzebny mi „papier”, bo tak naprawdę, to według prawa ja nie mogę szczepić, póki nie ukończę kursu szczepień, nie mogę toczyć krwi, póki nie ukończę kursu z tego zakresu. Próby wysiłkowej też, podobno, nie mogę przeprowadzić bez obecności lekarza w tym samym gabinecie, bo nie jestem specjalistką z zakresu pielęgniarstwa kardiologicznego. Gdybym popełniła błąd, miałabym duże problemy w sądzie. Nie tylko dlatego, że zaszkodziłam pacjentowi na zdrowiu, że zepsułam sprzęt, ale również dlatego, że wykonałam daną czynność bez uprawnień.

- Dlaczego zatem robisz coś, do czego nie masz uprawnień?

- Dlaczego? – zastanawiasz się dłuższą chwilę – trudne pytanie. Odpowiedź chyba nie jest taka prosta. Wydaje mi się, że robię to wszystko dlatego, bo inni też tak robią, nie chcę wyjść na „nieroba”, „tę złą”, „niekompetentną.” Robię to, bo taka jest potrzeba, pacjent tego potrzebuje, sytuacja tego wymaga. Być może robię to, bo chcę się uczyć czegoś nowego, ciekawego, bardziej ambitnego, chcę się rozwijać. Może robię to, bo przecież to głupota, żebym ja pielęgniarka po licencjacie, nie mogła człowieka zaszczepić!!! A może, po prostu, brakuje mi asertywności i nie potrafię odmówić…? Sama nie wiem…

- Dobrze Ci z tym?

- …nie rozumiem…

- Pytam, czy dobrze Ci z tym, że wykonujesz to wszystko niezgodnie z prawem, że eksperymentujesz na pacjencie, nie posiadając pełnej wiedzy, jak poprawnie należy wykonać daną czynność, że się nie wysypiasz po nocnym dyżurze, bo musisz iść na kurs, który nauczy Cię czegoś, czego zdążyłaś się już wcześniej sama nauczyć, tylko po to, by uzyskać jakiś głupi papier, który w rzeczywistości niczego nie zmieni?

- Nie – odpowiadasz zmieszana.

- To w takim razie, jak chcesz, aby było?

- Chcę, by mnie doceniano i by nie wysługiwano się mną. Chcę, by te wszystkie kursy coś znaczyły, by przekładały się na wzrost uposażenia, wzrost uprawnień, rozwój zawodowy. Ale to jest chyba niemożliwe…

- Niemożliwe?! Dlaczego?! Przecież to Ty stawiasz warunki! Przecież masz wytyczne, jak należy postępować – masz ustawy, rozporządzenia. Powiesz: „Nie są idealne, mają wiele mankamentów, nijak się mają do rzeczywistości” i dlatego nie postępujesz zgodnie z nimi. Tylko, no właśnie, co z tego wynika? Wynika z tego to, że dyrekcja Cię nie docenia!

***

Jeśli chcesz coś zmienić, musisz zacząć postępować inaczej.

Wyobraź sobie, że jesteś na dyżurze i trzeba podłączyć pacjentowi krew. Mówisz, że nie możesz jej podłączyć, bo nie masz do tego uprawnień. Co by się stało? Czy pacjentowi stałaby się krzywda? Nie, krew podłączyłaby inna pielęgniarka, która ma do tego uprawnienia. A co, jeśli żadna z Was nie ma uprawnień? Prawdopodobnie, lekarz sam podłączyłby tę krew pacjentowi. Tobie pewnie byłoby głupio, lekarz pewnie byłby ogromnie zdziwiony, zaskoczony, a nawet i zły. Ale wreszcie dostrzegłby problem, a dyrekcja szpitala czym prędzej wysłałaby Cię na kurs, aby jak najszybciej problem ten rozwiązać. Nie musiałabyś 4 lata wykonywać tej czynności bezprawnie. A jeśli problem ten byłby nagminny, może zmieniono by wymagania, ustawy, rozporządzenia i dostosowano je do realiów? Może do toczenia krwi wystarczyłoby po prostu skończyć studia licencjackie?

