Jak udoskonalić system edukacji

Z wielu stron słyszę, że edukacja w pielęgniarstwie pozostawia wiele do życzenia. Dlaczego? Zbyt dużo teorii, za mało praktyki, natłok informacji, za mało konkretów, a do tego powielanie wiadomości na wielu kursach i specjalizacjach. Zgadzam się – nasz system edukacji pozostawia wiele do życzenia. Ma też jednak trochę plusów. Co należałoby zmienić? A co jest jego mocną stroną?

Rozważania swe zacznę od pierwszego etapu – studiów licencjackich. Uważam, że to dobrze, iż pielęgniarstwo wspięło się na poziom akademicki. Na pewno zwiększyło to ogólny prestiż zawodu. Na każdym kroku studenci słyszą, że są partnerem dla lekarza, a nie personelem pomocniczym – to od razu ustanawia pielęgniarkę na wyższej niż dotychczas pozycji.

Tylko, no właśnie, zderzenie z rzeczywistością, często pokazuje, że jednak jest inaczej. Okazuje się, że pielęgniarki są od wszystkiego, że nie zawsze są partnerem, że są na dużo niższej pozycji w hierarchii i… że pomimo natłoku wiedzy tak naprawdę prosto po studiach niewiele się wie.

Dlaczego tak jest? Zdaje się, że studia i kursy za mało uczą KONKRETÓW. A czymże są te konkrety? To te umiejętności, które będziemy wykorzystywać bezpośrednio w pracy. Na studiach uczymy się głównie metodą wykładową, gdzie przekazuje się nam wiele bardzo szczegółowych, często wręcz lekarskich, informacji. Owszem, uczymy się też podstawowych umiejętności manualnych, tj. zakładanie wenflonu czy wykonanie cewnikowania albo lewatywy, ale nie uczymy się obsługi poszczególnych urządzeń medycznych. A przecież wraz z rozwojem medycyny, dysponujemy coraz nowocześniejszym sprzętem i OBSŁUGI tego sprzętu powinno się nas uczyć. NIE OMAWIAĆ, tylko ĆWICZYĆ aż do upadłego! Bo ja w pracy tego NIE OMAWIAM, tylko to WYKONUJĘ!

Przykład – pomiar ciśnienia tętniczego krwi metodą inwazyjną. Techniki wykonania tej czynności nauczyłam się, niestety, dopiero w pracy. I było mi naprawdę głupio, że ja, mgr pielęgniarstwa, nie potrafię tej czynności wykonać. Nie wiem podstawowej rzeczy – JAK ZMONTOWAĆ KABELKI! Tego bardzo brakuje na studiach – nauki obsługi sprzętów różnorodnych firm, nauki „montowania kabelków.” Jest to przecież jedna z bardzo istotnych umiejętności pielęgniarki.

Kolejny przykład – tyle się mówi na wykładach o żywieniu pozajelitowym, ale jak przychodzi co do czego, to wiele osób nigdy wcześniej nie widziało, jak się to żywienie przygotowuje.

Tak samo jest z żywieniem dojelitowym – niby wszystko wiemy, ale przychodząc do pracy, nie potrafimy zrobić najważniejszej rzeczy – OBSŁUŻYĆ pompy żywieniowej.

Podobnie rzecz się ma do poszczególnych leków – uczymy się o farmakokinetyce, farmakodynamice, kwasach, zasadach, a nie KONKRETNIE nazw leków (w tym również handlowych!!!) i ich zastosowania. A to przecież jest sedno sprawy!

Kolejna ważna rzecz odnosząca się do konkretów: oprócz obsługi urządzeń i wykonywania rzeczy manualnych, musimy umieć REAGOWAĆ. Nie, nie omówić powikłania, tylko je ROZPOZNAĆ i właściwie REAGOWAĆ w określonych sytuacjach. Tutaj na etapie uczenia się przydałby się konkretny algorytm postępowania w danej sytuacji oraz ćwiczenia w formie scenek, odgrywanie ról.

Teraz trochę z plusów – studia, zarówno licencjackie, jak i magisterskie, przesycone są bardzo wiedzą ogólną – z zakresu  psychologii, socjologii, komunikacji interpersonalnej, etyki czy filozofii. Wiele osób uważa, że to marnotrawienie czasu. Ja jednak się z tym nie zgadzam. To na pewno rozwija człowieka i tak naprawdę (może nie bezpośrednio) bardzo przydaje się w pielęgniarstwie. Rozwija empatię i uwrażliwia. Uczy właściwej komunikacji z pacjentami, ich rodzinami oraz w zespole. Pokazuje też, jak bronić własnych praw i cenić siebie. Te umiejętności, mimo, że nie są techniczne, jednak bardzo przydają się w naszej pracy i to właśnie one budują nasz pozytywny wizerunek w oczach pacjenta.

