Czy pielęgniarki powinny wypisywać recepty?

Recepta21 marca 2014 roku Minister Zdrowia przedstawił propozycję skrócenia kolejek do specjalistów. To świetnie, bo rzeczywiście jest to ogromny problem w polskiej służbie zdrowia, problem sporej ilości pacjentów. Cieszę się, że rząd opracowuje plan i zamierza podjąć działania w tym kierunku. Plan ten dotyczy również nas, pielęgniarek, dlatego postanowiłam napisać w tym temacie słów kilka.

Plan, o którym mowa, możesz, Czytelniku, odczytać tutaj: Minister zdrowia przedstawił propozycje skrócenia kolejek

W planie tym jest napisane, że: „Od 2016 r. pielęgniarki otrzymają możliwość zlecania niektórych badań oraz wypisania recept na wybrane leki.”

Chciałabym, aby wszelkie plany dotyczące naszej grupy zawodowej były najpierw uzgadniane z naszą grupą zawodową, zanim zostaną opublikowane. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że to my, pielęgniarki, jesteśmy głównymi specjalistami w swojej dziedzinie – nie lekarz, nie minister, nie poseł, nie premier. Nikt lepiej nie rozumie pracy pielęgniarki i nie potrafi ocenić jej wiedzy i kompetencji, jak sama pielęgniarka. I ponieważ do tej pory nie uwzględniano naszego głosu (baaaa, nawet nikt nas o niego nie prosił), powstało w naszym zawodzie wiele nieścisłości. Przykładem mogą tu być rozporządzenia, które nie są jednoznaczne, można je różnie interpretować i nie zawierają wszystkich, potrzebnych informacji (a to dlatego, że Ci, co je tworzyli nie znają naszych potrzeb, problemów, wątpliwości. Nie mogą ich znać, bo nie pracują z nami. Nie wiedzą, co tak do końca robimy, jakie czynności wykonujemy). Jako przykład może tu posłużyć mój wcześniejszy wpis: Samodzielność zawodowa – na papierze vs w realu.

A zatem, ten wpis kieruję zarówno do pielęgniarek, zachęcając je do dyskusji w komentarzach, jak i do Ministerstwa Zdrowia. Chciałabym, by Ministerstwo wzięło pod uwagę nasze poglądy w tej kwestii i aby udało nam się WSPÓLNIE wypracować rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkie trzy strony: nas – pielęgniarki, Ministerstwo i pacjentów.

Pozwolę sobie zatem zacząć tę dyskusję. Co ja, osobiście, sądzę o propozycji Pana Ministra?

  1. Osobiście, uważam, że leczenie należy i powinno należeć do lekarzy. To lekarz zleca, a pielęgniarka tylko realizuje te zlecenia. Owszem, uważam, że pielęgniarka powinna mieć prawo większej, niż dotychczas reguluje to rozporządzenie, interwencji lekowej w nagłych wypadkach (gdy lekarz chwilowo nie jest obecny), ale już nie do kontynuowania zaordynowanego wcześniej leczenia w postaci wypisywania recept. Dlaczego? Bo, aby przepisać lek, trzeba najpierw pacjenta zbadać. Trzeba z nim przeprowadzić wywiad, zlecić odpowiednie badania i je zanalizować. I dopiero na tej podstawie wyciągnąć wnioski, postawić diagnozę (lekarską!) co do potrzeby kontynuacji leczenia, zakończenia leczenia lub wprowadzenia innego leku. Może stosowany wcześniej lek trzeba już odstawić? A może on w ogóle nie pomaga? Może trzeba zwiększyć / zmniejszyć dawkę? Jeśli tak, to o ile? Może ten lek się nie wchłania? Ale dlaczego? Może można go zastąpić jego lepiej wchłanialnym odpowiednikiem? Ale jakim? No, właśnie… To nie są kompetencje pielęgniarki. My tego nie uczymy się ani na studiach ani na kursach. Owszem, zdobywamy ogólną wiedzę o chorobach, badaniach diagnostycznych i farmakologii, ale nie uczymy się, konkretnie, leczyć. A leczenie na ślepo może okazać się gorsze niż brak leczenia. Takie leczenie jest po prostu niebezpieczne.
  2. Można by jednak powiedzieć, że proponowane działania zwiększą nasz prestiż zawodowy. Nie oszukujmy się – takie działania, po prostu, wyręczą lekarzy, a więc tylko wzmocnią, już obecne u pielęgniarek poczucie bycia wysługiwanym i wykorzystywanym oraz sprowadzą ją do roli hmmm… sekretarki? Pomocnika? Asystentki? A może zastępcy lekarza? Ale nie umocnią naszej roli stricte pielęgniarskiej. Owszem, zwiększą naszą odpowiedzialność, ale będzie to niebezpieczne zwiększenie naszej odpowiedzialności, bo my nie mamy kompetencji, niezbędnej wiedzy do stawiania diagnozy lekarskiej. Ja mogę, powinnam i chcę stawiać diagnozę, ale tę pielęgniarską. A to zupełnie dwie różne diagnozy. I to na tym drugim polu wzmacniajmy swój prestiż, bo to jest istota naszego zawodu. Pielęgniarka nie jest „mniejszym lekarzem”, jest odrębnym, innym zawodem. Ona współpracuje z lekarzem, a nie go zastępuje.
  3. Jak najbardziej jestem jednak za tym, aby pielęgniarka mogła wypisywać recepty na środki, które są jej potrzebne do opieki nad pacjentem, czyli np. na opatrunki specjalistyczne, pieluchomajtki. To pielęgniarka bowiem zaopatrza odleżyny, nie lekarz. I pielęgniarka doskonale zna się, jak takie odleżyny leczyć. Tego uczymy się na kursach, szkoleniach i to praktykujemy na codzień.
  4. Owszem, można pokusić się o stworzenie właściwej ścieżki edukacji umożliwiającej pielęgniarce zdobycie wiedzy na temat leczenia danych chorób, ale trzeba to zrobić zanim nada się pielęgniarce proponowane przez Ministra uprawnienia. No i pozostaje kwestia, kto za te szkolenia będzie płacił?
  5. Kolejną kwestią jest fakt, ze proponowane działanie zwiększy nasz zakres obowiązków. A my już teraz mamy go od groma. Nieraz trzeba biegać, żeby się ze wszystkim wyrobić. A tu, tak jak wspomniałam w punkcie pierwszym, aby profesjonalnie przepisać pacjentowi lek, trzeba z nim najpierw przeprowadzić wywiad, zlecić odpowiednie badania i je zanalizować. I dopiero na tej podstawie wyciągnąć wnioski i postawić diagnozę. Na to potrzeba nie tylko właściwej wiedzy, ale też i czasu – widzę to tak: zamiast pójścia do lekarza, pacjent pójdzie na wizytę do pielęgniarki. Pojawiają się zatem pytania: Czy w związku z tym zwiększy się obsada pielęgniarek na dyżurze? I czy podniesie się z tego tytułu nasze wynagrodzenie? W faktach jest mowa o premiowaniu lekarzy rodzinnych (oto link do nagrania). Jest tu mowa o tym, że zwiększą się ich kompetencje (tak, jak i nasze) i że będą oni za to otrzymywać więcej pieniędzy – „oprócz tzw. „stawki kapitacyjnej”, lekarz rodzinny będzie dostawał premię za każdą postawioną diagnozę. Dodatkowo, premię za wysłanie na każde skomplikowane badanie, co do tej pory robili głównie specjaliści.” A zatem, moje pytania z punktu trzeciego kieruję do Pana, Panie Ministrze: „Jakie zatem gratyfikacje finansowe, jakie premie, planuje Pan dla pielęgniarek w zamian za zwiększenie ich zakresu obowiązków i odpowiedzialności?”