Wiesz, dlaczego niektóre zapisy w rozporządzeniach nadal są takie bezsensowne? Bo nikt ich nie przestrzega, nikt nie robi problemu. I dlatego nikt ich nie zmienia. I tak teoria jest teorią, a praktyka praktyką. Wiedz jednak, że w razie czego, to Ty jesteś winna – bo to Ty działasz niezgodnie z prawem…

A wiesz, dlaczego w pielęgniarstwie nie tworzy się ścieżek kariery zawodowej? Spójrz, Ty masz kurs EKG, Beata specjalizację, Anna kursu nie ma. Wszystkie jednak robicie to samo – samodzielnie, bez obecności lekarza, przeprowadzacie próbę wysiłkową. I po co Ci ten kurs?

Jednak może być inaczej. Jak? Nie masz kursu EKG – nie wykonujesz w ogóle próby. Masz kurs EKG – wykonujesz próbę w obecności lekarza. Lecz dopiero dzięki ukończonej specjalizacji w dziedzinie pielęgniarstwa kardiologicznego mogłabyś niejako „wyręczyć” lekarza poprzez samodzielne przeprowadzenie tego badania, a tym samym poprawić wydajność funkcjonowania placówki, lepiej zarządzając czasem (lekarz w tym czasie wykonywałby echo innemu pacjentowi). Ale, no właśnie, nie robiłabyś tego za darmo, lecz za odpowiednią dodatkową / wyższą gratyfikacją finansową.

Rozumiesz już, o co chodzi? Chodzi o to, by wykorzystywać swoje uprawnienia jako atuty do negocjacji podwyżek i budowania ścieżek kariery. Jeżeli do wykonania jakiejś czynności niezbędny jest „papier”, a Ty go nie posiadasz, to nie wykonuj tej czynności.

W dodatku, przestrzegając prawa, będziesz inaczej podchodzić do kursów – z większą motywacją i autentycznym zaangażowaniem, bo będziesz widzieć w tym sens, bo wtedy papier będzie oznaczał realną zmianę i rozwój. Tylko wtedy w ślad za papierem będzie szedł praktyczny wzrost kompetencji. I wtedy będziesz wiedzieć, po co robisz ten kurs. Po przecież, tak naprawdę, nie chodzi Ci tylko o papier, prawda?

17 komentarzy dla artykułu “W jakim celu robisz ten kurs?

  1. mam wzorowe kwalifikacje, studia magisterskie i podyplomowe i……..tylko a może aż,zadowolenie z siebie, że potrafię więcej niż moje koleżanki, czasem zastanawiam się czy warto, bo jak każdy kij wszystko ma dwa końce….

    • Zadowolenie z siebie i umiejętności to rzecz, z całą pewnością, bardzo ważna. To buduje nasz wizerunek i profesjonalizm, a także podnosi poczucie własnej wartości. Aga, to bardzo dobrze, że kursy i studia sprawiają, że czujesz się z siebie dumna. Ja też tak mam :) I to wszystko powinno iść w parze z modyfikacją zakresu obowiązków, awansem, wynagrodzeniem – z tym już w naszym zawodzie znacznie gorzej. Tu czuję ogromny niedosyt i rozbieżność pomiędzy pracą zawodową a ideą kursów. Chodzi o to, by te kursy miały również praktyczne i finansowe odzwierciedlenie w naszym zawodzie.

  2. Bardzo wartościowy artykuł. Biorąc pod uwagę poczucie wartości i profesjonalizmu w zawodzie pielęgniarki uważam, że należy przełamać te niemodne już trendy jak stronienie od wszelkich szkoleń oraz kursów.

