Jestem pielęgniarką i nic, co ludzkie nie jest mi obce

pacjentCzęsto zwykłam tak mówić, gdy komuś opowiadam, czym się zajmuję. Bo nic, co ludzkie nie jest mi obce. Znam człowieka od jego najbardziej ludzkiej strony. Zarówno tej jasnej, radosnej, jak i częściej, tej ciemnej – pełnej cierpienia. Ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, czym zajmuje się pielęgniarka. Jawi im się ona jako pani od zastrzyków, pobierania krwi i temperatur. Mogłabym rzec, że to raczej ta jasna strona. A ta ciemna? Czym tak naprawdę zajmuje się pielęgniarka?

Pacjent, który jeszcze przed chwilą chodził do pracy, prowadził samochód, bawił się z dziećmi, robił zakupy, przyrządzał pyszne potrawy, jeździł na rowerze, pięknie tańczył, kopał piłkę, kochał się z żoną, rozmawiał ze znajomymi i tak wiele planował, teraz leży nieprzytomny na moim oddziale, bo… np. pękł mu tętniak / spadł ze schodów lub uległ wypadkowi komunikacyjnemu i zrobił mu się w mózgu krwiak… albo dostał zawału serca i nastąpiło zatrzymanie krążenia. Leży już tak 4 dni, tydzień, miesiąc, 3 miesiące. Nie można z nim nawiązać kontaktu. Błąka tylko bezwiednie oczami i ziewa. Nie reaguje jednak na głos. Nie może sam się poruszyć ani oddychać. Nie może sam jeść, nie wie, kiedy wydala. Nie połyka pokarmów. Nie jest w stanie odwrócić się na bok.

Dlatego ja muszę to zrobić za niego. Wykonuję toaletę jego ciała, zmieniam pampersy po kilka razy na dobę, cewnikuję i zlewam mocz z worka. Odsysam wydzielinę z drzewa oskrzelowego, wyciągam lejącą się z buzi ślinę i myję mu jamę ustną. Oklepuję mu plecy, balsamuję ciało, przemywam oczy, myję głowę, czeszę włosy, golę zarost, obcinam paznokcie. Czasem na ciele robią się odleżyny – mają nieraz odrażający wygląd i zapach. To ja je zaopatrzam.

Pacjent ma podłączonych do siebie wiele kabelków od monitoringu. Taki sprzęt ułatwia nam pracę. Ale to ja, pielęgniarka, muszę się znać na tych wszystkich szlaczkach i gdy tylko jest coś nie tak, odpowiednio zareagować.

A pacjenci przytomni? Mają tyle obaw o swoje zdrowie i życie. I tyle dolegliwości. Tyle pytań i próśb. Duszność, biegunka, zaparcia, wymioty, uporczywy kaszel, ból. To ja jestem pierwszą osobą, której zgłaszają problemy, o każdej porze dnia i nocy. I to cierpienie, na które nie mogę już nieraz nic poradzić, a na które muszę patrzeć.

Do tego dochodzą pacjenci splątani. Niezorientowani co do czasu, miejsca i własnej osoby. Nie wiedzą, gdzie są, kim są ludzie wokół nich. Mają omamy – widzą i słyszą coś, co nie istnieje w realnym świecie. Coś, co ich atakuje. Są agresywni. Chcą uciekać, często w środku nocy, mimo, że nie potrafią ustać na własnych na nogach. Wymachują rękoma, chcą mnie ugryźć, wyzywają i obrażają. Wiem, że nie robią tego celowo – to zaburzenia psychiczne. Ja jednak muszę to znieść, nie obrażając się, a do tego jeszcze zadbać o ich bezpieczeństwo i uspokoić.

Towarzyszę człowiekowi od chwili jego narodzin aż po śmierć. Tak, po śmierć. Bo to ja pierwsza zauważam, że pacjent umiera. Wzywam lekarza. Przystępujemy do reanimacji, nie zawsze się udaje.  Lekarz stwierdza zgon, a to ja muszę wykonać tzw. toaletę pośmiertną. Wyjąć z ciała pacjenta wszelkie cewniki, sondy, wenflony, podwiązać żuchwę i zamknąć zmarłemu oczy. Jeszcze przed chwilą ten pacjent żył, nieraz nawet był przytomny. Rozmawiałam z nim. A teraz pakuję go do worka na zwłoki. I takich sytuacji zdarza mi się nawet po kilka w miesiącu. Nieraz nawet dwa razy dziennie.

Jeśli nie jesteś medykiem, spytasz, jak sobie z tym radzę? Znieczulica? Nie. I oby nigdy mnie nie ogarnęła. Z jednej strony to dla mnie chleb powszedni – czynności zawodowe. Z drugiej intensywne emocje. Żeby jednak nie zwariować, trzeba się w pewien sposób zdystansować, tak aby móc swoje obowiązki wykonywać profesjonalnie. Tak, by swoją pracę zostawiać w pracy, a nie zabierać do domu. Tak, aby pomimo złego stanu jednego pacjenta móc w pełni profesjonalnie zająć się również i innym.

Czy jednak mogę ograniczyć się tylko do czynności instrumentalnych oraz anatomicznego, depersonalizującego podejścia do człowieka, wyłączając całkowicie empatię? Czy mogę zajmować się tylko czyjąś żyłą, nogą, rurką intubacyjną, sondą, cewnikiem? Nie, bo paradoksalnie to właśnie takie podejście by mnie wypaliło.

Tym, co wyróżnia mój zawód, jest kontakt z drugiem człowiekiem. Bez empatii, wczucia się w sytuację chorego, można zacząć traktować go jak przedmiot, a to jest bardzo niebezpieczne – prowadzi bowiem do wypalenia, utraty sensu pracy.

To, co ludzkie, to przecież nie tylko ciało, płyny ustrojowe. To nie tylko oddychanie, krążenie, odżywianie, wydalenie, regulacja temperatury ciała. To też emocje, psychika, relacje z innymi ludźmi, rodzina, praca, hobby, kultura, religia. Pacjent, który leży na oddziale, leży w całym swoim wymiarze bio-psycho-społecznym. Ważne, by o tym pamiętać.

***

Nieraz zdarzyło mi się słyszeć słowa „marnujesz się jako pielęgniarka.” Często słyszę też, jak inni mówią o sobie: „Jestem tylko pielęgniarką.” Czy z takim podejściem do własnego zawodu może nas ktoś docenić? Nie, bo my sami takimi zdaniami umniejszamy swoją wartość.

Przeczytaj raz jeszcze powyższy tekst, odnajdź w nim siebie i zobacz, jak wielkich i ważnych rzeczy dokonujesz! Zajmujesz się bezpośrednio LUDZKIM ŻYCIEM, które spoczywa teraz niejako w Twoich rękach. Pacjenci są od Ciebie zależni. Jesteś teraz najważniejszą dla nich osobą. Opiekunką, terapeutką, doradcą, strażnikiem bezpieczeństwa, wybawcą. Wiesz o człowieku o wiele więcej niż przeciętna osoba. To nie jest marnowanie się. To WYRÓŻNIENIE. 

***

Kochana Koleżanko – Pielęgniarko / Kolego – Pielęgniarzu, dziś jest Nasze święto. Chcę, abyś w tym dniu uzmysłowił sobie, jak bardzo ważną pracę wykonujesz i jak bardzo jesteś cenny. Chcę, byś przede wszystkim sam siebie docenił. Byś poczuł, że to, co robisz, jest wielkie. Chcę, byś tak się czuł nie tylko w tym dniu, lecz w każdej godzinie Twojej pracyChcę, byś był świadom jej wartości.

A przy tym pamiętaj, że pod tym co ludzkie, ukryty jest zawsze człowiek. Jeżeli będziesz o tym pamiętał, nic ani nikt, nie będzie w stanie umniejszyć w Tobie Twojej wartości.

103 komentarzy dla artykułu “Jestem pielęgniarką i nic, co ludzkie nie jest mi obce

  1. Witam,
    Rewelacyjny tekst. Podoba mi się bardzo i doskonale go rozumiem, ponieważ jestem młodym ratownikiem medycznym. Najbardziej utkwił mi fragment to „…To, co ludzkie…”. Gratuluje publikacji.
    Pozdrawiam
    Katarzyna R.

    • Dziękuję, bardzo się cieszę, że artykuł Ci się podoba i że odnajdujesz w nim siebie :)

  2. Witam. Obiema rękoma podpisuję się pod tym artykułem ! Czytałam go, ciesząc się, że są wśród nas takie, które czują się dumne z tego, że są pielęgniarkami ! Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów :)

    • Dziękuję :) To bardzo ważne, by być dumnym z tego, co się robi. A zwłaszcza w naszym zawodzie, bo naprawdę mamy powody do dumy :)

  3. Napisane pięknie i od serca- widzę,że jesteś pielęgniarką z powołania tak jak ja – i to jest piękne, ale ja nie zawsze umiem ująć w słowa to co czuję… jak to czytałam miałam łzy w oczach … Życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Pamiętajmy kim jesteśmy i dla kogo jesteśmy …

    • Bardzo się cieszę, że artykuł wzbudził w Was tyle emocji. Przyznam, że jak go pisałam, to serce mocniej mi biło ;)

  4. Dlatego wlasnie uwazam, ze rozmowe z rodzina o stwierdzeniu smierci pnia i zakwalifikowaniu pacjenta jako dawcy powinien przede wszystkim przeprowadzac personel pielegniarski a nie lekarz.

    • Tak. To duży problem. Pielęgniarka na ten temat nie rozmawia zwykle z pacjentami. Jak rodzina pyta o stan pacjenta, to pielęgniarka kieruje od razu do lekarza. Rozumiem, że informowanie rodziny o kwestiach klinicznych, tj. np. wyniki tomografii, rokowania należy do lekarzy, ale dalsza rozmowa o przygotowaniu się do śmierci chorego może należeć już do pielęgniarki. Stwierdzenie i poinformowanie o śmierci pnia mózgu należy do lekarza, ale późniejsza rozmowa nt. oddania narządów do przeszczepu mogłaby należeć już do pielęgniarki.

