Aby tak nam się chciało, jak nam się nie chce, czyli o motywacji słów kilka

„Nie chce mi się”, „nie mam siły”, „nie warto się angażować”, „zrobię to później”, „i znowu do roboty”, „byle do końca”… Czy te twierdzenia nie są Ci skądś znajome?

Motywacja – siła napędowa, impuls do działania, przyczyna naszego „chcenia”. Sprawia, że to co robimy, robimy z pasją. Dzięki niej skrupulatnie dążymy do celu i nie poddajemy się pomimo porażek. To dzięki niej podejmujemy wyzwania i osiągamy sukcesy. To ona dodaje nam sił i energii. To ona wzmaga nasz rozwój, pobudza kreatywność i zwiększa efektywność. Bez niej jest po prostu szaro i nudno. Bez niej nie da się zrealizować naszych celów. Dlaczego jednak tak często nam jej brakuje? Dlaczego tak często nam się po prostu „nie chce”?

Przypomnij sobie sytuację, w której wykonywałeś jakąś czynność z wielkim zaangażowaniem… Sytuację, kiedy Ci się bardzo chciało coś zrobić… Co to było takiego? Jak się wtedy czułeś? Jakie korzyści osiągnąłeś z wykonania tej czynności?

… No właśnie… korzyści… Żeby coś wykonać „ze chceniem” musisz widzieć KORZYŚCI, które płyną z wykonywanej przez Ciebie czynności. I tu jest całe sedno sprawy! Zilustruję to przykładem:

Dlaczego po powrocie z pracy o 20:00 wieczorem, pomimo zmęczenia, masz jeszcze ochotę i siłę, by upiec placek?

  • Bo jutro są imieniny Twojego męża i wydajesz z tej okazji przyjęcie – chcesz, by było miło i smacznie. Lubisz piec. Wiesz, jak bardzo Twój placek smakuje innym, dlatego nie chcesz zastąpić go kupnym. I Tobie też smakuje. Odczuwasz przyjemność ze spożywania go. Wiesz, że gdy dziś go nie upieczesz, jutro nie będzie już na to czasu i będziesz musiała obejść się smakiem. Dlatego pieczesz go dziś, pomimo znacznego zmęczenia. Oprócz tego, chcesz wypaść w oczach męża i znajomych jako kochająca żona. Kochasz swojego męża i bardzo lubisz swoich gości, dlatego chcesz zrobić im przyjemność / niespodziankę. Wiesz również, że oni to docenią. Zatem, jak widzisz, aby coś zrobić „ze chceniem”, musisz widzieć w tym korzyści.

W dodatku, korzyści z wykonania danej czynności muszą przewyższać korzyści wynikające z sytuacji, kiedy danego działania nie podjęlibyśmy, np. korzyść płynąca z upieczenia ciasta jest dla mnie ważniejsza niż korzyść wynikająca z oglądania w tej chwili filmu w telewizji.

A jak jest z Twoją pracą? Czy częściej Ci się chce czy nie chce?

I drugie, naprawdę mocne pytanie: „Kiedy czujesz się lepiej: gdy pracujesz, bo musisz, czy gdy pracujesz, bo chcesz?”

Z pewnością, gdy Ci się chce pracować, wykonujesz swoją pracę dokładniej, staranniej, jesteś bardziej wydajny i efektywny. Praca sprawia Ci radość, jest ważnym elementem Twojego życia, chcesz się w niej doskonalić. To wszystko sprawia, że lepiej wykonujesz swoją pracę, jesteś z niej zadowolony i lojalny wobec pracodawcy.

Natomiast, gdy nie masz zbytnich chęci do pracy, zapewne traktujesz ją jak zło konieczne, niezbędne do zaspokojenia swoich potrzeb dzięki wynagrodzeniu, jakie za nią otrzymujesz. Często na nią narzekasz. Mówisz, że jest jej za dużo / za mało, za trudna / za nudna, często łapiesz „lenia”, odkładasz czynności na później, pracujesz jak robot – bez zaangażowania.

Czy widzisz teraz różnicę? Gdy jesteś zmotywowany, praca nie służy Ci wyłącznie do zaspokajania swoich potrzeb. ONA SAMA W SOBIE STAJE SIĘ TWOJĄ POTRZEBĄ.