To są moje wnioski, opinie i pytania. A Ty, Czytelniku, co o tym sądzisz? Jakie jest Twoje zdanie w tym temacie?

Może jestem naiwna, ale baaaardzo chciałabym, aby mój blog stał się pomostem łączącym pielęgniarki z zarządem placówek medycznych i Ministerstwem. Aby w komentarzach zaistniał autentyczny, szczery (lecz kulturalny!) dialog pomiędzy w.w. osobami. I co więcej, wierzę, że się to uda. Czekam zatem na Wasze komentarze i propozycje. Zachęcam do dyskusji i liczę również na czynny w niej udział Pana, Panie Ministrze. Link do mojego artykułu został przeze mnie podesłany drogą mailową na maila podanego na stronie Ministerstwa. Liczę, że go Pan otworzy i dołączy do dyskusji.

47 komentarzy dla artykułu “Czy pielęgniarki powinny wypisywać recepty?

  1. zgadzam się z Twoją opinią: więcej samodzielności w zakresie naszych obowiązków i naszej profesji (czyli np. wypisywanie recept na środki niezbędne do pielęgnacji pacjenta) – wtedy faktycznie byłby to jeden z wielu kroków w stronę podnoszenia rangi naszego zawodu. a wypisywanie recept za lekarzy? jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy to na środowisko lekarskie przenosi się część obowiązków pielęgniarki-bo jest nas za mało. więc dlaczego ma to działać w drugą stronę? pokrętną drogą ten nasz Minister chodzi….

    • No właśnie, ja jestem za tym, żeby wzmacniać rangę pielęgniarki jako pielęgniarki, a nie robić z pielęgniarki „zastępcę lekarza” czy „mniejszego lekarza.” Bardzo chcę, by nasz prestiż wzrósł, ale w istocie naszego zawodu i by nie polegało to na wysługiwaniu się nami, robieniu za kogoś roboty za dużo mniejsze pieniądze. Niemniej jednak zaczynam myśleć, że może można by pomysł Ministra zaadoptować tak, aby był korzystny również dla naszej grupy zawodowej… Ale trzeba by tu było spełnić wcześniej pewne warunki… Refleksję na ten temat wpisałam niżej pod komentarzem Karolajn. I obecnie dalej rozmyślam w tym temacie ;)

    • Lekarze wydali oświadczenie, w którym preferują do takich działań farmaceutów, czyli specjalistów od lekarstw, farmaceutyków i parafarmaceutyków.. nie rozumiem czemu takie czynności oddaje się paniom pielęgniarkom, które nie znają nawet drogi danego leku w organizmie..a farmaceuta ma to normalnie w toku studiów.. to chore. Przepraszam ale pielęgniarka nigdy nie zastąpi lekarza, to średni personel medyczny, który takim tez pozostanie.. Oby do tego czasu, dyskusja na ten temat wróciła, i aby sytuacja rozwinęła się tak jak chce tego prezes RADY Lekarskiej, który też wątpi w skuteczność pielęgniarek w tym zakresie. Pozdrawiam p. Moniko. Pacjentka.