    • Dlatego mam nadzieje, że powoli nasze uprawnienia ulegną zmianie. W krajach wyspiarskich jak Wielka Brytania, Irlandia. Pielęgniarki rozmawiają o stanie pacjenta, wynikach badań, postepach w terapii. Może kiedyś i u nas tak będzie

    • Hmm is anyone else ennrinteoucg problems with the images on this blog loading? I’m trying to determine if its a problem on my end or if it’s the blog. Any feed-back would be greatly appreciated.

    • nazlıcan diyor ki:evde pakeleme iÅŸi yapmak istiyorum gerekirse mandal boncukda olabilir ankarada mamakda oturuyorum gerekirse kalabalık gerekirse tek kiÅŸilik çalışırım bana ulaşırsanız sevinirim

  5. Cóż, po takim ukazaniu zawodu pielęgniarki o jaki się Pani pokusiła, faktycznie nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć, że marnuję się jako pielęgniarka. „To nie jest marnowanie się. To wyróżnienie” ?!?!! Nie studiuję po to, aby wykonywać czynności, do których nie jest konieczne nawet ukończenie szkoły podstawowej. Ale to Polska właśnie! Tylko u nas wykształcona pielęgniarka z dumą zlewa mocz do nocniczka, zmienia pampersy, czesze włosy i obcina paznokcie pacjentowi doszukując się w tym wielkiej ideologii. Dzięki Ci Boże, że mam gdzie wyjechać po studiach i nie będę musiała kończyć jako salowa z dyplomem! Oczywiście zaraz dowiem się, że z takim podejściem nie nadaję się na pielęgniarkę, po co wybrałam taki zawód, itp. itd. Ja jednak od razu wyjaśnię: gdybym marzyła o tym co tu zostało opisane darowałabym sobie te wszystkie lata studiów, nieprzespane noce i nadszarpnięte zdrowie. Zostałabym pomocą pielęgniarską i faktycznie z dumą wykonywałabym swoją pracę (czyt. pracę POLSKIEJ pielęgniarki). Gdybym chciała zostać terapeutką, skończyłabym psychologię kliniczną. Ale nie! Ja chcę być PIELĘGNIARKĄ w pełnym tego słowa znaczeniu! Chcę przekazywać dalej zdobytą przeze mnie WIEDZĘ i umiejętności! Podnosić świadomość chorych w zakresie profilaktyki chorób i sposobu pielęgnacji w określonej chorobie. Nadzorować pracę personelu pomocniczego czuwając nad bezpieczeństwem pacjenta i służąc swym doświadczeniem zarówno moim pomocnikom, jak również pacjentom i ich rodzinom. Pragnę pracować tak, jak wszystkie wykształcone pielęgniarki w Unii Europejskiej, bo program kształcenia obowiązuje nas wszystkich taki sam. Nie chcę aby wszystko czego się nauczyłam wylądowało na dnie zakurzonego pudła rzuconego gdzieś w kącie na strychu. Jesteśmy jedynym krajem UE, gdzie pielęgniarka jest asystentką lekarza, opiekunką medyczną, pielęgniarką (jak się jej poszczęści) i salową (!) jednocześnie. I wszystko to za 1500 zł miesięcznie. Zamiast na siłę doszukiwać się wielkich rzeczy tam gdzie ich nie ma należałoby zając się swoim fachem i nie pozwolić wykorzystywać się do takich czynności jeśli już wybrało się ten zawód. Potem wielkie zdziwienie, że za granicą student/-ka pielęgniarstwa postrzegany/-a jest jako osoba zdolna i ambitna, a u nas jako „dziewczyna, która do niczego innego się nie nadaje”.
    Przepraszam, ale musiałam zamieścić ten komentarz. Śmieszą mnie, a zarazem doprowadzają do szału stwierdzenia: „zajmujesz się bezpośrednio LUDZKIM ŻYCIEM, które spoczywa teraz niejako w Twoich rękach” – dzięki, będę to sobie powtarzać przy każdej zmianie brudnych pieluch. Tyle w temacie.
    PS. Pozostałych artykułów gratuluję, są bardzo dobre.

    • Czytając twoją opinię odniosłam wrażenie, że tobie nie chodzi o pielęgnowanie drugiego człowieka, ale o nagrodę w postaci wyróżnienia za skończone studia. Chce Pani dominować, rządzić i nadzorować, chce Pani być wyróżniona za uzyskaną wiedzę i otrzymać złotą koronę. Pielęgnowanie pacjenta to nie tylko przekazywanie WIEDZY i promowanie-to jest jedna z czynności którą pielęgniarka wykonuje wg swoich uzyskanych kompetencji. Ja uważam że artykuł napisany przez Panią Monikę jest bardzo dobry mnie osobiście wzruszył i właśnie w taki sam sposób odbieram bycie pielęgniarką, a za te wszystkie czynności pielęgniarka powinna otrzymać bardzo dobre wynagrodzenie. Polska pielęgniarka potrzebuje dowartościowania w postaci bardzo dobrego wynagrodzenia a nie dowartościowania się w postaci bycia liderem w pielęgniarstwie czy partnerem lekarza.

    • Spodziewałam się, że ten artykuł może zostać przez część osób odebrany właśnie w taki sposób. Obecne pielęgniarstwo idzie w bardzo naukowy charakter – studia, specjalizacje, kursy, edukacja zdrowotna, badania naukowe. To wspaniale! I wcale nie oznacza to konfliktu z czynnościami pielęgnacyjnymi. Oznacza to tylko tyle, że czynności pielęgnacyjne dzięki swojej wiedzy mogę wykonywać lepiej, staranniej, potrafię powiązać szybko fakty i, obserwując parametry, diagnozować i właściwie reagować! Potrafię podczas zabiegów pielęgnacyjnych odnosić się profesjonalnie do pacjenta, komunikować się z nim, dzięki wiedzy psychologicznej zdobytej na studiach.

      W tym artykule, jak sama nazwa wskazuje, chciałam ukazać ten właśnie najbardziej ludzki, opiekuńczy charakter pracy pielęgniarki, który w praktyce jest znaczną jej częścią, a który jest, często przez nas samych, niedoceniany.

      Oczywiście, praca pielęgniarki to też edukacja zdrowotna, przekazywanie wiedzy o tym, jak pielęgnować. Popieram to w 100%. Nie da się jednak tej wiedzy dobrze przekazać, jeśli samemu nie wykonuje się lub nie wykonywało w przeszłości tych czynności. Pomoce pielęgniarki pewnie by nam się przydały ze względu na obciążenie pracą. Będę jednak oryginalna i powiem, że ja osobiście nie chciałabym, aby taka pomoc zastąpiła w pełni moje czynności opiekuńcze, bo odebrałaby mi ona właśnie ten najbardziej ludzki wymiar mojej pracy, przez co moje doświadczenie i refleksje o ludzkim życiu, o potrzebach pacjentów byłyby znacznie płytsze. To właśnie opieka jest korzeniem pielęgniarstwa.

      Nie każdy jednak się w tym odnajduje. Dlatego, na szczęście, nasza profesja ma wiele gałęzi i po to właśnie potrzebne jest tworzenie ścieżek kariery zawodowej, tak aby każda pielęgniarka mogła w swojej pracy zajmować się tym, czym najbardziej lubi i aby w pełni wykorzystać swój potencjał.

    • skoro jest Pani taką wielką wyedukowaną „pielęgniarką” to radzę jeszcze raz przestudiować teorie pielęgniarstwa! Florencja czy inne mówiły o pielęgnowaniu człowieka jako jednostki bio-pycho-społecznej a nie o pielęgniarstwie jako wykonywanie czynności instrumentalnych, czynności instrumentalne i wykonywanie zleceń powinno zajmować 15% naszego dyżuru a reszta to powinno być wlaśnie pielęgnowanie. jak ktoś tego nie pojmuje to myślę że wybrał zły kierunek i zawód…

    • Studentko, nie wiem gdzie słyszałaś te różne historie dotyczące zawodu pielęgniarki „gdzieś tam” ale ja z własnego doświadczenia wiem ,że Polskie Pielęgniarki są jednymi z najlepiej wykształconych pielęgniarek co najmniej w Europie. Zarówno u naszych zachodnich jak i wschodnich sąsiadów, podstawą pracy jest właśnie codzienna toaleta Chorego, umożliwianie mu funkcjonowania bez zbędnych zastoin w workach stomijnych, moczowych, w worku z sondą odbarczającą i wielu innych. Oczywiście ze względu na fundusze szpital może zatrudniać ‚opiekunki medyczne’ ale one są tylko pomocą dla pielęgniarek.
      Bardzo mnie bulwersuje stan służby zdrowia w Polsce i poziom kształcenia i uświadamiania młodych pielęgniarek. W niczym nasza polska kadra nie jest gorsza , a nawet wiedzą i umiejętnościami stu kroć przewyższamy zachodnie i wschodnie pielęgniarstwo.
      Bez umiejętności zlewania moczu , nikt nie będzie Cię traktował jak poważną i mądrą pielęgniarkę.
      Gratuluję mądrego artykułu.