Na studiach i kursach dużo godzin poświęca się na zajęcia z zakresu teorii pielęgnowania, promocji zdrowia czy edukacji zdrowotnej. Większość osób na nie narzeka, nazywając je „pierdołami.” Tak naprawdę wiedza ta może nam się bardzo przydać, tylko… my po prostu rzadko ją wykorzystujemy. Nie potrafimy jej wykorzystać. Rzadko, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do wykonywania zadań czysto technicznych, instrumentalnych, zleceń, a nawet poleceń, a nie do pełnienia całościowej opieki. I to te techniczne umiejętności są dla nas wyznacznikiem bycia dobrą pielęgniarką. Jednak pielęgniarka powinna pełnić też inne funkcje: edukacyjną, prewencyjną, wychowawczą, rehabilitacyjną, wspierającą. Funkcje te są, jednak, przez nas samych mało doceniane, nieatrakcyjne. Tłumaczymy się, że nie mamy na takie rzeczy czasu. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że tak naprawdę, czas się zawsze znajdzie, jeżeli potrafimy go prawidłowo wykorzystać i jeżeli mamy wystarczająco dużo chęci.

Dlaczego więc nie praktykujemy wiedzy zdobytej na studiach? Może jest ona przekazywana w mało atrakcyjny, nudny sposób? Może w przekazie brakuje powiązań pomiędzy praktyką a teorią? Może brakuje przykładów? A może zderzenie z rzeczywistością sprowadza nas po prostu na ziemię? Bo gdy ktoś próbuje robić coś inaczej niż dotychczas, to od razu zostaje przywoływany do „porządku”. Bo na wstępie (baaa, już na praktykach) słyszy i widzi, że w teorii to jest całkiem inaczej niż w praktyce. I z takim negatywnym nastawieniem rusza w zawodowy świat.

Kolejnym ogromnym plusem jest naukowy charakter studiów, a więc pisanie prac licencjackich i magisterskich. Tak, tak, dobrze czytacie, uważam to za duży plus. Ale tylko pod jednym warunkiem – że traktujesz tę prace poważnie. Że przykładasz się do niej, drążysz temat, rzetelnie przeprowadzasz badania, analizujesz je i wyciągasz wnioski. Takie prawdziwe, rzetelne prace mogą bardzo wiele wnieść do Twojej pracy zawodowej i ogólnie do zmian w pielęgniarstwie.

Wróćmy jednak znowu do wad systemu edukacji. Podsumujmy je sobie. Osobiście dostrzegam cztery takie główne wady:

  • Przekazywanie zbyt dużej ilości wiedzy czysto teoretycznej niemającej zastosowania w praktyce, a za mało konkretów;
  • Zbyt mała ilość czynności, które pielęgniarka może wykonać bez ukończenia żadnych kursów;
  • Powielanie informacji zdobytych wcześniej na studiach, na wielu kursach i specjalizacjach;
  • Brak powiązania systemu edukacji z zakresem obowiązków, wzrostem kompetencji, awansowaniem i systemem wynagradzania - na ten temat pojawi się niebawem osobny artykuł ;)

Jak zatem udoskonalić system edukacji w pielęgniarstwie???

Na regulacje ministerialne mamy stosunkowo mały wpływ. Przyznam jednak, że jakość edukacji to nie tylko uregulowania odgórne – to PRZEDE WSZYSTKIM nasze podejście do niej, poważne podejście.

Jeśli jesteś nauczycielem:

  • Nawet, jeśli na danym kursie jest po raz en-ty „promocja zdrowia” to nie mów o tym ogólnikowo, ale odnieś to do konkretnej dziedziny. Nie skupiaj się na wiedzy ogólnej i definicjach, bo to jest już nam znane ze studiów. Pokaż, jak tę wiedzę można zastosować w danej specjalizacji;
  • Dziel się swoim doświadczeniem i swoimi przemyśleniami;
  • Stale zgłębiaj temat – pozwól, aby Cię zaciekawił, stał się Twoją pasją; mów o nim z pasją; a jeżeli temat, z którego prowadzisz zajęcia Cię nie pasjonuje i nie interesuje – zrezygnuj – nie męcz siebie ani studentów;
  • Niech Twoja prezentacja nie będzie skanem książki – niech będzie ciekawa i czytelna;
  • Spraw, by zajęcia były ciekawe i urozmaicone – nie zanudzaj, inspiruj. Wciągaj w dyskusję, angażuj słuchaczy i utrzymuj ich zainteresowanie. Postaw na aktywne formy zajęć;
  • Mów prostym językiem, obrazowo;
  • Nie „goń” z materiałem – pozwól, aby słuchacze zdążyli zanotować i zrozumieć to, o czym mówisz; by ta wiedza zdążyła do nich trafić;
  • Skup się na konkretach, na tym, jak wiedzę można wykorzystać w praktyce; ucz tego, co studentom przyda się w pracy;
  • Pamiętaj, że Twoim zadaniem jest zasiać w studentach niepohamowaną chęć korzystania z wiedzy, którą im przekazujesz, w praktyce!!!