  2. Witam,
    Przede wszystkim pielęgniarka powinna być partnerem w zespole interdyscyplinarnym, wymieniać doświadczenie, wiedzę w zakresie opieki nad pacjentem, jak i nowych osiągnięć naukowych, dlatego zrozumiałe by było stworzenie cyklu szkoleń,zjazdów naukowo-szkoleniowych, zwiększenia ilości konferencji dla pielęgniarek i włączenia naszego środowiska w ich czynny udział. Wzrost poziomu wiedzy rzutowałoby na dalszy plan opieki nad pacjentem, tylko pytanie, Czy Pan Minister pokusi się o takie rozwiązania? Myślę, ze takie działania w dużej mierze podniosłyby prestiż naszego zawodu.Zastanawiający jest pomysł ministra na temat zlecania badań i przepisywania leków, hmm…ciekawe jakich badań i jakich leków, podejrzewam, że podstawowych, np: morf,glukoza,może alt, ast, może tsh? a leków: ketonal, leki, które pacjent rutynowo przyjmuje? Tylko kto to by monitorował? No tak a badanie fizykalne?Wydaję mi się, że w obliczu proponowanych zmian komunikacja-konsultacja_>lekarz-pielęgniarka byłaby nieodzowna. Bardzo bym była zadowolona, podejrzwewam, że nie tylko ja, z takiego stanu rzecz: Przedstawiam swoje rozwiązania i je konsultuję-> model zachodni, może kiedyś polscy lekarze będą w nas widzieć partnerów w procesie leczenia. Choć muszę przyznać, że spotkałam się z tym,że lekarz uważnie słucha rozwiązań, które przedstawia pielęgniarka, podejmując niejako decyzję wspólnie o dalszym leczeniu. Podejmowanie decyzji i konkretne działania muszą wypływać z naszych zdolności, umiejętności i chęci nie tylko do ciągłego samokształcenia, ale i do brania czynnego udziału w odprawach pielęgniarsko-lekarskich, omawiamy danego pacjenta i przedstawiamy swoje rozwiązania., raczej w zespole. Bardzo dobrze by się pracowało w takim zespole interdyscyplinarnym, gdzie masz coś do powiedzenia w kwestii leczenia, tyle, ze za tym powinno też iść stosowne wynagrodzenie.

    • No właśnie, w planie nie jest napisane, jakie badania i jakie leki pielęgniarka miałaby zlecać i przepisywać. Również przypuszczam, że może tu chodzić o kontynuację leczenia. Tylko, która pielęgniarka miałaby to robić? Środowiskowa? Czy pierwsza lepsza (w znaczeniu: każda, obojętnie która) na dyżurze w przychodni? Jakby miało się to odbywać? Mam nadzieję, że nie w okienku rejestracyjnym ;) Moje wyobrażenie jest takie, że pacjent idzie do przychodni na wizytę do pielęgniarki zamiast do lekarza. Czyli, kolejka do lekarza zmniejsza się, ale pielęgniarka ma więcej pracy. Lub druga opcja – mogłaby to robić pielęgniarka środowiskowa w domu pacjenta. Tylko znowuż – tym powinien się zająć lekarz podczas wizyty domowej u pacjenta. W obu przypadkach jest to więc zrzucenie na nas obowiązku lekarzy. Kolejna kwestia to poziom obecnego naszego zapracowania. Dojdą obowiązki, ale czy starczy nam na to czasu? No, chyba że w związku z tym zwiększy się obsada pielęgniarek na dyżurze w przychodni. Powstaje tu też pytanie o przydział danego pacjenta do danej pielęgniarki. Proces leczenia nie powinien być sprawowany przez co chwilę to inną osobę. Kolejna kwestia, to wynagradzanie i premiowanie pielęgniarek za takie działania. Tak, jak napisałam wcześniej, ja nie zgadzam się na wypisanie recepty w okienku. Trzeba to zrobić profesjonalnie – wywiad, ewentualne badania, diagnoza. Skoro bierzemy obowiązki lekarzy na siebie, system premiowania musi być dokładnie taki sam, jak w ich przypadku. Pensje zatem muszą wzrosnąć do poziomu pensji lekarzy. To musi być jasno ustalone, zanim plan wejdzie w życie. I pozostaje kwestia naszego przygotowania do leczenia. Nasz obecny system kształcenia nie uczy nas leczyć, a wręcz na studiach podkreśla się, że leczenie należy do lekarza. Nie jesteśmy do tego przygotowani. Część z nas chce to robić, ale prawdą jest, że nie jesteśmy w tym kierunku kształceni. Jeżeli mielibyśmy iść w tym kierunku, niezbędne byłyby wcześniej najpierw gruntowne szkolenia i ustalenie ścieżki kariery dla pielęgniarek, które miałyby się tym zajmować. Musiałby powstać pełny wykaz badań i leków, które może zlecić pielęgniarka, dokładny zakres jej kompetencji, Musiałyby też powstać algorytmy, w których byłoby jasno określone, kiedy należy lek kontynuować, a kiedy odstawić, kiedy zmienić dawkę i na jaką oraz kiedy skierować pacjenta na wizytę do lekarza. Taka forma jest jednak dla mnie nadal nie dońca satysfakcjonująca, bo jako osoba już prowadząca leczenie, nie chciałabym tylko ślepo przepisywać recept na wcześniej zaordynowane przez kogoś leki, ale chciałabym mieć możliwość modyfikacji tego leczenia, zmiany leku. Chciałabym, po prostu, móc użyć własnej kreatywności i wiedzy. Jednak wtedy powstaje końcowe pytanie: czy w takiej sytuacji nie zaczyna zacierać się granica pomiędzy byciem pielęgniarką a byciem lekarzem? Granica pomiędzy istotą obu zawodów? Czy powinniśmy z pielęgniarki robić na siłę lekarza, czy jednak osoby chcące leczyć pacjentów nie powinny, po prostu, studiować medycyny i pracować jako… lekarz? Chociaż… może udałoby się jednak postawić tę granicę… właśnie poprzez efektywną komunikację na linii lekarz-pielęgniarka? Hmmm… Oj, Karolajn, zainspirowałaś mnie i to porządnie ;)