    • Drogie Panie Pielegniarki!
      „za granicą student/-ka pielęgniarstwa postrzegany/-a jest jako osoba zdolna i ambitna” -
      To nie prawda, ze za granica jest inaczej. Tylko wyplate dostaje sie w Euro. A rola taka sama i szacunek tez. Kwestia tylko w tym, ile cudzoziemka rozumie tak naprawde, co do niej mówia. Próbuja co prawda zagraniczne walczyc z historia, ale dokad droga prowadzi, nikt nie wie… Mysla, ze na wiedzy, nauce o pielegniarstwie i tzw. EBN dalej pojada, ale realia sa inne…
      W Pl najpierw „rozporzadzil” minister zdrowia w 2002, ze „program ksztalcenia realizowany jest zgodnie ze standardami nauczania dla kierunków studiów pielegniarstwo(…) na poziomie licencjackim i magisterskim…, a u ustawie z 2011 brzmi to juz lagodniej: „Pielegniarka uzyskuje kwalifikacje zawodowe po ukonczeniu szkoly pielegniarskiej. Szkola pielegniarska jest uczelnia prowadzaca ksztalcenie na kierunku pielegniarstwo (…). (…) Ksztalcenie w szkole pielegniarskiej…
      No wiec o co chodzi? Znowu zrobiono sobie zart z pielegniarek, z kobiet, które w pocie czola ucza sie bardzo duzo i które mysla, ze rzeczywiscie ucza sie czegos, co daje im dobre wyksztalcenie?
      Tu nie chodzilo faktycznie o podnoszenie kwalifikacji, tylko unia tak chciala i panstwo zaoszczedzilo na szkolach medycznych. W innych krajach jest to samo albo akurat zmienia sie system ksztalcenia dla pielegniarek. Znamienne jest to, ze np. w Austrii slysze z kazdej strony, ze tak, studiuja, ale nie sa i nie beda niczym lepszym od tych, ktore skonczyly 3 letnie szkoly…
      Na uniwersytecie ekonomicznym na kazdych wykladach od pierwszej godziny mówia wykladowcy: „Wy jestescie kadra rzadzaca jutro!”
      Ciekawy aspekt…
      Czy nie ma w PL nikogo, kto by sie wzial do roboty i zrobil porzadek przynajmniej w mowie prawnej a pózniej w systemie?
      Panie! Szanujcie sie same, bo bez tego nikt Was szanowal nie bedzie. I rzeczywiscie tylko w jednosci jest sila!!!
      A zeby pracowac w szpitalu na internach itp naprawde nie trzeba tyle studiowac, skoro to sie nie wiaze z lepszymi zarobkami i prestizem zawodowym.
      Trzymajcie sie i zróbcie porzadek równiez ze swoja izba pielegniarska. Po co ona wlasciwie jest? Moze powinna zwrócic uwage na to, co zapisuja w aktach prawnych, i ile placa za prace a nie tylko puszczala banki mydlane i trzymala na krótkim postronku pielegniarki?
      Kolezanka z Austrii

  6. Również jestem dumna, że jestem pielęgniarką już z 17-letnim :-)… Denerwuje mnie jedynie to, że jesteśmy niedoceniani w Polsce. A praca jest naprawdę cholernie trudna i ciężka. Oprócz pacjenta stos dokumentacji, którą trzeba wypełnić, a brakuje niekiedy na to czasu :-(

  7. Świetny artykuł! Jak zwykle Moniko pokazałaś sedno sprawy, blaski i cienie naszego zawodu. Najwyższa pora, żebyśmy zaczęły się doceniać i wspierać jako grupa zawodowa.

  8. Niezwykły artykuł, skłania do refleksji. Nigdy nie patrzyłam z takiej perspektywy na zawód pięlegniarki to musi być ciężka praca, myślę, że emocjonalnie najtrudniejsza. Podziwiam Panią za TAKIE podejście! ;) Nie każdy potrafi pokochać swój zawód. Pani się to udało, brawo!! :) Mam w rodzinie pielęgniarkę anestezjologiczną i czasem kiedy słyszę jej opowieści to… nie wiem co mam czuć, niektóre z nich byłyby dobrym scenariuszem do filmu, straszne, niemożliwe. Zapraszam do mnie :)

  9. Kochane koleżanki, ależ pielęgnowanie to też wiedza! Trzeba wiedzieć gdzie, kiedy, w jaki sposób podnieść, ułożyć, w szczególności pacjenta nieprzytomnego, monitorowanego, z „tysiącem” kabelków, pomp z lekami i specjalistycznym sprzętem podtrzymującym podstawowe funkcje życiowe. Nie wiem jak wy, ale ja często spotykam się z pełnym niepewności wzrokiem lekarzy, którzy zostaną poproszeni o pomoc przy czynnościach pielęgnacyjnych. Co jest najlepsze na odparzenia, odleżyny, moje doświadczone zawodowo koleżanki potrafią robić cuda ze strasznymi ranami. Nie mówiąc już o świetnych, nowoczesnych opatrunkach, przecież leczenie ran to kawał wiedzy i doświadczenia, pielęgniarki, które się tym zajmują na co dzień potrafią wyleczyć nawet najbardziej zaniedbane odleżyny czy owrzodzenia. Zgadzam się jednak z Kariną- otóż żeby mieć czas na wykorzystanie naszych umiejętności w praktyce klinicznej, musimy być odciążone przez personel pomocniczy. Czynności takie jak zmiana pościeli, zajmowanie się workami z moczem czy pomoc przy toalecie ciała mniej sprawnym pacjentom powinny być przekierowane na pomoc pielęgniarską (opieka i pielęgnacja pacjenta nieprzytomnego to już wyższa szkoła jazdy). Gdybyśmy nie musiały zajmować się pierdołami, basenami, pościelami to mogłybyśmy wreszcie praktykować badania kliniczne- opukiwanie, osłuchiwanie, palpacja, miałybyśmy więcej czasu na działania o charakterze stricte medycznym, ale też psychoterapeutycznym. Nie trzeba kończyć żadnej szkoły żeby zmienić pościel i zawieźć kogoś pod prysznic na wózku, ale żeby kogoś zbadać już tak. Dlaczego więc uczymy się tonów serca i tego jak zbadać pacjenta, a nie praktykujemy tego? Wiedza, której nie możesz wykorzystać w praktyce klinicznej jest moim zdaniem mało użyteczna. Lekarzom też powinno na tym zależeć, przejęłybyśmy część ich obowiązków oddając część naszych.
    Poza tym byłoby to wskazane również z punktu widzenia epidemiologicznego- umówmy się, że absolutnie niedopuszczalne jest wykonywanie brudnych czynności typu zmiana pościeli, czy pampersów, a potem pchanie rąk do wkłucia centralnego, cewników, rurek i innych rzeczy, które powinny zostać bezwzględnie aseptyczne! Nawet po umyciu i zdezynfekowaniu rąk! (pracuję na oddziale o podwyższonym reżimie sanitarnym więc szczególnie mnie to razi).

    • Studiuje pielęgniarstwo, jestem na drugim roku. Przeszłam już przez kilka oddziałów więc mam trochę doświadczenia.
      Wybrałam te studia jak najbardziej świadomie i bardzo lubię tę pracę. Nie mam najmniejszego problemu z wykonywaniem czynności pielęgnacyjnych, a ponieważ zawsze lubiłam się opiekować chorymi, uważam to, że jest o integralna część mojego zawodu. Bez tego nie byłabym pielęgniarką.
      Zaczynam jednak trochę się frustrować.. dlaczego? Na studiach wymagają od nas bardzo wiele (co mi się podoba, studiuje bo chcę), dodatkowo dokształcam się, czytam medyczne czasopisma, jak tylko czas pozwala biorę udział w konferencjach. A jednak mam wrażenie, że to wszystko jest bezużyteczne..
      Zauważyłam na oddziałach, których mam praktyki, że nie jest istotne co pielęgniarka wie! Najważniejsze, aby wszystko zrobiła, odhaczyła. Nie mogę udzielić pacjentowi żadnej informacji na temat choroby (mimo, że mam tą wiedzę, a pacjent się pyta, bo lekarz jest niedostępny). Oczywiście nie będę udzielać informacji na temat rokowania i możliwego leczenia. Ale dlaczego nie mogę odpowiedzieć pacjentowi na pytanie, na co jest ten lek, który właśnie dostałem?? Przecież posiadam taką wiedzę! itd. itp.
      Już nie wspominając jak się do nas odnoszą pielęgniarki (tak, spotkałam cudowne pielęgniarki, ale wciąż to są wyjątki.. niestety). To jest temat na cały odrębny artykuł.

      Co z tego, że się dokształcam jeżeli nie mogę tego wykorzystać?? Kocham ten zawód i pielęgnacje, ale niestety pielęgniarstwo to źródło frustracji, przynajmniej w Polsce.

    • Zgadzam się z Wami. Rzeczywiście, nie wykorzystujemy sporej części zdobytej wiedzy. Tylko, dlaczego tak jest? Czy czasem winy za to nie ponosimy my sami? Czy nie blokujemy siebie nawzajem? Bywa niekiedy, że gdy ktoś kończy specjalizację, studia lub kurs i próbuje wprowadzić pewne nowości, słyszy od innych pielęgniarek, że nie należy się wychylać, że jest nadgorliwy, że się wymądrza. To bardzo blokuje chęć do wykorzystywania wiedzy w praktyce.
      Kolejna kwestia – kto nam zabrania praktykowania zdobytej wiedzy? Możemy ją przecież ćwiczyć, chociażby patrząc w monitor, interpretować wspólnie zapis EKG.
      Inna kwestia to taka, że niejednokrotnie boimy się odpowiedzialności, która związana jest z pewnymi czynnościami. Możemy przecież informować rodzinę pacjenta o stanie pielęgnacyjnym, ale wolimy ją od razu kierować do lekarza, umniejszając tym samym własny autorytet. I, no właśnie, czy pacjent nie ma prawa wiedzieć, jaki lek i na co go od nas dostaje? Po co robić z tego taką tajemnicę? To może być niebezpieczne. Te same leki mają bowiem różne odpowiedniki – o różnych nazwach, różnej wielkości i koloru. Sfrustrowany pacjent, który nie uzyska odpowiedzi na temat tego, jakie leki dostaje, może zażyć, oprócz leków z kieliszka, własny lek z torebki, będący tym samym lekiem, co ten w kieliszku (w przekonaniu, że go nie dostaje) i dawki mogą się zdublować. Czy jednak, zgodnie z prawem, możemy informować pacjentów o działaniu podawanych przez nas leków? Obiecuję zgłębić ten temat :)

    • The Egyptians don’t know what they want. My wife is from the ME so I have some ideas about how they think. Paenlrl’s on the right vibe here, but I think it’s more serious. It won’t be long before we discover that the Marxists and the Muslin Brotherhood are the ones in control. Mubarak is a crook, but things can get worse.

