Potęga pochwały, czyli o samospełniających się proroctwach

To inni są źli. Leniwi. Głupi. Nic nie robią, a jak już robią, to nieumiejętnie. A ja mam tyle pracy. Nikt mi nie pomaga. Wszystko na moich barkach. A w dodatku nic im nie można powiedzieć, bo od razu się obrażają.

Pozwól, że zadam Ci przekorne pytania: „A czy dostrzegasz zalety innych? Jak często chwalisz innych?”

- Zalety? No przecież, jeżeli jest dobrze, to nie trzeba o tym mówić.

No właśnie, i to jest podstawowy błąd. My, ludzie, skupiamy się zwykle na tym, co złe. I chętnie o tym mówimy. Czasem wprost, czasem nawet za plecami. Każdy jednak chce być postrzegany przecież w pozytywnych barwach.  Jeżeli mówimy komuś tylko o tym, co robi źle, to jak ten ktoś ma stawać się lepszy? Nie ma szans! Krytyka jest ważna, ale to esencją naszego wzrastania jest właśnie pochwała. To dzięki niej zaczynamy wierzyć w siebie. To wszystko działa jak samospełniająca się przepowiednia.

- O, rety, to brzmi jak jakaś magia.

- Tak, brzmi jak magia, a w rzeczywistości, to efekt psychologiczny. Słyszałeś kiedyś mit o Pigmalionie i Galatei? Chodź, opowiem Ci go po krótce…

Pigmalion był królem Cypru, którego pasją było rzeźbiarstwo. Postanowił wyrzeźbić posąg kobiety idealnej, kobiety tak pięknej, jakiej jeszcze nikt nigdy nie wyrzeźbił. Pracy tej poświęcał się bez spoczynku. Nazwał posąg imieniem Galatea i przyodział w bogaty strój. Galatea była tak piękna, że Pigmalion zakochał się w niej bez pamięci. Adorował ją. Pragnął, by odwzajemniła jego uczucie, dlatego modlił się o jej ożywienie. Afrodyta, widząc miłość i zaangażowanie Pigmaliona, postanowiła spełnić jego prośbę i ożywiła posąg. Pigmalion i Galatea wzięli ślub. Ich związek był bardzo udany, doczekali się licznego potomstwa.

I co z tego wynika? Siła przekonań Pigmaliona była tak wielka, że potrafiła spełnić jego, pozornie przecież niemożliwe, oczekiwanie!  Innymi słowy: dostał to, czego oczekiwał. Nazywa się to efektem Pigmaliona. Ten efekt ma dwie odmiany. Jeżeli oczekujesz wobec kogoś pozytywnych rzeczy, inni zaczynają zachowywać się zgodnie z Twoimi oczekiwaniami, czyli pozytywnie, nawet jeżeli pierwotny kontekst sytuacyjny temu nie sprzyjał.  Mówimy wtedy o efekcie Galatei.

Niestety, to prawo działa też w drugą stronę. Kiedy Twoje oczekiwania względem innych są negatywne, inni zaczną zachowywać się negatywnie, nawet, jeżeli pierwotny kontekst sytuacyjny wcale na to nie wskazywał. Mamy wtedy do czynienia z efektem Golema.

I nie są to tylko mity. Sprawą zajęli się badacze, m.in. R. Rosenthal i L. Jacobson, którzy w latach 60. XX wieku przeprowadzili następujący eksperyment wśród uczniów i nauczycieli szkoły podstawowej. Najpierw przebadali każdego ucznia testem inteligencji.

Nauczycielom wskazali grupę uczniów szczególnie uzdolnionych, którzy w teście uzyskali największą liczbę punktów i poinformowali ich, że ta grupa z pewnością rozwinie się w ciągu roku. W rzeczywistości, grupa ta została wybrana całkowicie losowo i niczym nie różniła się od pozostałych!