  3. Pani Moniko, polecam do przeczytania http://www.oipip.gda.pl/images/stories/28.03.2014PrestizZawodu/oipip%20do%20ministerstwa%201.pdf.
    Może Minister Zdrowia chciałby skorzystać z tego konkretnego szkolenia, byłby wysoce skuteczny w dyscyplinowaniu naszego środowiska. Te kompetencje byłyby doskonałą parą do jego pomysłów „zwiększania kompetencji” pielęgniarek i położnych. Żadnych dyskusji, oporu ze strony pielęgniarek i położnych we wdrażaniu „cudownych” reform. Bo chociaż jesteśmy mało skuteczne w dochodzeniu swoich praw, to zdarzają się pielęgniarki i położne z którymi trzeba dyskutować merytorycznie.
    Najgorsze jest to, że są już absolwenci tego szkolenia i bardzo chwalą sobie „zestaw narzędzi”, jaki zdobyli po szkoleniu.
    Pani Annie Wonaszek (przewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku), która zareagowała na treść oferty szkolenia (nie tylko oburzeniem) należą się słowa uznania.

    • Faktycznie, bomba!! Szok, po prostu szok! To ogłoszenie można by potraktować jak jakiś zły sen, koszmar, ale niestety, jest ono prawdziwe, napisane całkiem na serio!!! To okropne, że prelegent, o którym mowa, jak pisze o nim w treści ogłoszenia mgr inż., wieloletni kierownik, coach, wykładowca, doradca biznesowy itd. może podpisać się pod takim uwłaczającym ogłoszeniem?! Mnie na studiach podyplomowych z psychologii w biznesie nie uczono tego typu technik „motywowania” personelu. „Jak ustalić zakres obowiązków pielęgniarkom tak, aby odciążyć siebie, a pielęgniarki zmobilizować do 100% zaangażowania…” lub „Jak zdjąć ze swoich barków większość męczących i czasochłonnych obowiązków, wykorzystując w 100% potencjał zespołu pielęgniarek”, czyli podsumujmy, jak wysługiwać się pielęgniarkami, jak zamykać im buzię i sprawić, by siedziały cicho i robiły, co im każemy, jak sprawić, by wypełniały dokumentację nie dla dobra pacjenta, ani nie po to, by ułatwiły sobie pracę, ale tylko po to, by „placówka świeciła przykładem…” – niestety, tak właśnie nas traktują i teraz już wiadomo, kto ich tego uczy.

    • Najbardziej mnie boli fakt, ze skoro odbyło się już takie szkolenie i uczestnicy sa ewidentnie zadowoleni to oznacza że jest „zapotrzebowanie” na tego typu szkolenie……
      pielęgniarki protestują, a kadra pielęgniarska?
      a lekarze ? szczególnie ci którzy cenią sobie współpracę?

  4. Droga Pani Moniko,
    Nie wyobrazam sobie sytuacji,w ktorej miałabym wypisywać leki na receptę.Już oczami wyobrazni,widzę jakby to wyglądało.Kartka nabazgrana,jak „kura pazurem”i tekst rzucony w przelocie,razem z kartką”przepisz to”.Jestem pewna,ze tak by to wyglądało,a w razie najmniejszego uchybienia,słowa lekarza”przecież to pielegniarka przepisała”.Nie umniejszam prestiżu naszego zawodu,ale doskonale Pani wie,że do bycia partnerem lekarza,w procesie leczenia,droga jeszcze bardzo daleka.Jak sama Pani pisze,jest „zlecenie”i jest „wykonanie ” zlecenia,oczywiście nie automatyczne i bezmyślne,ale zapewniam Pania,iż przynajmniej w moim szpitalu,choć prestiż ma potężny,nie raz i nie dwa padają słowa lekarza”bo głupie pielęgniarki”Czy jest Pani w stanie,wyobrazić sobie sytuację w której pacjent musi miec założoną sondę odbarczającą i lekarz wzywa do tego chirurga?bez zapytania którejkolwiek z nas czy potrafimy to zrobić?Co w takim razie zakłada lekarz?że pojęcia o tym nie mamy.I co tu mówić o wypisywaniu recept?