    • Goodness…I can’t believe all the people jonesing for a free cup-o-joe! We’re related so I’m probably disqualified, but if Taylor, Jordan, Brit and Ian really love their uncle…:) Forget the coffee I would buy a slice of cake cut it into fourths and mail it to them. How’s that for a bribe?

    • Alhamdullilah semalam sy dengar tazkirah tentang ramai artis yg dah pakai tudung. Ustaz nasihat biar pun mereka masih berlakun atau bernyanyi tapi ini adalah 1 batu dari seribu perubahan yang akan datang. Isteri saya pula cakap kita boleh komen tapi tanya diri kita ni dah sempurna iman kita atau tidak ?Well-loved.

  10. Korzystając z tego, że mam okazję się wypowiedzieć anonimowo wobec pielęgniarek (gdybym to zrobiła publicznie na oddziale personel pielęgniarski dożywotnio by mnie linczował, nie mam wątpliwości), pozwolę sobie to uczynić. A więc cały problem z pielęgniarkami sprowadza się do jednego zdania, które Pani zamieściła w tekście, a mianowicie: „Jestem tylko pielęgniarką”. Proponuję spojrzeć na to stwierdzenie od nieco innej strony, niż niskie poczucie własnej wartości (chociaż ten aspekt stanowi zdecydowanie 50% problemu) z powodu bycia pielęgniarką. A mianowicie: słyszę to zdanie dzień w dzień od różnych pielęgniarek w kontekście „Ja umywam ręce”. Wymagacie państwo, aby traktować personel pielęgniarski poważnie, z szacunkiem itd itd. I ja jestem zdecydowanie za, ALE proszę powiedzieć, która z pań wykazuje własną inicjatywę w leczeniu i opiece nad pacjentem? Która z pań w domu otwiera podręcznik, aby dowiedzieć się więcej o chorobie danego pacjenta i zoptymalizować swoje działania wobec niego? Kiedy ostatni raz uczestniczyły panie w konferencjach, szkoleniach medycznych? Która z pań posiada certyfikat ALS, a nie jest pielęgniarką anestezjologiczną? Która z pań chciałaby uczestniczyć i WSPÓŁODPOWIADAĆ!!! w procesie diagnostyki, kompleksowego leczenia, pielęgnacji.Bo przecież kwalifikacje macie, po szkołach, studiach. Najczęściej to jest tak, że narzekacie, że lekarze traktują was jak panie do wykonywania poleceń, ale jednocześnie, jak tylko przychodzi do wykonania czegokolwiek koło pacjenta, to niestety, ale to, co interesuje was najbardziej, to to, czy jest pieczątka w karcie zleceń, a nie dobro pacjenta. Cokolwiek by się działo z pacjentem, nawet w aspektach zabezpieczanych teoretycznie przez pielęgniarki (np zakażenie rany,jatrogenne, pocewnikowe rozerwanie cewki moczowej, odleżyny), to osobą odpowiadającą za to jest lekarz. I to jest dla pań bardzo komfortowa sytuacja, bo ostatecznie jest mało o ile w ogóle prawdopodobne, że któraś zostanie pociągnięta do prawnej odpowiedzialności z powodu powikłań leczenia u pacjenta. Więc bardzo proszę nie tragizować nad ogromnym obciążeniem psychicznym, z którym się panie rzekomo mierzycie w pracy, bo proszę uwierzyć, że największą i najtrudniejszą część tego obciążenia, czyli odpowiedzialność, spada na lekarzy. Panie nie macie pojęcia co to znaczy pracować pod taką presją odpowiedzialności i proszę sobie nie wyobrażać, że perspektywa ewentualnego zwrócenia uwagi przez oddziałową w jakikolwiek sposób oddaje poziom tego stresu, bo oddziałowa i jej zdenerwowanie to doprawdy NIC. Chcecie być szanowane i traktowane poważnie przez WSZYSTKICH, nie tylko przez lekarzy? Uczestniczcie AKTYWNIE w wizycie, zgłaszajcie swoje propozycje lekarzom, wypowiadajcie swoje opinie o procesie leczenia i udzielajcie lekarzom wskazówek odnośnie zabiegów pielęgnacyjnych. Czyli po prostu same traktujcie siebie i swoją pracę poważnie. Autorka jest pielęgniarką anestezjologiczną, co ma ogromne znaczenie, gdyż-laik tego nie wie-jest to najcięższy oddział pod kątem pracy pielęgniarskiej. Uczciwie byłoby jednak wspomnieć, że pielęgniarki na oddziałach tj. okulistyka, laryngologia i generalnie tam, gdzie pacjenci są chodzący, absolutnie nie przemęczają się w pracy. Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie zamierzam dyskredytować wszystkich osób pracujących w zawodzie pielęgniarki, ale w całej swojej karierze spotkałam raptem 3, słownie TRZY pielęgniarki, które w sposób aktywny, a nie bierny, wykonywały swoją pracę, stale podnosząc swoje kwalifikacje i charakteryzując się absolutnie nienaganną kulturą osobistą wobec pacjentów i ich rodzin.Pani Karinie, która zamierza wyjechać za granicę, powiem tylko, że jej punkt widzenia jest zdecydowanie słuszny, aczkolwiek jeszcze nieco butny, życie i doświadczenie nauczy jednak pokory zapewne:) Co do wynagrodzeń-większość, o ile nie wszystkie z pań pielęgniarek uważa, że pielęgniarka powinna otrzymywać bardzo dobre wynagrodzenie. I ja się zgodzę, ale tylko w przypadku, gdy weźmiecie panie prawną odpowiedzialność za WSZYSTKIE czynności wykonywane w pracy. Nie jest ŻADNYM problemem/sztuką podać leki zgodnie ze zleceniem, wyjęcie cewnika zgodnie ze zleceniem itd. To, że praca bywa nieprzyjemna, bo trzeba zmieniać pieluchy, w żaden sposób nie wydaje mi się uzasadniać sensowności wysokiej płacy z tego powodu, zwłaszcza, że każda z pań wiedziała, że tak wygląda ta praca i świadomie zdecydowała się ją wykonywać. To podejmowanie decyzji i branie za nie odpowiedzialności przed prokuratorem, pacjentem i rodziną pacjenta jest w tej pracy najtrudniejsze. I za to się płaci w każdym cywilizowanym kraju, a nie za trudne warunki emocjonalne czy brzydkie zapachy. Z pozdrowieniem dla Pani Magister, która mam nadzieję inspiruje wiele pielęgniarek w całej Polsce do ciągłego doskonalenia zawodowego, specjalizowania się i podejmowania kształcenia podyplomowego. Szanujcie się Panie/Panowie. Na koniec chciałabym serdecznie pozdrowić wszystkie pielęgniarki i pielęgniarzy, którzy są podobni do tej „mojej” trójki, którą miałam okazję spotkać na swojej drodze-jesteście Państwo nieocenioną pomocą i fachowcami, to wspaniałe. Również w tym miejscu chylę czoła przed ratownikami medycznymi, z których profesjonalizmem i OGROMNĄ wiedzą i umiejętnościami mam przyjemność spotykać się parę razy w tygodniu i wciąż nie mogę wyjść z podziwu, zwłaszcza, że przymioty te dotyczą znakomitej większości kadry ratownictwa medycznego, z jaką miałam do czynienia.

    • Jestem pielęgniarką z 23-letnim stażem i muszę przyznać, że się z Panią zgadzam. Od kilku lat stale podnoszę swoje kwalifikacje (kursy, studia, samokształcenie) nie tylko dlatego, że tego wymaga mój zawód, ale przede wszystkim dla siebie, a przy okazji korzystają z tego i pacjenci i lekarze, z którymi mam przyjemność pracować. Pracuję w domu chorego i często zdarza się, że to ja jestem wysyłana do pacjenta i ja decyduję czy jest potrzebna wizyta lekarza rodzinnego, czy wezwać pogotowie, czy wystarcza moja wiedza i pomoc. To ja podejmuję decyzje jakie zastosować metody czy opatrunki w leczeniu ran przewlekłych, lekarze głośno mówią, ze znam się na tym lepiej od nich. I tu jestem im wdzięczna za uznanie mojego profesjonalizmu. Tak właśnie postrzegam pracę pielęgniarki- jako partnera lekarza. Nie boję się podejmować decyzji bo mam rzetelną wiedzę. Osiągnięcie tego (traktowania mnie przez lekarzy jako partnera w leczeniu) kosztowało mnie wiele lat pracy, stałego podnoszenia kwalifikacji, na początku udowadniania, że jestem dobra w tym co robię. Po 23 latach pracy jestem w miejscu, w którym chciałam być. Kocham mój zawód i jestem dumna, że jestem AŻ PIELĘGNIARKĄ. Pozdrawiam

  11. Do Pani Nurse-zgadzam się w zupełności, że lekarze czują się bardzo niepewnie w czynnościach pielęgniarskich, ale można temu zaradzić na przyszłość-nie zbywajcie, nie ignorujcie studentów medycyny i stażystów, zapewniam, że wszyscy z nich będą niezmiernie wdzięczni za wszystko, czego ich nauczycie, nawet, jeśli są jeszcze zbyt infantylni, by to przyznać. No i miejcie trochę wyrozumiałości, nikt nas nie uczy pielęgniarstwa, tak, jak Was nikt nie uczy resekowania jelita, też byście się czuły niepewnie;)