No dobrze, wiemy już, że zmotywowany człowiek pracuje wydajniej i efektywniej oraz czerpie radość ze swojej pracy. Co zatem należy zrobić, aby mieć tę motywację?

Powyżej wspomniałam o korzyściach, jakie musimy widzieć w działaniu, które mamy wykonać. Jeżeli nie widzimy korzyści, nie będzie nam się chciało wykonać danej czynności. Jakie zatem korzyści miałaby dawać nam, pielęgniarkom, wykonywana praca?

Ja, osobiście chciałabym, aby praca, którą wykonuję dawała mi następujące korzyści:

  • Poczucie, moja praca jest ważna, że każda czynność, którą wykonuję nie jest bezcelowa, lecz ma ogromne znaczenie;
  • Poczucie, że moja praca służy dobru pacjenta (znam i widzę efekty mojej pracy);
  • Poczucie, że wykonywana przez mnie praca rozwija mnie, że dzięki niej staję się mądrzejszą, bardziej doświadczoną i bardziej wartościową osobą;
  • Zarobki umożliwiające mi realizację własnych marzeń;
  • Możliwość osiągania sukcesów zawodowych;
  • Wzrost poczucia własnej wartości – poczucie, że jestem kimś ważnym w zespole a nie tylko szarym jego członkiem, którego można łatwo zastąpić kimś innym;
  • Spędzanie czasu w miłej atmosferze – praca to nie tylko „robota”, ale też relacje ze współpracownikami, które powinny być radosne, serdeczne i ciekawe.

Owszem, motywować się możesz i powinieneś sam, jednakże często sama wewnętrzna motywacja nie wystarcza. Pracodawca może mieć ogromny wpływ na poziom motywacji swoich pracowników. W jaki sposób? Oto, jak ja to widzę:

Pełna pozytywnej energii oddziałowa przychodzi rano i omawia wspólnie z pielęgniarkami plan dnia. Ona nietylko wysłuchuje naszego raportu, ale koordynuje naszą pracą. Posiada ważne informacje od lekarzy o stanie zdrowia i rokowaniu pacjentów i dzieli się tymi informacjami z personelem. Z góry ustalany jest podział obowiązków dzięki czemu każdy wie, co do niego należy (chociaż wiadomo, że dzięki elastyczności pracowników i chęci pomocy sobie nawzajem może on w trakcie dnia ulegać modyfikacji).

Co miesiąc oddziałowa organizuje spotkania z pracownikami. Po co?

  • Aby przekazać pracownikom informacje o sytuacji finansowej, wizerunku i planach biznesowych naszego zakładu pracy;
  • Aby dowiedzieć się, jakie problemy w związku z wykonywaną pracą mają pracownicy;
  • Aby poinformować pracowników o dalszych losach pacjentów, którzy wyszli ze szpitala, a którzy byli pod naszą opieką;
  • Aby wyrazić uznanie wobec naszych starań;
  • Aby zorganizować sesję wykładową, gdzie jeden z pracowników (w każdym miesiącu inny) wygłasza prelekcję na wybrany przez siebie temat zawodowy (umożliwia to rozwój i wpływa na zaangażowanie pracowników).

Co pewien czas (co pół roku, co rok lub co kwartał) oddziałowa spotyka się osobno z każdym pracownikiem na rozmowie oceniającej, podczas której omawiane są postępy i trudności w pracy każdego z nas. Nie jest to czynność zbędna, którą trzeba odbyć, ale szczera rozmowa. Nie jest to gadka typu „wszystko jest ok, nie ma co się czepiać”, lecz wnikliwa refleksja i konstruktywna krytyka. Nie jest to jednak wytykanie błędów, lecz szukanie sposobu poprawy, a także zwrócenie uwagi na cechy pozytywne i okazja do wyrażenia uznania. Jest to narzędzie rozwoju, do którego podchodzi się poważnie, uczciwie i refleksyjnie.