  3. Moim zdaniem kursy kwalifikacyjne powinny zostać całkowicie zlikwidowane na rzecz drastycznego wzrostu dostępu do specjalizacji. Większa liczba specjalistów z pewnością zwiększyłaby prestiż naszej grupy zawodowej. Podejrzewam, ze właśnie przez ,,kursy” dużo osób w naszym kraju mówi: ,,wystarczy zrobić kurs żeby zostać pielęgniarka/pielęgniarzem” podsłuchując strzępy rozmów, które wyciekają z pielęgniarskich dyżurek.
    Pamiętajmy także, ze dziś często mamy sytuację, że pielęgniarka mieszkająca ,,w górach” musi jeździć ,,nad morze” bo w jej województwie nie jest prowadzona wymarzona przez nią dziedzina specjalizacji.
    Warto aby po zrobieniu już naszej specjalizacji nie bać się odpowiedzialności wynikającej z nowych uprawnień, np badanie fizykalne czy też kierowanie pacjenta na badania diagnostyczne zgodnie z obecnie obowiązującym ,,Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 7 listopada 2007 r. w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego”.
    Z drugiej strony poza samymi szerszymi uprawnieniami i odpowiedzialnością muszą iść pieniądze.
    Tymczasem w naszym kraju dochodzi do sytuacji paranoicznej – lekarz zarabia w ciągu jednego dyżuru tyle co pielęgniarka/pielęgniarz przez miesiąc. Zgody na taka przepaść finansowa pomiędzy dwiema grupami medyków być nie może !!!

  4. Droga Moniko!
    Samym gdakaniem to nic nie osiągniesz, trzeba wziąć się skrzyknąć z innymi pielęgniarzami i pielęgniarkami, iść pod Sejm, Kancelarie Premiera, Ministerstwo Zdrowia, dom Tuska, dom Arłukowicza, pokrzyczeć, po grzechotać, przetrzymać ich i zacząć rozmowę na temat żądania zmian w Naszym zawodzie.

    • „Gdakanie”, typowy tekst zawistnej, zacofanej pielęgniarki. Brak słów…

    • Podobno dobrze jest się uczyć na błędach. Stanie pod sejmem nic nie udało i uważam że to nie jest poziom negocjacji, jeżeli można to w ogóle nazwać negocjacjami, jaki pielęgniarki powinny stosować. Jeżeli chcemy być traktowani poważnie to zachowujmy się poważnie. Jeżeli masz zamiar iść pod sejm to nie w moim imieniu.

    • Do Pati: Nie, będę stać i patrzeć jak Ty droga Pati sprowadzasz bezpośrednie niebezpieczeństwo na utratę zdrowia lub życia pacjenta…
      Najlepiej nic nie robić-może samo się zrobi, a w tym czasie z winny takiego postfeudalnego człowieka jak Ty będzie jeszcze gorzej niż jest… w Danii nikt by Ci nie dał wykonywać zawody sygeplejerske.

    • Do Damiana: No cóż siedzenie i pierdzenie w stołek też nic nie daje!

    • Do maja:
      1. Na jakiej podstawie twierdzisz, że sprowadzam niebezpieczeństwo na utratę zdrowia lub życia pacjenta?
      2. Piszesz, że nie zamierzasz stać i patrzeć jak to robię. Co zamierzasz zatem zrobić w tej sprawie?