  12. Bardzo interesujące wypowiedzi. Może warto by było zrobić ogólnopolską konferencję pielęgniarek pod powiedzmy roboczym tytułem ,,Pielęgniarka we własnych oczach,,…. Najpierw trzeba ustalić kim same dla siebie jesteśmy i zacząć się traktować tak, jak same byśmy chciały być traktowane. W jedności siła drogie Panie. Pozdrawiam wszystkie pielęgniarki – również pielęgniarka:)

  13. Tak wypowiedzi sa interesujace.Owszem obciazenie zawodowe jest bardzo rozne .inaczej nasza praca wyglada w przychodni, jeszcze inaczej w szpitalu.Moja forma pracy to intensywna terapia w domu pacja oczywiscie z respiratorem .mieszkam w niemczech .I chcialam zaznaczyc ze obciazenie o ktorym panie pisza jest tu czasami ponad 100 procentowe.zostajemy sam na sam z pacjentem I w momencie gdy nagle zamykaja sie takiemu czlowiekowi pluca nie zastanawiamy sie co robic najpierw ratuje zyje a pozniej dzwonie po lekarza sama jestem po kilku takich sytuacjach I gdyby nie nasza fachowosc taki system nie mialby prawa istniesc prosze mi wierzyc ze rzadko dzwonimy. to przez nasze dzialania pielegnacyjne szeroka wiedze wsparcie psychiczne I wiele innych aspektow wynikajacych z naszych dzialan doprowadzamy do stabilizacji stanu pacjenta .tak jak my musimy wspolpracowac z lekarzami tak lekarze wpolpracuja z nami to jest zrozumiale ale moim zdaniem to szacunek doprowadzi do powyzej napisanego .ostatnie zdanie panie po studiach ktore mamy odbyte w kraju mamy naprawde piekne wyksztalcenie I jest to naprawde doceniane

  14. Oczywiście interesuje nas pieczątka, również, ale z powodów czysto prawnych, bo lekarz będzie ukarany naganą a pielęgniarka straci prawo wykonywania zawodu lub trafi za kratki (w najgorszym wypadku), nawet gdy odpowiedzialność należy tylko do lekarza to winą obarczycie tylko pielęgniarkę. Dlatego tak ważna jest dla nas pieczątka, która Was tak śmieszy.
    Żadna z nas nie ma niskiego poczucia wartości, jedynie ta wartość jest przez Was lekarzy niszczona w obecności pacjentów. Zwrócę uwagę na fakt, że pani lekarz myli się co do stwierdzenia, że nie wykazujemy własnej inicjatywy w leczeniu i opiece nad pacjentem, uczestniczymy w konferencjach, szkoleniach medycznych (na których nie życzycie sobie naszej obecności), ustawicznie podnosimy swoje kwalifikacje zawodowe co więcej zdobywamy tytuły naukowe. Chciałybyśmy współodpowiadać w procesie diagnostyki czy pielęgnacji ale Wy lekarze nigdy się na to nie odważycie, bo gdzie się podzieje wasz prestiż zawodowy. Mamy ogromne obciążenie psychiczne i nie tragizujemy bo tak jest , Wy nie ponosicie odpowiedzialności żadnej Izba lekarska mało którego z Was pozbawia takich praw. Uczestniczymy aktywnie w wizycie, zgłaszamy swoje uwagi i propozycje lekarzom, wypowiadamy swoje opinie ale Wam lekarzom nie wolno przyjmować do wiadomości tego co mówi pielęgniarka, a szczególnie w obecności pacjenta nas poniżacie, dyskryminujecie i pokazujecie kto jest ważniejszy. Musicie się pogodzić z tym, że stajemy się pełnoprawnymi partnerami w naszych zawodach.
    Ja natomiast w swojej 22-letniej karierze zawodowej nie spotkałam nigdy absolutnie lekarzy z nienaganną kulturą osobistą wobec pacjenta i jego rodziny jak również pielęgniarek. Zastanawiam się jakiego szacunku uczą Was jeżeli chodzi o stosunek do personelu pielęgniarskiego, ale z drugiej strony jestem przekonana, że to raczej wynosi się z domu. To, że praca Wasza jest odpowiedzialna i tragizujecie nad ogromnym obciążeniem psychicznym, ciągle narzekacie na niskie płace to każdy z Was wiedział, że tak wygląda praca lekarza i świadomie zdecydował się ją wykonywać, tylko, że ogromna część z Was nie jest z własnego wyboru lecz z decyzji rodziców a czasami nawet z przymusu.

    • ABSOLUTNIE ZGADZAM SIĘ Z POWYZSZYM KOMENTARZEM PIELEGNIARKI. !!!! MYSLE, ZE MOJA OPINIE POPIERA WIEKSZOSC.

  15. hmm od razu na wstępie pragnę zaznaczyć iż nie dyskryminuję pielegniarek, znam wiele wspaniałych, wiele z nich to moje bardzo dobre koleżanki, wiem ile zimnej krwi i opanowania wymaga ten zawód.Jednak drogie panie,nie oszukujmy się.To wyższy personel medyczny taki jak lekarze,diagności ,farmaceuci – to oni są odpowiedzialni za jakiekolwiek decyzje a propo pacjenta ,dotyczące jego leczenia i diagnostyki.Wiem co mówię, naprawdę.Artykuł pani Moniki pokazuje jednocześnie smutną prawdę ,,tylko pielegniarką,, . Tak mówią sami absolwenci tego kierunku…Tu nie chodzi o pieniądze, zarobki.Farmaceuta może zarabiać połowę tego co Wy,chodzi o to kim jest,jaką ma wiedzę.Mózgiem Waszej pracy zawsze będzie ktoś inny.

    • Drogi/a diagnosto,
      dawno nie czytałam tak „płaskiej”interpretacji roli pielęgniarki w zespole terapeutycznym.Bardzo przykro,ze” tak myślący” ludzie zajmują się zdrowiem,chorobą,życiem innych ludzi.
      Nie żałuję ,że jestem pielęgniarką.Byłabym w stanie skończyć Wydz.Lekarski – wybrałam studia pielęgniarskie.
      Życzę diagnoście – by była tak „odbierana”sama jak postrzega sama otoczenie .
      Pozdrawiam -aż pielęgniarka – z mózgiem.

    • wypowiedź zdecydowanie żałosna i pełna pychy i zadufania :) mózgiem mojej pracy jestem ja a nie ktokolwiek inny .

  16. drogi Diagnosto. Nie czuję się niższym personelem medycznym, jak sugerujesz w swojej wypowiedzi. Jestem po studiach medycznych jak spore grono moich koleżanek. Bardzo wiele z nas zmieniło swoje wykształcenie w ostatnich latach. Mamy wyższe wykształcenie zawodowe, wiele z nas tytuł mgr (tak jak farmaceuci o których mówisz ,,wyższy personel,,, a lekarze….cóż, ich tytuł zawodowy po skończeniu studiów,lek.med. jest porównywalny do naszego mgr. Nie wszyscy z nich się doktoryzują i zostają profesorami. Bywa, że pielęgniarki robią doktorat. Zaskoczony? ) Jestem niemile zdziwiona, że pracę pielęgniarki postrzegasz w oderwaniu od samodzielnego myślenia. Gdyby tak to prosto wyglądało, mogłyby nasze czynności przejąć roboty. Mózgiem moich działań jestem ja sama. Planuję je wykonuję w oparciu o zdobyte wykształcenie i doświadczenie. Mam nadzieję, że Ty też nie pracujesz w oderwaniu od swojego mózgu;)…. Pamiętaj, że na sukces pracy w szpitalu, którym zawsze, nadrzędnie, powinna być pomoc pacjentowi, składa się praca wielu zespołów ludzkich. Począwszy od personelu sprzątającego ( nie sprawdzałam poziomu ich wykształcenia, ale ufam że również nie pracują w oderwaniu od swojego mózgu i czyszczą oraz dezynfekują właściwie pomieszczenia, w których potem możemy Ty, ja rozpocząć diagnostykę, leczenie czy też szeroko rozumianą opiekę szpitalną). Nie umniejszajmy ich pracy, nie umniejszajmy pracy pielęgniarek nawet jeśli nie mogą się wylegitymować papierkiem wyższe wykształcenie. Jeśli wykonują powierzone im obowiązki według najlepszej swojej wiedzy, z zaangażowaniem, to to jest chyba to o co nam chodzi. Zgodzisz się ze mną? Zapewniam Cię, że zdobyte tytuły medyczne i kierownicze stanowiska (chyba te sterujące nami mózgi, wg Ciebie) nie zawsze są gwarancją uczciwej rzetelnej pracy. Gdybyśmy nie używały swojego mózgu, wielu naszych pacjentów, tak bezkrytycznie zapatrzonych w ten tzw. przez niektórych (w tym również przez Ciebie) personel wyższy, mogłoby przypłacić swój szpitalny pobyt wieloma niepotrzebnymi powikłaniami. Wielokrotnie zdarza się nam kwestionować zlecenia lekarskie, wyjaśniamy, dopytujemy, bo w świetle zdobytej wiedzy (na tych samych uczelniach co ,,nasze mózgi,,) coś tu nie pasuje. Lekarz pomylił chorych, uf…tym razem się udało komuś… Nie szkodzi że zamiast powiedzieć dziękuję, zirytowany, mało grzecznie wskazał mi miejsce w szeregu. W końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i miewamy gorsze dni, prawda? Życzę Ci Diagnosto, żebyś kiedyś, jeśli zdarzy Ci się być pacjentem, trafiał tylko i wyłącznie na ludzi używających mozgu, którzy czasem narażając się na niemiłe konsekwencje swojego ,,wtrącania się,, w nie swoje sprawy, zrobią to ZAWSZE kiedy zauważą, że ktoś decyzyjny w Twojej sprawie, zachowuje się nierzetelnie lub popełnia błędy. Czego i sobie życzę. Pozdrawiam serdecznie wszystkie ,,tylko pielęgniarki,, i ,,aż pielęgniarki,,.
    :)

  17. cóż,gdybym nie miała racji-nie byłoby takiej polemiki.wiem,że pielegniarki robią doktorat,specjalizacje- wiele z nich spotykam na codzień.Mowa była o czymś kompletnie innym.Podziwiam panie ,że wykonują TAKĄ pracę,bo to nie dla każdego..a na pewno nie dla mnie xD Pani wyżej napisała ,,w miejsce w szeregu,,- to chyba starczy za cały komentarz…

    • Aby zakończyć polemikę i postawić kropkę nad i – zmuszona jestem porosić o rozwinięcie ostatniego komentarza p.diagnosty. Myślę,że wszyscy stoimy w kółeczku pośrodku którego jest chory człowiek więc nie ma tam żadnego szeregu.Pokazywanie tego miejsca świadczy o wskazującym,że jeszcze nie ” zszedł z drzewa” i pewnie długo będzie tam tkwił .
      Czy Pan/Pani inaczej to wyjaśni?