    • Oj, niestety, biorąc pod uwagę obecne realia, też mi takie wyobrażenia przychodzą do głowy. Rzucenie przez lekarza nabazgranej kartki papieru i hasło: „Przepisz to na konkretnych pacjentów” albo obraz pielęgniarki, która w okienku wystawia na szybko receptę… Oj, nie, nie chcę takich obrazów, Panie Ministrze… Co do zwrotu: „Głupie pielęgniarki” – nigdy nie pozwalajcie do siebie tak mówić. Zwracajcie lekarzom uwagę, że nie życzycie sobie, aby Was obrażano. I co do sondy odbarczającej – to okropne, że nie znamy wzajemnie własnych kompetencji. No cóż, w tej sytuacji lekarza trzeba uświadomić, że Wy to w przyszłości możecie zrobić. Powiedzcie mu o tym otwarcie, najlepiej zaraz bezpośrednio po tego typu zdarzeniu.

  5. Zgadzam się z Waszymi słowami, jednak proponuje na spokojnie przenalizować pomysł Ministra. Idea pomysłu nawiązuje do systemu opieki panujacego między innymi w innycmi w Kanadzie, gdzie pielęgniarka stanowi rodzaj partnera we wspólpracy z lekarzem.
    Wypisywanie recept na leki stałe czy analiza podstawowych parametrów życiowych oraz wyników laboratoryjnych nie ejst niczym trudnym zwłaszcza że każdy z ans zna normy. Chodzi tu o sytuację by pielegniarka mogła przepisywac pacjentówi leki stałe np. w przypadku chorób przewlekłych m.in. choroby parkinsona gdzie chory stale przyjmują tą sama dawkę leku.
    By jednak wdrożyć ta nową funkcje potrzebne jest odpowiednie przygotowanie. Nie można z marcu do 2016 roku zmusić pielegniarki do tej roli. Myślę że na każdym oddziale tak jak do tej pory funkcjonuje pielegniarka odcinkowa powinny być wybrane np. 2 pielęgniarki, które podejmą wyzwanie by zostać konsultantem, doradca lekarza i zwiększyć swoje kompetencje. dobrym pomysłem jest wybór do tego wybranych osób, chętni napewno się znajda, pielegniarki sa bardzo ambitne i pragną stale podnosić swoją wiedze by móc w jak najlepszy sposób zarządzać opieką nad chorym.
    Te pielęgniarki powinny przejść szereg szkoleń w tym zakresie i czemu nie mogłyby wypisywać stałych leków czy analizować wyników badań. W razie ew zmian w zakresie morfologii czy innych badan kontaktują się z lekarzem i pacjenta przejmuje lekarz. Nie bójmy się zwiekszać swoich kompetencji, zgodnie z myślą LONG LIFE LEARNING LLL każdy całe życie się uczy. Nie mozemy zatrzymać sie w miejscu, oczywiście jak wspomniałąm do tej roli powinny być typowane osoby, które sa chetne nie mówię o zmuszaniu kogoś do roli której nie czuje.
    Wraz z wzrostem kompetencji wzrasta system wynagrodzenia to oczywiście podstawa wdrożenia tego pomysłu w życie.

    • Aga, zgadzam się z Tobą. Jeżeli wprowadzimy wcześniej odpowiednią edukację w tym zakresie, jeśli będą to robiły tylko te osoby, które tego chcą, po odpowiednim przeszkoleniu, a nie, że będzie to odgórny nakaz dla wszystkich pielęgniarek, jeśli będzie to zrobione w pełni profesjonalnie i odpowiednio wynagradzane – czemu nie?

  6. Droga Moniko bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat. Z braku czasu nie śledzę nowych pomysłów naszego rządu, a dzięki Tobie dowiedziałam się o tej „wspaniałej” ofercie dla pielęgniarek i możliwości rozwiązania problemu kolejek do specjalistów. Po przeczytaniu propozycji Pana Ministra coś się we mnie zagotowało. Bardzo mi się nie podoba pomysł wypisywania recept! Nie dajmy się wmanewrować na pole minowe. Kto poniesie odpowiedzialność za błędnie zlecony lek, dawkę czy zamiennik lekowy? Przecież pielęgniarkom brak jest kompetencji w tym zakresie i czy przypadkiem wtedy nie wydłużyłyby się kolejki do pielęgniarek? Poza tym jak chciałabym leczyć pacjentów to poszłabym na medycynę, jak chciałabym zajmować się tylko papierologią zostałabym sekretarką lub urzędnikiem. A ja właśnie chciałam zostać pielęgniarką, pomagać pacjentom, troszczyć się o nich i wykonywać umiejętności zgodnie ze swoimi kompetencjami zawodowymi. Pielęgniarki już i tak mają nadmiar obowiązków do wykonania, bo przecież jak jest 2 na dyżurze na oddziale
    w szpitalu to dyrektorowie placówek uważają to za luksus. Moim zdaniem rozwiązanie jest jedno, niech rząd zadba o to by pielęgniarki i lekarze specjaliści nie uciekali zagranicę za poszukiwaniem pracy, tylko mieli możliwość pracować za godne pieniądze w kraju. Niech w końcu pielęgniarki i lekarze zaczną zarabiać tak, by nie musieli ciągnąć po kilka etatów w różnych miejscach po parę godzin, być często przemęczonymi
    i sfrustrowanymi ludźmi prędzej czy później wypalonymi zawodowo. Niech w przychodniach zamiast 1 np. kardiologa czy onkologa będzie zatrudnionych 2, 3 jeśli jest taka potrzeba, wtedy szybko kolejki się skrócą. Niech lekarze leczą a pielęgniarki pielęgnują, niech każda z tych grup zawodowych pracuje zgodnie ze swoimi kwalifikacjami. Bo jeśli lekarzowi będzie potrzebna pielęgniarka do wypisywania recept, to ja proponuję żeby pielęgniarka miała swoją asystentkę do wypełniania dokumentacji pielęgniarskiej, fajny pomysł prawda? Tylko czy dzięki takiemu rozwiązaniu pomożemy pacjentom czy raczej zaszkodzimy, bo błędów na pewno będzie sporo. Widać to choćby po naszych urzędnikach, jeśli brakuje kompetencji szybko zaczynają się afery i problemy. Tylko nie zapominajmy że tutaj mamy do czynienia z życiem ludzkim i ewentualnymi procesami za błędy w sztuce lekarskiej czy pielęgniarskiej.