I jedna, bardzo ważna rzecz – staraj się być nauczycielem – praktykiem!!! To bardzo ułatwi Ci pracę. Bo wtedy to Ty będziesz mógł zostać żywym przykładem. Autorytetem. Potwierdzeniem, że teorię da się wprowadzić w praktykę. Wtedy nikt Ci nie zarzuci, że jesteś tylko teoretykiem. A gdy ktoś Ci spróbuje powiedzieć, że w teorii to jest inaczej niż w praktyce, swoim przykładem będziesz potrafił to zanegować. I wtedy będziesz inspirował innych. Inspirował do tego, by skorzystać z teorii w praktyce.

A jeśli niekiedy teoria okaże się niezgodna z praktyką? Cóż, będziesz miał okazję dostrzec akademickie błędy i… jako naukowiec-praktyk… zmienić lub udoskonalić teorię ;) A zatem, nauczycielu – koniecznie znajdź sobie pielęgniarską posadkę, chociaż parę dyżurów miesięcznie – to w zupełności wystarczy.

Jeżeli jesteś studentem / kursantem:

  • Nie uczęszczaj na zajęcia tylko po to, by zdobyć papier;
  • Bierz aktywny udział w zajęciach;
  • Otwórz się na wiedzę – nie mów na wstępie: „Nie da się. To tylko teoria”. Zamiast tego zadaj sobie pytanie: „W jaki sposób mogę wykorzystać tę wiedzę w praktyce?” i wcielaj ją w życie;
  • Wiedz, że studia czy kursy nie wpoją Ci całej wiedzy. One są inspiracją do dalszych poszukiwań, dlatego też sam pogłębiaj wiedzę poprzez samokształcenie;
  • Wykorzystaj zdobyte kwalifikacje do negocjacji warunków pracy, stanowiska i wynagrodzenia (o tym napiszę dla Ciebie osobny artykuł ;)).

Bardzo ważnym elementem edukacji są praktyki zawodowe. Nie da się czegokolwiek nauczyć nie chodząc na nie lub przesiadując tylko w dyżurce lub na korytarzu. Czy to jest jednak wina systemu, uczniów, czy nauczycieli? 

Jak sami widzicie, jakość naszej edukacji w ogromnym stopniu zależy od nas, pielęgniarek. Od tych, które nauczają, przez te, które się uczą i te, z którymi współpracujemy. Czy to zatem system jest zły czy osoby, które go realizują i z niego korzystają podchodzą do edukacji na przysłowiowe „pół gwizdka”?

9 komentarzy dla artykułu “Jak udoskonalić system edukacji

  1. W dużej mierze wszystko zależy czy wykładowca umiejętnie przekaże wiedzę, to bez dwóch zdań. Pozornie nudny temat można przedstawić atrakcyjnie, jeżeli tylko się będzie chciało. Trzeba by spojrzeć całościowo na całą ścieżkę edukacyjną pielęgniarki aby odpowiednio pokierować kształceniem, aby nie powielać materiału i nie tracić czasu. Co do studiów licencjackich dobrze, że poznaje się wiedzę z różnych dziedzin tak np na studiach magisterskich ciekawym rozwiązaniem był by swobodny dobór przedmiotów aby nie uczyć się jak to mówią „pierdół” (dla każdego co innego jest taką pierdołą) tylko tego co na prawdę nas interesuje i sprawi że będziemy zaangażowani na zajęciach :)

    • Bardzo ciekawy pomysł z tym swobodnym doborem przedmiotów na studiach magisterskich – taki edukacyjny liberalizm ;) Wtedy rzeczywiście każdy mógłby realizować się w tym, co dla niego jest najciekawsze. I fajnie by było, żeby każdy przedmiot dawał jakieś konkretne uprawnienia…