    • Panie diagnosto,
      Nie zamierzam z Panem specjalnie dyskutować, bo to nie ma żadnego sensu. Ma Pan prawo do własnego zdania, choć na podstawie Pańskich wypowiedzi wnioskuję, że w pracy nie ma Pan bezpośredniego kontaktu z personelem pielęgniarskim.
      Zawód pielęgniarki/-rza jest zawodem SMODZIELNYM. Oznacza to, że każda osoba mająca wyższe wykształcenie w tej dziedzinie może prowadzić własną, prywatną praktykę. Może samodzielnie udzielać świadczeń pielęgniarskich, bez żadnych zleceń lekarskich, czy chociażby ich porad (pielęgniarstwo to nie tylko zastrzyki i podawanie leków drogi Panie) Wykonując ogrom świadczeń nie potrzebuje żadnego „mózgu” nadrzędnego w osobie lekarza, czy farmaceuty, ponieważ jej wiedza i napakowany wiedzą mózg w zupełności wystarcza.
      Pielęgniarstwo to bardzo szeroka dziedzina. Jeżeli zawód ten ocenia Pan jedynie na podstawie serialowych, asystujących nieomylnemu lekarzowi „sióstr”, to lepiej by Pan się już nie odzywał.
      Podczas praktyk, które miałam okazję odbywać w czasie studiów wielokrotnie spotkałam się z przekazywaniem (przez lekarza) pacjenta w ręce pielęgniarek. Była diagnoza, dyskusja przy łóżku chorego i stwierdzenia typu: „panie najlepiej będą wiedziały co z tym dalej robić”, „więcej na ten temat powie panu pielęgniarka”, „szczegółowych informacji udzieli pielęgniarka”, czy pamiętne: „oj, to nie do mnie pytanie, ja niestety nie wiem, proszę rozmawiać z panią pielęgniarką” (oddział ch. metabollicznych na kopernika).
      Mój drogi diagnosto. Tak jak farmaceuta może stać się ‚zwykłym’ sklepikarzem, tak i pielęgniarka może pracować jako potulna salowa. Na szczęście takich pań z roku na rok ubywa. Nie zapominaj, że samodzielna praktyka – a to gwarantuje nam zdobyte wykształcenie – do czegoś zobowiązuje – do SAMODZIELNEGO myślenia i samodzielnie podejmowanych decyzji.

  18. wcześniej pisałam moje posty w formie żeńskiej,stąd nie wiem dlaczego ,,Pan,, .ale nikt nie kwestionuje ani powagi zawodu ani tymbardziej zapotrzebowania na świadczenia.Owszem,mam do czynienia z pielęgniarkami na codzień.Również tymi ,które mają specjalizację (np. anastezjologiczną). Jednak zawód jak sama nazwa wskazuje- pielęgnowanie, nie leczenie.I o czym tu mówić skoro do badania na wapń zjonizowany potrafią pobrać na EDTA? Zadziwiające,że ów personel ,który nazwałam wyższym wie dlaczego się tego nie robi.Oczywiście,są pielęgniarki które to wiedzą (dzięki Bogu).Jednak nie dziwcie się ,że potem uważane są za niewiele myślące kobiety ,,przynieś,wynieś,pozamiataj,,

    • A Ty diagnosto kim jesteś jak nie wykonawcą poleceń nadrzędnego mózgu jakim jest lekarz wykonujesz jego zlecenia i to coraz częściej nie sam tylko maszyna za Ciebie to wykonuje a Twoja rola sprowadza się do podania maszynie materiału do badań .- jednak musisz uzywac mózgu w celu wybrania maszyny i dlatego uważasz się za istotę myślącą???

  19. Przykre jest to, że Pani uważa, że jak pielęgniarka nie wie czegoś np. w jaką probówkę pobrać krew na wapń zjonizowany to już jest uważana za „niewiele myślące kobiety”. To że ktoś jest pielęgniarką, diagnostą, lekarzem, farmaceutą czy kimś innym nie oznacza, że jest alfą i omegą. Każdy ma prawo czegoś nie wiedzieć, ale po to są różne grupy zawodowe, aby wzajemnie się uzupełniać.
    Czy lekarz, diagnosta czy farmaceuta potrafi świetnie np. założyć sondę do żołądka, wkłuć kaniulę dożylną bez problemu czy wykonać szczepienie śródskórne?? Każdy zawód ma swoją specyfikę.
    Jak pielęgniarka nie zna jakiegoś leku to już jest szum, a czy lekarze mają cały pharmindex w jednym w palcu?? jak pielęgniarka pobierze źle krew to już jest szum, ale jak w laboratorium zginie probówka, to jest telefon, że jest hemoliza. Większość uważa, że pielęgniarka powinna być idealna, wszystko wiedzieć, wszystko umieć zrobić. A zamiast wypisywać na forum że pielęgniarki krew na wapń zjonizowany pobierają nie w tą probówkę – nie fajniej było by to powiedzieć prosto w oczy konkretnym osobą, słuchajcie to się powinno robić tak i tak, na następny raz będziecie już wiedzieć??? I po problemie….

    Zazdroszczę osobom, które mają czas i nerwy zajmować się i roztrząsać takie sprawy, bo uważam, że w życiu człowiek ma większe problemy….

    Na koniec przytoczę fragment z artykułu o który jest taki spór:

    „Pacjent, który jeszcze przed chwilą chodził do pracy, prowadził samochód, bawił się z dziećmi, robił zakupy, przyrządzał pyszne potrawy, jeździł na rowerze, pięknie tańczył, kopał piłkę, kochał się z żoną, rozmawiał ze znajomymi i tak wiele planował, teraz leży nieprzytomny na moim oddziale, bo… np. pękł mu tętniak / spadł ze schodów lub uległ wypadkowi komunikacyjnemu i zrobił mu się w mózgu krwiak… albo dostał zawału serca i nastąpiło zatrzymanie krążenia. Leży już tak 4 dni, tydzień, miesiąc, 3 miesiące. Nie można z nim nawiązać kontaktu. Błąka tylko bezwiednie oczami i ziewa. Nie reaguje jednak na głos. Nie może sam się poruszyć ani oddychać. Nie może sam jeść, nie wie, kiedy wydala. Nie połyka pokarmów. Nie jest w stanie odwrócić się na bok”.

    Tym pacjentem mogę być kiedyś Ja, Ty, On, Ona…. i wówczas wszystko straci sens…. „żyj chwilą”

  20. Artykuł przeczytałam moim koleżankom na odprawie,łzy w oczach wszystkich,tych zaangażowanych bardziej i tych trochę mniej,uświadomiły mi,że jednak wszystkie jesteśmy pielęgniarkami”i nic co ludzkie nie jest nam obce”Zresztą,my stanowimy wyjątkowy zespół pielęgniarski,my pielęgniarki z ZMNiEO oddziału w Instytucie Onkologii w Gliwicach.Mogę poprzeć tę opinię cytatami z tzw.Książki skarg i zażaleń.Nie ma skarg,nie ma zażaleń,są tylko pochwały ze strony pacjentów.A tak na marginesie,artykuł,który by mnie interesował,to protest przeciw zatrudnianiu 1słownie jednej pielęgniarki na dyżurze nocnym.Oddział liczy 24 łóżka,a pielęgniarka w nocy jest jedna,bez sanitariuszki.Oddział najczęściej zajmuje 6,7 „cięzkich stanów”a pielęgniarka 1.Skandal,wstyd i hańba.

    • To dla mnie ogromny zaszczyt, że mój artykuł był czytany na odprawie :) Cieszę się, ze wzbudził tak głębokie emocje. Dziękuję za poddanie tematu na artykuł – tak, pojedyncze dyżury to ogromny problem. Ja, gdy pracowałam na kardiologii, przerabiałam dokładnie to samo i też byłam tą sytuacją zbulwersowana. Obiecuję o tym napisać.

  21. Bardzo dziękuję wszystkim za tak liczne, ciekawe i cenne komentarze. Z mojej strony pragnę podkreślić, że bardzo szanuję zarówno swój zawód, jak i zawód lekarza, diagnosty, farmaceuty, laboranta, rehabilitanta czy ratownika. Który jest ważniejszy? Bardziej odpowiedzialny? Chyba nie w tym kierunku powinniśmy podążać.Każdy z nich pełni swoją ważną i bardzo odpowiedzialną rolę, z całą pewnością wymagającą myślenia i ciągłego doskonalenia. Warto, by każdy pracownik odnalazł w swoim zawodzie właśnie „to coś”, co sprawia, że jego profesja jest cenna i wyjątkowa. Doceniać własny zawód to wielki skarb. A przy tym ważne jest, by umieć docenić zawód innych i ze sobą współpracować.