    • Sylwio, bardzo ciekawe porównanie tej propozycji z tą asystentką pielęgniarki do wypełniania dokumentacji. Sama wiem, że najlepiej mi się pracuje przy danym pacjencie, gdy sama wykonuję daną czynność od A do Z. Po pierwsze, lepiej wtedy znam pacjenta i jego dolegliwości, a po drugie jestem wtedy w pełni odpowiedzialna za to, co robię i co wpisuję, a gdy jest wielu pomocników, odpowiedzialność się gdzieś rozmywa. Dlatego uważam, że najlepiej jest, gdy za daną czynność odpowiedzialna jest jedna osoba. Owszem, można zawsze się poradzić drugiej osoby, ale kierownik powinien być jeden. I tak, uważam, że jak ktoś zaczyna prowadzić leczenie, powinien je kontynuować – wtedy najlepiej zna się pacjenta. Ciekawe jest też Twoje spostrzeżenie dotyczące liczby zatrudnionych specjalistów. Mówi się, że specjalistów brakuje. Nie zapominajmy, że pielęgniarek również. Prognozy dotyczące przyszłości liczby pielęgniarek w naszym zawodzie są przerażające. Dlaczego zatem zastępować kolejki do specjalistów kolejkami do pielęgniarek? Może właśnie warto zatrudnić więcej lekarzy-specjalistów w danej przychodni? Ale, nie przecież to by za dużo kosztowało… Przecież pielęgniarka może zrobić to w swoim „wolnym czasie”, całkowicie za darmo…

  7. Witam,
    Chciałabym odnieść się do wydarzeń ostatnich godzin, jestem w szoku i współczuję osobom, które wzięły udział w w/w szkoleniu, gratulację za inteligencję:/ przede wszystkim „siostrom oddziałowym”Ludzka głupota nie zna granic, niestety jest tak jak ktoś mądry kiedyś powiedział:”"Dra­matem naszej epo­ki jest to, że głupo­ta zab­rała się do myślenia”. Przykre jest to, że coś takiego miało miejsce i że szkolenie to się odbyło, mam nadzieje, że w przyszłości takie zachowania nie będą miały miejsca. Powinno odbyć się szkolenie: ”Jak motywować i dyscyplinować lekarza do efektywnego komunikowania się z pielęgniarką w zakresie opieki nad pacjentem. Mam nadzieję, ze osoby organizujące to szkolenie poniosą konsekwencje tych działań.
    Zmotywowało mnie to do pewnej refleksji: zrobienia spotu na temat tego jak jesteśmy traktowane, aby zagraniczne media dowiedziały się, jak państwo nas szanuje i podważa nasze kompetencje.
    Wracając do wypisywania recept i badań. W lecznictwie ambulatoryjnym widzę to tak: lekarz i pielęgniarka mają dwa oddzielne gabinety< do lekarza przychodzi pacjent, następnie badanie fizykalne, wywiad, następnie wykonuje tel do pielęgniarki, Czy pacjentowi X Pani mogłby wypisac na badania takie i takie, oczywiście pielęgniarka też zbiera wywiad, żeby upewnić się co do zleconych badań, w razie wątpliwości ma prawo skonsultować to z lekarzem, tak ma takie prawo i moze wnosic swoje uwagi oczywiście w zakresie swoich kompetencji i umiejętności.3xLLL.
    A to słowa jednej z pielęgniarek pracujących w Szwajcarii, dla pocieszenia, że tam są pielęgniarki doceniane i szanowane:""U mnie na oddziale są 3 grupy lekarskie: kardiochirurdzy, chir. naczyniowi i kardiolodzy…i jakoś trzeba na te 3 obchody pójść! zwykle jest tak, że jedni po drugich przychodzą i jakoś leci. Ale lekarze chcą Cię na obchodzie, z Tobą omawiają plan leczenia, rehabilitację, wypis" EFEKTYWNA KOMUNIKACJA I POCZUCIE BYCIA W ZESPOLE PIELĘGNIARSKIM.
    Tak apropo tej sondy do żołądka: Jestem w szoku, że jeszcze taki Ciemnogród istnieje, ale podejrzewam, że nie tylko w tym szpitalu…To co mogę zrobić to tylko Wam wspólczuć, możecie też powiedzieć temu Panu lekarzowi, że WY też potraficie to bardzo dobrze robić i to w chodzi w zakres waszych umiejętności.
    Resumując powyższą myśl: powinnysmy sie zebrać i coś zrobic z tym , napisac jakieś pismo do Ministra Zdrowia? Poprzestać na jednej pracy, zeby Pan Minister zobaczył, że naprawde nas brakuje, znam kolezanki, które pracują w 2-3-4miejscach, ciągna po 2 etaty, niestety tak jest, Niech Pan Minister zapewni nam godziwe pensję, żeby chodzić do jednej pracy, tak jak urzędnicy.
    A tak na koniec:
    ''To wymaga odwagi by się rozwijać i stać się tym, kim naprawdę jesteś''- DO WSZYSTKICH PIELĘGNIAREK I PIELĘGNIARZY:).