W jaki jeszcze sposób zakład pracy może zadbać o wzrost motywacji u swoich pracowników?:

  • Poprzez organizowanie wyjazdów i zabaw integracyjnych – buduje to miłą atmosferę, dostarcza sporą dawkę humoru i pogłębia więź między pracownikami;
  • Poprzez przyznawanie nagród i premii za dobre wyniki pracy;
  • Poprzez organizowanie konkursów z nagrodami;
  • Poprzez organizowanie ciekawych szkoleń wewnętrznych dla pracowników (najlepiej w formie warsztatowej);
  • Poprzez jasne określenie ścieżki awansu i planowanie kariery zawodowej każdego pracownika;
  • Poprzez udzielanie świadczeń pozapłacowych, tj. karnety sportowe, pakiety medyczne, bilety do kina, teatru, restauracji, bony świąteczne, Wczasy pod Gruszą itp. jako wyraz troski pracodawcy o zdrowie, formę, samopoczucie i życie prywatne pracownika.

Na koniec dodam, że owszem, można swoją pracę „odbębnić”, wykonując ją rutynowo jak robot, ale można też czerpać z niej satysfakcję. Nasze życie może być płytkie, szare i nudne, ale może być też głębokie, ciekawe, pełne barw i emocji. Od Ciebie zależy, którą wersję wybierzesz. Pamiętaj, że w pracy spędzasz znaczną część swojego życia, więc jeśli wybierasz opcję życia w pełnych barwach, nie pracuj na szaro…

10 komentarzy dla artykułu “Aby tak nam się chciało, jak nam się nie chce, czyli o motywacji słów kilka

  1. Ciekawy artykuł, świetne rady dla pracodawcy, warto o tym pamiętać, mając swoich ludzi, by budować morale i fajne pytanie
    „Kiedy czujesz się lepiej: gdy pracujesz, bo musisz, czy gdy pracujesz, bo chcesz?”

    Dodam tylko, że warto tu zauważyć jak sprawdza się wizualizacja. Jak nie lubimy pracy, to myślimy często negatywnie, chcemy szybko do domu, narzekamy w głowie i mamy mało siły, jesteśmy mało wydajni. A co się dzieje, jak praca jest z entuzjazmem? jak pracujemy z pasją? mamy dobre myśli, pracujemy bo chcemy, nie meczymy się tak i udaje się nam, bo wkładamy w prace serce, a gdy się nie uda, to idziemy dalej, bo przy pasji nie ważny jest cel, lecz droga :)
    (to istotna rzecz, kiedyś jak wstałem, to nie chciało mi się nic, byłem zły i zmęczony na starcie, teraz pracuje tak jak lubię i czuje się wolny, naprawdę wolny!!)

    To takie małe przemyślenie na ten temat. :)
    Pozdrawiam i gratuluje artykułu Monika :)

    • Zgadzam się z Tobą, Arturze. Wizualizacja może bardzo pomóc zmotywować się samemu. Nasze nastawienie, myśli i wyobrażenia mają ogromny wpływ na nasze zachowanie. Dlatego warto zrobić sobie takie ćwiczenie: zamknąć oczy i wyobrazić sobie siebie z pasją wykonującego wszystkie czynności, nawet te mało przez siebie lubiane, jak np. sprzątanie. Wyobraź sobie, jak z radością i z zaangażowaniem odkurzasz i biegasz po domu z mopem. I sprawia Ci to przyjemność. Poczuj tę przyjemność… Ważne, żeby wyobrazić sobie efekt tych działań (korzyści), czyli: czysty, pachnący, schludny pokój, w którym mogę wszystko znaleźć i którego porządek wpędza w zachwyt wszystkich gości, którzy przecież mogą odwiedzić mnie w każdej chwili. Przypływ energii i natychmiastowej chęci do sprzątania – murowany, ale pod jednym warunkiem!! Że naprawdę wczujesz się i skupisz na tej wizualizacji, że zobaczysz każdy szczegół swojego działania oczyma swojej wyobraźni ;)

  2. Może teraz się uda….

    Bardzo ciekawy artykuł:)

    Fajnie by było gdyby nasi pracodawcy dostrzegli w nas istoty ludzkie, które maja swoje potrzeby – potrzebę samorealizacji, odczuwania satysfakcji zawodowej i zyciowej oraz umożliwiliby nam nie tylko rozwój zawodowy, ale przede wszystkim wykonywanie pracy z pasją!