  22. Dziękuję bardzo za świetny artykuł!
    Życzę Ci wytrwałości w obranej drodze. A wszystkim pielęgniarkom lepszego życia i takiej pozycji naszego zawodu na jaką zasługuje. Pozdrawiam

  23. Mój Boże, pracuję na oddziale, a właściwie w zakładzie opiekuńczo- leczniczym i obserwuję pracę pielęgniarek chcąc nie chcąc. Bywa niestety bardzo różnie. A praca większości pań niestety daleka jest od ideału przedstawionego w artykule. Jestem ciekawa, jak by zareagowały pielęgniarki, gdyby przeczytały ten artykuł, a nawet porozmawiały z pielęgniarką, która tak myśli i robi i pracuje już w tym zawodzie w ten sposób kilka lat. Gdybym ja im przeczytała ten artykuł uznałyby mnie chyba za szaloną…niestety.

    • Z tego, co Pani pisze, wnioskuję, że jest Pani zdegustowana pracą pielęgniarek w tej placówce. Rozumiem, że pracuje Pani z nimi na co dzień. Jaka profesja, jeśli można spytać? Ciężko mi się wypowiedzieć w tej kwestii, bo nie znam żadnych szczegółów. Co zatem, Pani zdaniem, pielęgniarki robią nie tak?

  24. Świetny tekst , podpisuję się pod nim bezapelacyjnie ;)) nabierzmy szacunku do siebie to i świat go do nas nabierze ;)) rewelacja !

    • Cieszę się, że Ci się podoba. Dziękuję za linka do Twojego bloga. Jutro go bliżej pozwiedzam ;)

  25. Nie miałem zamiaru się tutaj wypowiadać, ale mnie realia zmusiły. Jestem pielęgniarzem z 13- letnim stażem pracy. Pod artykułem podpisuję się obiema rękami. Wydrukowałem treść tego artykułu i wywiesiłem w naszej dyżurce na oddziale gdzie pracuję. Koleżanki czytają i żadna jeszcze nie powiedziała, że to bez sensu czy że bzdury. Większość chwali i nawet te, które nie są już tak nastawione do swojej pracy jak to ujęto w artykule przekazują tekst pozostałym – jak to określiły- „które nie są jeszcze wypalone zawodowo”. Wielkie gratulacje dla autorki. Pozdrawiam.

    • Dziękuję. Jest mi naprawdę bardzo miło, że artykuł okazał się dla Was tak cenny :)

  26. Dziękuję Ci bardzo za te słowa. Kiedyś jeden z lekarzy powiedział z pogardą w głosie : ” Ty to się tylko do hospicjum nadajesz” i wiesz co był to największy komplement jaki usłyszałam w swoim życiu zawodowym.
    W kwestii wypowiedzi diagnosty – pamiętajmy, że szefem zespołu terapeutycznego JEST ZAWSZE PACJENT!

    • Super, że właśnie tak odebrałaś słowa tego lekarza. Wiele osób z naszego środowiska uważa czynności pielęgnacyjne za te niższe rangą, a może to właśnie one niekiedy są dla pacjenta najważniejsze…

  27. Jeżeli ktoś uważa,że wymiana pampersów czy też wycieranie obślinionej buzi chorego jest uwłaczające to powinien zmienić zawód.
    Jeżeli kochasz ludzi to nie ma dla Ciebie znaczenia co dla niego robisz – i tak naprawdę mało mnie obchodzi czy jest to czynność wyższego czy niższego rzędu – towarzyszę pacjentowi do końca.

  28. To, jak postrzegamy siebie jako pielęgniarkę, zależy od tego jak traktujemy same siebie. Dywagacje na ten temat wynikają z tego, że jesteśmy różni jako ludzie zatem jeśli ktoś ma krytyczny stosunek do życia i do innych, żadne dyskusje mu nie pomogą. Czuję się w pełni zrealizowana jako pielęgniarka i mogę o tym świadczyć swoją postawą. Całego świata swoich koleżanek nie nawrócę … nawet nie mam takiego zamiaru.

    • Magado, rozumiem, że masz jakieś negatywne doświadczenia związane z pielęgniarkami, czy tak? Jeżeli chcesz o tym napisać, bardzo proszę o przedstawienie konkretów i nieużywanie wulgarnych ani obraźliwych słów.

  29. Po pierwsze myślę, że powyższy wpis świadczy tylko i wyłącznie o Pani. Po drugie wydaje mi się, że ten blog nie jest dla Pani, ponieważ ma Pani problem z własnymi emocjami, podejrzewam, że nie tylko w relacjach z pielęgniarkami. Ten blog jest dla ludzi, którzy traktują poważnie pielęgniarstwo, rozmawiają merytorycznie, na wysokim poziomie, podejmując problemy istotne z punktu widzenia rozwoju profesjonalnego pielęgniarstwa, ale także ważne dla relacji międzyludzkich, ważne dla pacjentów. W chwili gdy to piszę przyszło mi do głowy, że pielęgniarka jest jedyną osobą w zespole medycznym, która najczęściej przebywa z pacjentem – i to jest unikalna cecha pielęgniarstwa.To ona pierwsza zauważa pogorszenie stanu zdrowia pacjenta, zanim jeszcze wyniki badań coś pokażą, ona pierwsza zauważa, że pacjent zatrzasnął się w łazience i nie może się wydostać, ona pierwsza stwierdza zatrzymanie krążenia i rozpoczyna akcję reanimacyjną. Ona jako pierwsza zauważa, że pacjent jest przestraszony przed operacją i doda otuchy. Z kolei również ona użyje swojego ciepła, empatii i dotyku dłoni, gdy pacjent kończy swoją wędrówkę na ziemi w ostatnich chwilach swojego życia. Dlatego szanujmy pielęgniarki a one będą szanowały nas. Myślę, że w życiu jest tak, że jeżeli ludziom darujemy swój czas, swoją wrażliwość, energię, empatię i szacunek to oni obdarzają nas tym samym ze zdwojoną siłą. Dlatego szanujmy się nawzajem. A Pani (odnoszę się do powyższego wpisu) powinna się jeszcze dużo nauczyć. Życzę powodzenia!

    • Bardzo cenne refleksje – również często dostrzegam, jak bardzo ważnym ogniwem w zespole terapeutycznym jesteśmy. Ważne, byśmy zdawały sobie z tego sprawę. Bo gdy tego nie dostrzegamy – to otwiera się droga do frustracji i niezadowolenia zawodowego.
      Dziękuję również za tak pozytywną opinię o moim blogu :)

  30. powyższe wpisy świadczą tylko o tym, że większość pielęgniarek jest zarozumiała, piszecie jakie cudowne pielęgniarki są w pracy a tak naprawdę to brak wam jakiejkolwiek empatii w stosunku do 2 człowieka

    • Magado, zgadzam się z Tobą, że empatia w zawodzie pielęgniarki jest bardzo ważna. Na pewno część pielęgniarek niekiedy nie potrafi jej okazać, co jest przykre dla cierpiącego pacjenta. Na szczęście tę umiejętność da się wyćwiczyć i o tym też kiedyś napiszę artykuł ;) Napisz nam, na czym dokładnie, w Twoim przypadku, polegał brak okazania empatii drugiemu człowiekowi przez pielęgniarkę. To może być dla mnie w przyszłości ciekawy materiał szkoleniowy ;)

  31. Jak zwykle dużo pisania, bo taki jest zawód… wszyscy wiemy… ale dlaczego 12 Maja, nigdy o tych pielęgniarkach, nikt nawet na chwilę nie wspomni??? inne zawody ( strażak, policjant, nauczyciel, budowlaniec) zawsze na piedestale… nie chodzi o piedestał, ale jak uwierzyć w te słuszne argumenty, zawód społeczne nie my, nie istotny, zawsze jeśli coś dobrego to w naszych mediach zrobił lekarz, nie zespół, za granicą jest inaczej.

    • Dlatego właśnie napisałam ten artykuł – aby tego Dnia o pielęgniarkach w internecie pozytywnie zawrzało i aby poczuły się docenione :)

    • सहमत आहे. हा मुद्दा पण विचारात घ्यायलाच हवा. कारण जर डॊळॆ खराब करुन घेण्यात काहीच फायदा à.¾ ¨Ã Â¤Â¤Ã Â¤Â¹Ã Â¥Â€Â.्रेä–ांकनासाठी पेन पण मिळतो ना हल्ली?? ऐकलंय कुठेतरी!

    • Just began a new site (mrsreckling.com)I think I’m a bit late, but would really like to join the challenge… this is just what I need to obtain things likely I’m assuming the order I go about the challenge doesn’t matter…. Here we go!

    • Thanks for showing us more of what they’re talking about, Chris. I manage multiple accounts, and without columns and easy switching between accounts, HootSuite will still be my Twitter access point. Still, it will be interesting to experience the changes for curiousity sake, if nothing else. (@scwink)

    • Hiya, I’m really glad I have found this information. Today bloggers publish just about gossips and internet and this is really annoying. A good website with exciting content, this is what I need. Thanks for keeping this site, I will be visiting it. Do you do newsletters? Cant find it.

  32. A ileż to pisano podobnych artykułów… bez echa… Droga Koleżanko proszę zauważyć, że pielęgniarki nie mają swojego miejsca w ogólnopolskich mediach ( spytałam kiedyś dlaczego tak jest? – podobno to nie atrakcyjny temat – pieęgniarstwo) A dużo tu jest problemów, choćby normy zatrudnienia, a co za tym idzie JAKOŚĆ OPIEKI. Dokąd ten problem i inne dot. pielęgniarstwa mają być „przykryte dywanem” ? coraz więcej pielęgniarek wyjeżdża za granicę, nawet piędziesięciolatki i więcej, trend ten będzie się tylko nasilał.