    • Karolajn, co do koncepcji zespołu terapeutycznego, też bym chciała w takim pracować :) Do tego nie potrzeba żadnych rozporządzeń – do tego musimy dojść sami. Sami się wykazywać inicjatywą. Możemy przecież wyjść z propozycją, że pójdziemy na obchód z lekarzami i zaczniemy zgłaszać im cenne uwagi dotyczące pacjenta, zanim lekarz oficjalnie zaprosi nas na obchód – każdy mądry lekarz z pewnością powinien docenić taką pielęgniarkę. Z pewnością pomocne (zarówno nam jak i lekarzom) mogą okazać się tu efektywne szkolenia miękkie (ale nie takie, jak w przedstawionej wyżej ofercie ;))

      Odnośnie koncepcji wypisywania recept i dwóch gabinetów. Osobiście uważam, że wszędzie, gdzie jest dualizm, jest trochę zamieszania. Dlaczego? Bo w takim rozwiązaniu tę samą robotę wykonują dwie osoby (podwójne zbieranie tego samego wywiadu, konieczność niekiedy dopytywania lekarza), a zatem czas się wydłuża (lekarz w tym czasie już sam zdążyłby dawno wypisać tę receptę i te badania), a i pomyłek może być więcej, bo odpowiedzialność jest podzielona, a komunikacja czasem lubi płatać figle (można czegoś nie dosłyszeć, nie dopowiedzieć, zapomnieć). Uważam też, że w takim przypadku pielęgniarka zostaje sprowadzona do roli sekretarki, która tylko wypisuje leki i badania, które przez telefon każe jej wypisać lekarz.

      Ale ogólnie to, że pielęgniarka, która zgodnie z pomysłem Ministra, miałaby wypisywać recepty, powinna mieć swój własny gabinet uważam za wręcz konieczność (nie chcę widzieć tego w okienku rejestracyjnym!) Przy czym to pacjent może przyjść bezpośrednio do niej (zamiast do lekarza), to ona zbiera wywiad i to ona wypisuje, co trzeba, a jeśli ma wątpliwości, wówczas konsultuje się z lekarzem.

      Najbardziej widzę jednak taką możliwość nie w przychodniach, ale w pielęgniarstwie środowiskowym podczas wizyty domowej – to faktycznie zmniejszyłoby kolejki, bo pacjent nie musiałby wychodzić z domu. Tylko podkreślam raz jeszcze – po odpowiednim przeszkoleniu dla chętnych podjęcia się takich działań, przy odpowiedniej liczbie pielęgniarek (wersja w przychodni) i za odpowiednie wynagrodzenie dla tej pielęgniarki.

  8. Pani Moniko, zazwyczaj zgadzam się z Pani poglądami tym razem jednak troszeczkę podyskutuję. Ponadto bardzo dziękuje, za poruszenie tego ważnego tematu.

    Zgadzam się, że pomysł wprowadzania od 2016 roku wymogu? zalecenia? przepisywania recept przez pielęgniarki bez absolutnie żadnej konsultacji i dyskusji z izbami pielęgniarskimi jest pomysłem chorym. Osobiście nie wiem w jaki sposób to może wpłynąć na zmniejszenie kolejek do specjalistów. Pomysł jest jak najbardziej chybiony i rozumiem oburzenie pielęgniarek. Zgadzam się, że jesteśmy na to nieprzygotowane i w naszej rzeczywistości skończyłoby się na wyręczaniu lekarzy i ponoszeniu za nich odpowiedzialności.

    Natomiast sam pomysł wypisywania recept wydaje mi się dość ciekawy i wart przemyślenia zwłaszcza, że rozwiązanie takie funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych, ale także Wielkiej Brytanii. Myślę, że można w dyskusji pominąć Stany Zjednoczone ze względu na zupełnie odmienny system nauczania, a skoncentrować się na modelu brytyjskim.

    W Wielkiej Brytanii funkcjonuje stopień zawodowy Advanced Nursing Practitioner. Można go uzyskać po 2 latach studiów na poziomie master degree, oczywiście po kilku latach praktyki, należy jeszcze ukończyć kurs farmaceutyczny Nursing Prescriber i można przepisywać recepty na pewne leki w ramach własnej specjalności. Pielęgniarki przepisują leki głownie w przypadku chorób przewlekłych.

    Czy naprawdę jest to taki zły pomysł? Oczywiście sama nie podjęłabym się tak samodzielnego i odpowiedzialnego działania bez odpowiedniego doświadczenia, tylko po ukończeniu studiów i z niewielką praktyką.

    Natomiast pielęgniarka pracująca kilkanaście lat w jednej specjalizacji posiada już odpowiednią wiedzę na temat leczenia, dawek leków itp. Czy taka pielęgniarka przykładowo 2 letniego kursu farmaceutycznego obejmujący leczenie w swojej specjalizacji, nie mogłaby przepisać insuliny, leków diuretycznych? Być może uprawnienia te dotyczyłyby wyłącznie chorób przewlekłych? Oczywiście uprawnienia pielęgniarki przepisującej leki powinny być jasno określone, jakie leki może przepisywać jakie nie, jakie są jej obowiązki, kiedy bezwzględnie powinna się skonsultować z lekarzem.

