Jak się zrelaksować po ciężkim dyżurze?

relaksacjaDziś, zgodnie z zapowiedzią kontynuuję temat stresu w pracy pielęgniarki. W poprzednim wpisie skupiłam się na tym, co i dlaczego w tym zawodzie stanowi źródło stresu, do czego doprowadza stres oraz na tym, jak nasz pracodawca może wpłynąć na to, aby ten stres zmniejszyć. Jeśli nie czytałeś tego artykułu, zobacz go tutaj: O stresie w pracy pielęgniarek – wiadomości dla pracodawców. Dziś natomiast będzie o tym, co Ty sam możesz zrobić dla siebie, aby się zrelaksować.

***

Wracasz do domu po dniówce. Zmęczenie po 12 – godzinach pracy daje Ci się we znaki: nogi opuchnięte bolą od biegania, odczuwasz bóle kręgosłupa spowodowane dźwiganiem pacjentów ważących niejednokrotnie ponad 100 kg, głowa pulsuje od nadmiaru wrażeń, hałasu i konieczności pracy w ciągłym skupieniu, a oczy aż pieką od środków dezynfekcyjnych. Do tego nierzadko dochodzi frustracja spowodowana konfliktem w zakresie relacji interpersonalnych. A w domu czeka na Ciebie jeszcze masa obowiązków…

W końcu, zmęczona(y) kładziesz się spać, by rano ponownie udać się na 12-godzinny dyżur (często bowiem pracujesz w dwóch pracach, by sobie trochę dorobić, bo pensja z podstawowej pracy nie wystarcza Ci na godne życie).

Jednak nie wstajesz wypoczęta. Brak energii towarzyszy Ci już od rana, a przecież dzień dopiero się zaczął. Jak już pisałam w poprzednim wpisie, takie sytuacje bardzo odbijają się na Twoim zdrowiu i samopoczuciu.

Co zatem możesz zrobić, aby zrelaksować się po ciężkim dyżurze?

  • Muzyka relaksacyjna - połóż się w łóżku w wygodnej pozycji i włącz muzykę, która wprowadzi Cię w błogi stan relaksu. Chociażby na youtubie znajdziesz wiele takich nagrań. Oto jedno z nich – na mnie działa bardzo odprężająco: Zamknij oczy i ciesz się spokojnym dźwiękiem muzyki. Pozwól, by ten dźwięk wypełnił Twoje ciało i umysł:

  • Wizualizacja - podczas „relaksu w muzyce” wyobraź sobie, że odpoczywasz na plaży, słyszysz szum morskich fal, słońce świecące na bezchmurnym, lazurowym niebie muska Twoje ciało. Wokół Ciebie rosną okazałe palmy, nad Tobą przelatują i śpiewają prześliczne mewy, a Ty stapiasz się z przyrodą, trwasz w jej pięknie.
  • Życiodajny oddech - możesz go dołączyć do „relaksu w muzyce” lub ćwiczyć „solo.” Oddychaj torem brzusznym - w pozycji leżącej połóż jedną rękę na brzuchu, a drugą na klatce piersiowej. Wykonaj głęboki wdech nosem, skupiając się na tym, aby Twój brzuch unosił się do góry (i wyglądał tak jak nadmuchany balon), a klatka piersiowa pozostawała nieruchoma. Zatrzymaj na chwilę powietrze w płucach, po czym zrób powolny, długi wydech przez usta (złożone w dziubek). W tym czasie Twój brzuch powoli wraca do pozycji wyjściowej i staje się wklęsły. Pozwól sobie na lekkie westchnienie podczas wydechu. Nie wstydź się tego, że oddech będzie słyszalny – jest on wówczas bardzo oczyszczający.
  • Jeżeli trudno jest Ci oddychać torem brzusznym, możesz też oddychać normalnie. Ważne jednak, by oddech był spokojny, równomierny i głęboki. Wdech przez nos, a wydech (dłuższy) przez usta. Możesz też skorzystać z propozycji ćwiczenia oddechowego, które pokazuję tutaj: Proste ćwiczenie oddechowe, które pomoże Ci się zrelaksować w stresującej sytuacji.
  • Kąpiel w wannie - napełnij wannę wodą, dodaj pachnącą pianę, odprężającą sól do kąpieli. A może dołączysz do tego świece i włączysz relaksacyjną muzykę w łażience? Czemu nie? Zaszalej. Woda świetnie rozluźnia napięte mięśnie i koi nerwy.
  • Nogi w górę - ułóż swoje nogi wysoko. To poprawi krążenie, zredukuje opuchnięcia i ogólnie odpręży Cię. Możesz wykorzystać do tego, np. ścianę (moja ulubiona wersja), zrolowany koc lub poukładane jedna na drugą poduszki. Możesz to również zsynchronizować z „relaksem w muzyce” i kontrolą oddechu.
  • Trening Jacobsona - polega na naprzemiennym napinaniu i rozluźnianiu poszczególnych partii mięśni. Gdy wszystkie Twoje mięśnie są już rozluźnione, to po prostu nie jesteś w stanie się stresować. Jak powiedział Edmund Jacobson:RelaksSystematyczna relaksacja sprawia, że po jakimś czasie stajesz się świadomy własnych mięśni. Wykrywasz moment, kiedy mięśnie są napięte i potrafisz je świadomie rozluźniać – już nawet bez uprzedniego napinania. Nagrania z treningiem Jacobsona możesz ściągnąć z internetu. Ja ściągnęłam takie nagranie za darmo z tej strony: http://relaksacja.pl/
  • Masaż - obniża napięcie mięśniowe, poprawia krążenie. Może wykona go Twój partner? Jeśli jednak marudzi, że tego nie lubi, nie nalegaj i nie zmuszaj go. Udaj się do profesjonalnego masażysty lub skorzystaj z dobrodziejstw biczy wodnych i bąbelków w parku wodnym.
  • Regularna aktywność fizyczna - znajdź czas na uprawianie jakiegoś sportu. Czy to w dniu wolnym od pracy, a nawet i bezpośrednio po pracy. Osobiście, niejednokrotnie, nawet po dyżurze, udaję się na ulubione zajęcia taneczne i mimo, że po 12 godzinach jestem już zmęczona, to po zajęciach sportowych odczuwam wręcz, paradoksalnie nie większe zmęczenie, a przypływ energii i rozluźnienie mięśni! Jeżeli jednak naprawdę nie możesz udać się do klubu fitness, włącz energiczną muzykę i poćwicz w domu lub porozciągaj się przy spokojniejszej muzyce. Zrób to samo rano, po wstaniu z łóżka.
  • Ćwiczenia… zdrowej komunikacji interpersonalnej - znajomość i stosowanie technik skutecznej komunikacji znacznie polepszy Twoje relacje i ułatwi Ci radzenie sobie z emocjami w sytuacjach konfliktowych. Ze względu na obszerność tej tematyki – o tym w osobnych wpisach.