    • We won’t make it until 2016. America is now a 3rd. country. I wonder if the Mexican’s will give us jobs ,free education, medical care and then welfare like we gave 40 million of them.

    • Finner inga bra ord att skriva till dig. Ingen ska behöva uppleva all smärta och rädsla som du/ni har hos er nu. Cancermonstren mÃ¥ste besegras, de skapar sÃ¥ stort lidande för sÃ¥ mÃ¥nga!! Alla som kan – sätt in en peng till cancerforskningen!!!! Jag gör det NU./Elisabeth W

    • I often think it's tempting to look back on this period and think choosing sides would have been a no-brainer. But it must have been an awful lot harder at the time, especially if you had kids. The outcome wasn't predestined.

  33. idea: działać dla dobra człowieka, pielęgnować go, pocieszać, nawiazywać kontakt, zapewniać zaspokojenie potrzeb.
    rzeczyswistość: 2 pielegniarki na 35 pacjentów na oddziale internistycznym w tym 19 obłożnie chorych do pełnej pielegnacji i zapokojenia wszystkich potrzeb. kilku chorych dementywnych. odpowie mi Pani jak mam pielegnować tych chorych? wszystko pięknie brzmi: ” nawiązanie kontaktu z chorym”, ” uspokojenie pacjenta”. jak to zrobić kiedy jest nas tylko 2 na 35 pacjentów?!
    jestem oburzona rozdźwiękiem jak istnieje pomiędzy nauką na studiach pielegniarskich a codziennoscią i cięciem kosztów w szpitalach, pomiędzy holistycznym podejściem do pacjenta, wsparciem a dwiema pielegniarkami na dyzurze, które nie maja czasu na zmianę pieluchy choremu ( a potem sie słyszy w mediach, że pacjent „leżał we własnych odchodach”). to jest okłamywanie!

    • Witam,

      zgadzam się z Panią w pełni – pielęgniarek, by miały czas dla każdego pacjenta na Pani oddziale jest stanowczo za mało. 35 pacjentów, w tym 19 obłożnie chorych i dwie pielęgniarki to istny paradoks! Co mogę doradzić? Moim zdaniem, są dwa wyjścia z takiej sytuacji:
      1. Walczyć o to, by dyrekcja zatrudniła Was więcej – poprzez związki zawodowe, pisma, rozmowy z pielęgniarką oddziałową i przełożoną;
      2. Zmienić pracę na inny szpital lub inny oddział – ogólnie w Polsce są trudne warunki, jednak pomiędzy szpitalami bywają istotne różnice w ilości personelu i liczbie pacjentów. Oddział internistyczny charakteryzuje się tym, że przebywa na nim dużo pacjentów do pełnej pielęgnacji i nie jest możliwe, by dwie pielęgniarki zajęły się tymi pacjentami w pełni efektywnie. Co więcej taka liczba pacjentów obłożnie chorych z pewnością wpływa bardzo niekorzystnie na Wasze kręgosłupy. Może warto poszukać lżejszego oddziału?

      Dlaczego proponuję takie rozwiązanie? Może właśnie kurczowe trzymanie się pracy, w której warunki nam nie odpowiadają blokuje wprowadzenie pozytywnych zmian? Proszę zauważyć, że dopóki personel pracuje, dyrekcja nie ma problemu. Gdy personelu zacznie brakować, wtedy dyrekcja będzie musiała poczynić pewne kroki ku temu, by ten problem rozwiązać…

      Jest jeszcze i trzecie wyjście – nie robić nic, zaakceptować rzeczywistość, w której Pani pracuje i pracować nadal w takim systemie. Wtedy szanse są jednak bardzo nikłe, że dyrekcja sama z siebie zatrudni Wam więcej pielęgniarek. Można czekać na regulacje prawne, tylko jak długo? Czy Pani kręgosłup doczeka w zdrowiu tych regulacji?

  34. Nie chcę chwalić artykułu, gdyż za mnie zrobili już to inni. Chciałabym powiedzieć, że jest Pani bardzo inspirującą, dodającą energii osobą. Dziękuję losowi, że mogłam trafić na Pani publikacje.
    Lublin pozdrawia :)

    • Witam i również pozdrawiam Lublin :) Cieszę się ogromnie, że artykuły inspirują. Mam nadzieję, że zdziałają trochę dobra w naszym zawodzie :)

  35. Moniczko gratuluję tekstu, nie znałam Cię z tej strony Oby jak najwięcej informacji docierało do opinii publicznej na temat naszej pracy. Niestety wciąż jesteśmy niedoceniane i odbierane poprzez różnego rodzaju negatywne stereotypy.

  36. Ale generalnie pielęgniarstwo to temat rzeka…bo trzeba przyznać, że nasza praca bardzo się różni w zależności od miejsca gdzie pracujemy, zresztą nawet każdy oddział ma swoją specyfikę. Czekam na kolejne ciekawe artykuły:)

  37. Piękny i wzruszający tekst. Sporo w nim prawdy i właściwego podejścia. Faktycznie niektóre pielęgniarki umniejszają swojej pracy i umiejętnościom. Zupełnie niepotrzebnie. Praca pielęgniarki jest naprawdę istotna i ważna. Warto o tym pamiętać.

  38. Oj tak piękny i wzruszający tekst. Sporo w nim prawdy i właściwego podejścia. Pielęgniarstwo to temat rzeka. W przerwach na śniadanie czy też w każdej wolnej chwili po pracy czasami uda nam się zebrać tak do kupy i pójść do kawiarni na lody a w tedy rozmawiamy z koleżankami na temat pielęgniarstwa i o tym co nas czeka za kilka lat, zawsze próbujemy na bieżąco rozwiązywać nasze problemy, oj a mamy ich mnóstwo:) to jest bardzo istotne aby szukać pozytywnych i prawidłowych relacji w naszym pięknym choć trudnym zawodzie.Pozdrawiam serdecznie.

    • Wspaniały artykuł…
      To od NAS samych zależy jak będzie wyglądało PIELĘGNIARSTWO.
      Teraz jestem w miejscu kiedy zdobyłam tytuł licencjata i życzę sobie:
      * żebym mogła znaleźć pracę w zawodzie,
      * żebym nie musiała wyjeżdżać za granicę,
      * żebym w miejscu, gdzie znajdę pracę współpraca była bardzo cenioną wartością.
      Pozdrawiam Panią Monikę i życzę wielu sukcesów i dalszego inspirowania czytelników.
      Z przyjemnością czytam Pani artykuły… chociaż rzeczywistość czasami jest okrutna… jestem jednak pełna nadziei na lepsze jutro.. :)

    • Cieszę się, Absolwentko, że moje artykuły Cię inspirują :) Ja życzę Ci, aby ta praca, którą znajdziesz była dla Ciebie źródłem ogromnej satysfakcji i gratuluję zdobycia tytułu licencjata pielęgniarstwa.

  39. Niesamowity i motywujący tekst. Mam nadzieję, że takich osób jak Pani jest zdecydowana większość – osób, które znają swoją wartość i które chcą poświęcać się pracy: ciężkiej, często niewdzięcznej, ale jak bardzo potrzebnej… Gratuluję :)

  40. Troche to podkoloryzowane bez urazy. ja tez pracuje w szpitalu i jestem opiekunem medycznym. U mnie żadna pielegniarka nawet nie podejdzie do mycia nie mówiac juz o zmianie pampersa. Nawet jak jestem sama (przewaznie jestesmy we dwie) to nikt nie pomoze.
    Nie skarze sie bo wiem ze pielegniarki tez maja swoja prace bardziej odpowiedzialna.
    Moze kiedys tak bylo a teraz nie wierze ze pielegniarka robi takie cos. I juz napewno nie myje całego ciała tylko pobieznie toalete (twarz, szyja, pachy i miejsca intymne). Od kąpania jest rodzina a jesli jej nie ma to inny opiekun pacjenta. Przy tak duzym oddziale na jakim pracuje jest niewykonalne umyc kazdego leżącego pacjenta od stop do głów.

  41. Ja już dawno odpuściłam sobie korzystanie z państwowej służby zdrowia.Teraz jak babcia potrzebowała pielęgniarki to net i zlecenie prywatnie. Szybko profesjonalnie , a odliczyć czas stania w kolejce i benzyne na dojazd to całkiem przystępnie. Gdzieś na forum znalazłam http://pielegniarka-warszawa.pl Też zamówiłam i jestem zadowolona Czas to pieniądz i a na zdrowiu nie ma co oszczędzać .

  42. kiedyś powiedział mi ktoś zdanie które jest moim mottem zawodowym

    JEDNĄ RĘKĄ TRZYMAJ KORONĘ A DRUGĄ PODAWAJ BASEN

    i wszystko w tym temacie drogie kolezanki

  43. Pracuję na internie. Na moim oddziale na nocy pracują 2 pielęgniarki, pacjentów mamy w granicach 31-36, w kategorii III przeważnie 10 – 15, kategorii II około 10. Teoria pielęgnowania to abstrakcja w takich warunkach. Każda nocka to walka o przetrwanie i modlenie się aby wszystko było ok, aby żaden pacjent się nie pogorszył, aby nie było żadnych przyjęć, żadnych krwi do toczenia. Warunki mojej pracy nie pozwalają mi na poznanie pacjentów, wszystko muszę robić automatycznie, jak najszybciej, nie mam czasu na zastanawianie. Czasami bywa tak, że w ciągu dnia w przelocie zdążę zjeść jeden posiłek. Nie jestem zadowolona z takiej pracy, żyje w coraz większym stresie. Chciałabym zajmować się pacjentami zgodnie z wszystkimi procedurami, z możliwością wykazania własnej inwencji, nie żałować chwili na rozmowę z pacjentami, bo obowiązki mnie gonią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>