    A może zmotywować się musimy najpierw sami?)
    Zacznę od motywacji do sprzątania…..hihihihihii

    • Witaj Sylwio,

      Na początku chciałam Ci bardzo podziękować za to, iż pomimo dwukrotnych trudności w dodawaniu komentarza, nie poddałaś się, ale wciąż próbowałaś i za trzecim razem się udało :) Wiem, że mogło to być denerwujące, dlatego tym bardziej dziękuję Ci za Twoją wytrwałość i Twój komentarz :)

      Aby wykonywać pracę z pasją, musimy mieć wewnętrzną motywację, musimy motywować się sami. Jednak brak motywacji zewnętrznej (np. od pracodawcy i bliskich nam osób) może, niestety, skutecznie ostudzić nasz zapał. I odwrotnie, umiejętne motywowanie pracownika potrafi ten zapał niezwykle rozbudzić…

      Pozdrawiam i życzę efektywnego sprzątania ;)

  3. Ja sama motywowałam się do pracy. Przez 30 lat latałam do pracy z zadowoleniem, wewnętrznym przekonaniem , że moja praca jest potrzebna tym ludziom z którymi mam do czynienia i był to dla mnie wewnętrzny napęd. To ja pierwsza zawsze zauważałam , że coś się dzieje z pacjentem i zmuszałam innych do zareagowania. Moja intuicja zawsze działała bezbłędnie( poza intuicja mam też ogromną wiedzę popartą kwalifikacjami). Ale przez te lata pracy nigdy nie usłyszałam słowa zachęty, nie dostałam większej premii czy innych motywatorów. Każde podnoszenie kwalifikacji robiłam z czasu wolnego , urlopu. A przecież w grupie lekarzy jest inaczej. Czuję , że mój napęd wewnętrzny się załamuje. Dzisiaj dochodzę do wniosku , że zmarnowałam te wszystkie lata bo nie zarabiam tyle aby normalnie żyć, nikt nie docenia tego co robię. Mam wrażenie że muszę zmienić zawód, aby odzyskać mój wewnętrzny napęd i zadowolenie z życia.

    • Doskonale to rozumiem. Motywacja wewnętrzna jest ogromnym skarbem. Wspaniale jest robić to, co się kocha i robić to dobrze. To daje ogromną satysfakcję. Jednak, gdy nie towarzyszy temu uznanie zewnętrzne i odpowiednia gratyfikacja finansowa, człowiek może w pewnym momencie poczuć się wykorzystany, wypalony i sfrustrowany. Dlatego tak bardzo naciskam w swoich artykułach na konieczność stosowania w naszym zawodzie tych bodźców zewnętrznych. A jako, że przez internet można dziś dotrzeć do wielu osób, mam nadzieję, że artykuły i komentarze czytają również nasi przełożeni i dyrektorzy. Taki pracownik, jak Pani, to ogromny skarb, jednak nawet złoto trzeba pielęgnować, bo może się zakurzyć. A szkoda, aby takie osoby odchodziły z zawodu, skoro mogą tyle dobra uczynić dla pacjentów.

  4. Bardzo ciekawy artykuł. Cieszę się że zupełnie przypadkowo natrafiłam na Pani bloga i mogłam przeczytać wiele ciekawych opinii na temat pielęgniarstwa, zawodu który daje mi dużą satysfakcję własną (nie mylić z finansową). Motywowanie personelu do jeszcze lepszej pracy nie jest łatwe, marne płace skutecznie zniechęcają, ale własna motywacja ma ogromne znaczenie. Chciałabym zawsze mieć nad sobą przełożonego, który potrafi motywować mnie do pracy w chwilach, gdy ogarnia mnie zmęczenie i zniechęcenie.

  5. JA TEŻ! JA TEŻ!!!CHCĘ!!! CHCĘ!!!
    Chciałabym zawsze mieć nad sobą przełożonego, który potrafi motywować mnie do pracy w chwilach, gdy ogarnia mnie zmęczenie i zniechęcenie, bo mam wtedy największe chęci do pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>