I na koniec, najważniejsze – przede wszystkim równowaga pomiędzy pracą zawodową a życiem prywatnym - zastanów się, czy oby nie za dużo pracujesz. Czy praca w dwóch miejscach lub branie zbyt dużej ilości dyżurów na kontrakcie nie męczy Cię za bardzo? Czy nie poświęcasz za mało czasu rodzinie, znajomym, swojemu hobby? Czy nie śpisz i nie wypoczywasz zbyt mało? Rozumiem, że potrzebujesz pieniędzy, jednak czy na pewno tędy droga?

7 komentarzy dla artykułu “Jak się zrelaksować po ciężkim dyżurze?

    • Choć, jako osoba z natury bardzo aktywna, jestem zwolenniczką codziennego życia w mieście i osobiście źle bym się czuła mieszkając na wsi (przez pewien czas mieszkałam), to faktem jest, że odskocznia od tego miejskiego hałasu na łono natury bardzo mnie odpręża i pomaga zresetować mózg. Cudownie, że mamy już praktycznie wiosnę, bo uwielbiam wszelkie wycieczki na łono przyrody :)

    • I widzisz Moniko, dokładnie potwierdzasz to o czym naukowcy mówią. Twój mózg już się przyzwyczaił to tego poziomu miejskiego hałasu który Cię otacza.
      I Twoja podświadomość doskonale daje sobie radę!

    • Jasne. Jak przyjechałam po raz pierwszy do Krakowa, to te wszystkie wielkie budynki, tłum ludzi i duży ruch uliczny przytłaczał mnie. Bałam się, czy nie zabłądzę, bo wszystkie uliczki wydawały mi się takie same. Czułam się jak mrówka. Mój mózg szybko jednak przyzwyczaił się do tego miejskiego hałasu. I potem, jak wracałam do mojego rodzinnego, mniejszego miasta, Krosna i na wieś, czułam się znowuż dziwnie. Przeszkadzało mi to, że te budynki są takie niskie, że wieczorami jest mało ludzi na polu, że są puste ulice. Miałam za mało bodźców. I osobiście, już nie chciałabym wrócić na stałe do małego miasta ani na wieś. To teraz jestem szczęśliwsza. Bo ja lubię mieć ruch, bliski dostęp do klubów fitness, restauracji, basenów. Lubię mieć blisko całą infrastrukturę i lubię, jak coś się dzieje. Miasto stwarza dla mnie większe możliwości rozwoju. Wieś, po dłuższym czasie, po prostu mnie nudzi, a nuda powoduje, ze się denerwuję. Ale, no właśnie, to ja tak wolę. Znam takich ludzi, jak ja, którzy dobrze czują się w mieście i strasznie nudzą na wsi, ale znam też takich, którzy wolą życie na wsi, a strasznie denerwują ich korki i ruch w miastach, czy ciasne mieszkanie. Ważne, by znaleźć to swoje miejsce na Ziemi, właściwe dla nas. Ważny jest jednak balans. Bo bez niego, rzeczywiście zarówno w mieście, jak i w pracy, w której jest tak dużo bodźców, można oszaleć. Nadmiar bowiem szkodzi. Ale niedobór również. Zgadzam się z Tobą i naukowcami w 100%, że przy nadmiarze bodźców, trzeba w jakiś sposób resetować swój mózg. Czy to ze względu na miejski hałas, czy na obfitującą w nadmiar bodźców pracę pielęgniarki (i każdy inny zawód obfitujący w nadmiar bodźców). I myślę, że wypady na łono natury świetnie odstresowują po takim codziennym nadmiarze bodźców. Obcowanie z przyrodą na kocyku, na plaży, podczas jazdy na rowerze, czy wędrówki po górach, spacer po parku lub lesie, grill w ogródku u rodziny – mmmmm… bezcenne :)

  1. Ciekawie i praktycznie, jak zawsze pozytywnie i to mi się podoba. Bardzo ciekawy artykuł i ciekawe porady, które są 100x lepsze niż oglądanie TV, czytanie gazet i słuchanie plotek sąsiadów.

    Super Monika :)

    • Dziękuję, cieszę się, że artykuł Ci się podoba :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>