Następnie badacze obserwowali pracę nauczycieli i dzieci. Nauczyciele zaczęli poświęcać tym uczniom więcej uwagi, zainteresowania i wsparcia, stawiali wyższe wymagania: zadawali im więcej materiału, przerabiali z nimi trudniejszy materiał, przekazywali im więcej informacji zwrotnej, szczególnie pozytywnej. Dzieci, nie chcąc zawieść oczekiwań nauczycieli, zaczęły poświęcać więcej czasu na naukę. Zyskały również pewność siebie i większe poczucie własnej wartości. Pod koniec roku powtórnie przeprowadzono test IQ, który tym razem rzeczywiście wskazał wyższe wyniki u dzieci wcześniej określonych jako „talenty.”

Jak to się ma do naszej pracy? Często krytykujemy, oceniamy negatywnie, obmawiamy, wytykamy innym błędy. A potem narzekamy, że inni są leniwi, że im się nie chce, że czegoś nie umieją, że nam nie pomagają. I rzeczywiście, tak się dzieje. Dzieję się tak, bo za dużo mówimy o ich negatywach, a za mało o ich zaletach. To właśnie jest efekt Golema. Takie zachowanie może, nawet u bardzo dobrze zapowiadającego się pracownika, jakby zwinąć jego potencjał.

Zamknij, proszę, oczy. Wyobraź lub przypomnij sobie czas, kiedy zaczynałeś pracę na danym oddziale. Cały dzień uważałeś, że pracujesz dobrze, wykonywałeś z zaangażowaniem wszystkie swoje obowiązki, a w dodatku pomagałeś innym – byłeś z siebie dumny, a następnego dnia usłyszałeś tylko słowa krytyki, np. że nie podokładałeś płynów w szafie z podsumowaniem, że nawet tego Ci się nie chciało zrobić.

Nikt nie zauważył tych wszystkich rzeczy, które zrobiłeś dobrze. Skupiono się tylko na tym, co zrobiłeś źle. Na tej jednej, jedynej złej rzeczy. I od razu podsumowano Cię, że jesteś leniwy. Jak się czujesz? Bo ja się czuję przytłamszona. Moja motywacja i samoocena spada, a tym samym chęć do pracy również. Do tego czuję złość, że nikt nie zauważył tych wielu rzeczy, które zrobiłam dobrze, a z jednego błędu od razu taka afera.

Owszem, krytyka jest potrzebna. To ona ukazuje nam elementy do poprawy, pozwala nam dostrzec nasze błędy i unikać ich w przyszłości. Tylko, jeżeli będziemy dostrzegać WYŁĄCZNIE błędy, stanie się ona narzędziem destrukcyjnym.

Jak można inaczej? Zamiast wytykać błędy i to, co nie zostało zrobione – dostrzeż to, co dobre, co już zostało wykonane i powiedz co jeszcze należy zrobić.

W wyżej omawianym przykładzie można by było powiedzieć tak: „Aniu, wiem, że wczoraj miałaś dużo pracy. Widziałam, jak bardzo się angażujesz i przykładasz. Dziękuję Ci za to, że mi pomagałaś, kiedy ja tego potrzebowałam. Bez Ciebie nie poradziłabym sobie z żyłami pacjenta Kowalskiego. Wszystko zrobiłaś perfekcyjnie i dokładnie. Jakbyś jeszcze na końcu dyżuru podokładała płyny w szafie, to bardzo by nam to ułatwiło dzisiaj pracę. Mamy bowiem tak w zwyczaju, że przygotowujemy stanowiska pracy na następny dzień, tak aby były rano gotowe do użytku. Dzięki temu, nawet mimo największego ruchu, jesteśmy zorganizowani. Proszę Cię, abyś o tym pamiętała. A tak, na marginesie, widzę, że zapowiada się z Ciebie bardzo dobra pielęgniarka.”

Więcej o tym, jak chwalić dowiesz się w następnym artykule. Potem, pozwól, że poruszę temat przekazywania krytyki. Mimo, że jestem ogromną zwolenniczką chwalenia, przyznam, że krytyka jest również bardzo istotna i cenna – to ona pokazuje nam nasze niedociągnięcia i to, co powinniśmy udoskonalić. Bardzo często jednak nie potrafimy jej konstruktywnie przekazać, a jeszcze trudniej jest nam ją konstruktywnie odebrać. Ale o tym w następnych wpisach ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>