  2. Osobiście moim ulubionym przedmiotem na studiach póki co pozostanie badanie fizykalne;) Dużo się na nim nauczyłem, a co ważniejsze czuję, że mam w tym zakresie wiedzę oraz umiejętności, co bardzo często potwierdzają moja rodzina i znajomi na których ćwiczę po dziś dzień poszczególne elementy ,,badania”.
    Weźmy jednak pod rozwagę najważniejszy z punktu widzenia naszej praktyki przedmiot – PODSTAWY PIELĘGNIARSTWA – to ,,brzmi dumnie”. Niestety stwierdzam, iż ten przedmiot w żadnym stopniu nie rozwija pielęgniarskiej samodzielności oraz co ważniejsze klinicznego myślenia. Zajęcia odbywają się pod hasłem: ,,masz zrobić wszystko zgodnie z algorytmem opracowanym przez naszą uczelnię na który to dostaliśmy akredytację z MZetu”. Uczy się iż wszystkie czynności mają być wykonywane wyłącznie na zlecenia lekarskie, natomiast o ,,Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 7 listopada 2007 r. w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego” nikt nawet słowem nie wspomina.

    • Ale Ci fajnie, że tak dużo nauczyłeś się na przedmiocie badania fizykalne – ja, przyznam, niestety, niewiele z niego wyniosłam :( A wielka szkoda, bo wydawało mi się, że te zajęcia będą bardzo interesujące. A zatem, jeszcze raz podkreślę, to co z zajęć wyniosę zależy w dużej mierze od sposobu ich prowadzenia oraz charyzmy i zaangażowania nauczyciela, jego wiary w to, że te zajęcia są dla nas przydatne. Osobiście nauczyłam się znacznie więcej praktycznych rzeczy na podstawach pielęgniarstwa, chociaż przyznam, że, niestety, o samodzielności nie było na nich mowy :( Algorytmy są ważne, aby dobrze wykonać czynności, tylko czasem za bardzo sprawiają, że zaczynamy myśleć jak roboty zamiast o tym, co jest istotą sprawy. Ograniczają trochę naszą kreatywność. Z drugiej jednak strony – łatwiej piecze się z przepisem, przynajmniej na początku. Gdy już znamy podstawy, wtedy można danie urozmaicać (to taka mała przenośnia ;)). Ale faktycznie, na zajęciach zdecydowanie brakuje nawiązania do tego, którą czynność mogę wykonać bez zlecenia lekarza (mnie też tego baaardzo brakowało).

  3. A żeby było śmieszniej mojego rocznika nikt nie uczył ,,pampersować” pacjentów. Ja miałem doświadczenia z Domu Pomocy w którym pracowałem zanim zacząłem studia, więc mi było łatwiej…
    A swoją drogą nie wiem czy nie pora zrewidować czynności na pracowni i uczyć czynności stricte bardziej medycznych aniżeli słanie łóżka pustego – wiem, że każdy/każda z nas musiała przez to przejść, no ale…i tu pora aby na scenę wkroczył ,opiekun medyczny” i przejął te kompetencje od nas;)

    • Tak, na pewno pora zrewidować czynności na pracowni – technika, a wraz z nią medycyna i pielęgniarstwo bardzo się rozwinęło, a na słanie łóżka przecież wystarczyłoby mniej godzin.

  4. Bardzo mi się podobają Twoje artykuły i chciałam Ci serdecznie za nie podziękować, gdyż dzięki nim widzę, że nie tylko ja mam takie zdanie na temat edukacji w pielęgniarstwie. Z osobistego doświadczenia mogę potwierdzić, że wiedza przekazywana na studiach w większości nie ma zastosowania niestety w praktyce. Obecnie jestem na drugim roku studiów pielęgniarstwa drugiego stopnia. Większość czasu, które spędziłam na wykładach było jednak według mnie zmarnowanego, ponieważ prawie 100% treści, które było omawianych na zajęciach mogłam potraktować dosłownie jako powtórkę materiału z licencjatu. Były także inne, nowe wiadomości, jednak było i jest nadal ich za mało. Podsumowując całą tę wypowiedź chciałam poprzeć Cię w 100%. Według mnie na uczelni powinniśmy mimo to uczyć się WYKONYWAĆ czynności, które będą niezbędne później do pracy,a ścielenie łóżka..hmm taką praktykę ma na co dzień każdy, nawet bez studiów pielęgniarskich. Pozdrawiam serdecznie :)

    • Jest mi bardzo miło, że artykuły Ci się podobają i cieszę się, że mamy podobne zdanie na ten temat :) Przyznam, że bardzo bym chciała połączyć teorię z praktyką :)

    • Io non vedo alcun cestino (strano, ero sicuro che ci foshe)Bos… a me appare sempre, e posso sempre in qualunque momento cancellare un mio post.Non saprei…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>