  5. Zgadzam się z Damianem. Jesteśmy wykształconymi, poważnymi osobami. Dyskutujmy, negocjujmy, żądajmy, ale w sposób kulturalny, rzeczowy, używając do tego celu argumentów. Nie zachowujmy się jak banda wrzeszczących prostaków, których jedynym sposobem na wywalczenie czegokolwiek jest przekrzyczenie rozmówcy, tłuczenie się butelkami, głodówki, rozstawianie namiotów, wygwizdywanie ludzi, którzy do nas wychodzą. Kiedy patrzę na strajki reprezentujących nas pań pielęgniarek jest mi ogromnie wstyd! Poziom jaki te panie reprezentują jest żenujący! Oczekujemy aby społeczeństwo nas szanowało. Zacznijmy zatem od samych siebie. Szanujmy się drogie Panie i drodzy Panowie!
    Druga sprawa: do szału doprowadza mnie, kiedy starsza pielęgniarka ustawia do pionu młodą dziewczynę (świeżo po magisterce-autentyczna sytuacja) bo ta ośmieliła się w dyżurce(!) zwrócić do młodego pana doktora (LEK. med.) per ty! „Jak można się tak spoufalać?!” „Lekarzowi należy się szacunek!”. Na litość boską! Czasy asystowania lekarzowi już dawno się skończyły! Wielu z nich to nasi koledzy ze studiów! Spotykamy się na korytarzach, gawędzimy w czasie praktyk, kumplujemy się ze stażystami, mamy wspólnych wykładowców. To nasi koledzy! Jesteśmy sobie równi! (dwa RÓŻNE zawody, uniwersytet ten sam, tytuł ten sam – lek = mgr!). Ja nie pozwolę sobie na sytuację w której np. podczas obchodu lekarz będzie mówił do mnie Pani ‚Anetko’, a ja do niego Panie doktorze. Albo drogi kolego wzajemnie się tytułujemy – co akurat lekarze uwielbiają ;) i przełkniesz jakoś fakt, iż jestem Panią Magister, albo mówimy sobie po imieniu i jest pełen luz (i zero profesjonalizmu).
    Jak pacjent ma traktować nas i nasz zawód poważnie, uznawać nas za osoby kompetentne, skoro w dalszym ciągu w szpitalu jest świadkiem poddańczego, służalczego zachowania pielęgniarki wobec lekarza?!
    Pozdrawiam.

    • Hi, I am looking to create a formula that takes a balance one month, subtracts if from the previous months and returns the amount of the variance in red IF it exceeds both a dollar limit as well as a percentage values. How would I do this? Thanks.

    • menowin hat, man mag ihn mögen oder nicht, ein unglaubliches potenzial. wenn man dessen vergangenheit bedenkt, die zeit im knast, unglaublich. mehrzad wird, so leid es mir tut, kaum so lange bekannt bleiben, wie die staffel 7 dauerte. für mich hatten in dieser staffel immerhin zwei kandiaten "langzeitpotenzial": checker und menowin.

  6. Witajcie! Widzę, że sprawa wzbudziła spore emocje. Pewnie dlatego, że w nasz zawód niejako wpisane zostały już strajki. Stały się one częścią naszego wizerunku. Niekiedy strajki przynoszą efekty. Pamiętam, jak w 2007 roku, właśnie dzięki strajkom, otrzymaliśmy w pracy podwyżki. Przed podwyżką, nie wliczając dodatków nocnych i świątecznych, zarabiałam 900 zł netto miesięcznie. Dzięki strajkom poszło wtedy w górę o kilkaset złotych. I jestem za to wdzięczna. Strajk jest jednak, rzeczywiście, rozwiązaniem mało kulturalnym i ostatecznym, jest rodzajem wymuszenia. Dlatego wielu osobom ta forma nie odpowiada, bo ukazuje nasze środowisko w świetle warstwy społecznej o niskim prestiżu, żebrającej, krzyczącej. A przecież nie chcielibyśmy, aby nas traktowano jak żebraków czy cierpiętnice. Chcielibyśmy natomiast, aby widziano w nas CENNYCH PROFESJONALISTÓW. To zmiana tak naprawdę leży w nas samych i to tak naprawdę, wbrew pozorom, wiele od nas zależy – od świadomości i przestrzegania naszych praw, od naszego poziomu empatii i asertywności, od cenienia samego siebie i nie zgadzania się na niekorzystne warunki, od znajomości technik negocjacyjnych, od sposobu naszego zachowania i kultury osobistej, współpracy z innymi grupami zawodowymi (mgr piel. – podałaś świetny przykład w komentarzu nt. relacji pielęgniarka – lekarz), od naszego podejścia do pacjenta i poziomu naszej wiedzy. Zmiany trzeba wprowadzić przede wszystkim w nas samych. Szacunek i zmiany „na górze” będą ich następstwem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>