    Jednocześnie ukończenie takiego kursu powinno wiązać się ze znacznym zwiększeniem uposażenia i oczywiście prestiżu.

    Niestety obawiam się, że w Polsce to jest niemożliwe. Jeszcze mentalnie nie jesteśmy gotowi na takie zmiany, dotyczy to zarówno pielęgniarek jak i lekarzy. Natomiast wierze, że kiedyś zaczniemy rzetelie dyskutować o zagranicznych dobrych wzorcach w pielęgniarstwie i doczekam się zmiany:)

    • Studentko, bardzo dziękuję Ci za szczegółowe przedstawienie tego modelu. Owszem, uważam, że sam pomysł Ministra, jeśliby go odpowiednio zaadoptować, mógłby stać się zalążkiem wielkich, pozytywnych, zmian w polskim pielęgniarstwie.

      To jedno zdanie, które pojawiło się w planie Ministra dotyczące wypisywania recept przez pielęgniarki, może zostać wykorzystane w praktyce dwojako: albo bardzo źle, przyczyniając się do wysługiwania się nami, zwiększenia zakresu naszych obowiązków bez wzrostu naszego wynagrodzenia (tak to, niestety często bywa w obecnych realiach, że dyrekcja każe nam coś nowego robić, ale za to dodatkowo nie płaci). Póki co, nie słyszałam, ani nie czytałam o tym, aby Pan Minister miał zamiar nas za to jakoś premiować. Natomiast wspomniał już o (słusznym-uważam) premiowaniu lekarzy. Tylko, dlaczego nie wspomniał też o premiowaniu nas? Chciałabym się więcej dowiedzieć od niego w tym zakresie.

      Tak, jak napisała Sylwia: dlaczego zastępować lekarzy pielęgniarkami, a nie zatrudnić po prostu więcej lekarzy? Mówi się, że specjalistów brakuje. Nie zapominajmy, że pielęgniarek również. Prognozy dotyczące liczby pielęgniarek w naszym zawodzie są przerażające. Dlaczego zatem zastępować kolejki do specjalistów kolejkami do pielęgniarek? Może właśnie warto zatrudnić więcej lekarzy-specjalistów w danej przychodni? Ale, nie przecież to by za dużo kosztowało… Przecież pielęgniarka może zrobić to w swoim „wolnym czasie”, całkowicie za darmo…

      To samo zdanie, ujęte w planie Ministra, może też posłużyć rozwojowi pielęgniarstwa, ale tylko wówczas, gdy zostaniemy do tego odpowiednio wcześniej przygotowane merytorycznie, gdy utworzy się odpowiednie ścieżki kariery (np. takie, o których piszesz w swoim komentarzu), gdy będzie to opcja dla osób, które chcą się tym zająć, a nie odgórny nakaz obejmujący wszystkie pielęgniarki, gdy nie będzie to miało charakteru zastępującego lekarza, ale charakter pielęgniarski (widzę tu np. pielęgniarkę, która przyjmuje pacjenta w swoim gabinecie lub środowiskową w domu pacjenta i ustala z nim proces pielęgnowania, rozpoznaje jego problemy pielęgnacyjne i układa z pacjentem plan działań. Można w tym omówić przy okazji leczenie i jeżeli pielęgniarka jest po takim kursie farmaceutycznym, jak Nursing Prescriber i posiada receptariusz, o którym piszesz, to uważam, że jak najbardziej może kontynuować zaordynowane leczenie stałe. Jednak powinna mieć zawsze możliwość kontaktu z lekarzem, który powinien pozostać osobą kierującą leczeniem i, gdy trzeba, modyfikować leczenie. Powinna tu istnieć zatem doskonała komunikacja pomiędzy tymi dwoma specjalistami: lekarzem i pielęgniarką) i dodajmy do tego, oczywiście, odpowiednie warunki finansowe.

      Jeśli więc Minister chce wprowadzić swój pomysł w 2016 roku, zgodnie z naszymi pozytywnymi wizjami w tym zakresie, jak widać, czeka go dużo pracy, inaczej czeka nas pierwszy, ten ciemny, scenariusz… A takiego scenariuszu nie chcę!

      Dlatego wysłałam link do swojego artykułu do Ministerstwa drogą mailową. Mam nadzieję, że go tam przeczytają i że odczytają też Wasze komentarze. Fajnie, że piszecie o jasnych i ciemnych stronach tego pomysłu, zarówno o swoich lękach i oburzeniu w tym temacie, jak i o swoich aspiracjach i pozytywnych wzorach z innych krajów. Fajnie, że przedstawiacie swoje warunki, w jakich pomysł Ministra mógłby zaistnieć. Jestem przekonana, że jeżeli tylko Pan Minister to wszystko przeczyta, na pewno sprawę choć trochę przemyśli.

  9. Pani Moniko polecam audycję w której poruszone zostały bardzo ważne kwestie dotyczące naszego zawodu, również kwestia wypisywania recept. Podpisuję się pod tym całym sercem i mam nadzieję że każda pielęgniarka obierze sobie za punkt honoru głośne i odważne wypowiadanie się w tym temacie, bo któż zainicjuje zmiany i wywalczy najlepszą dla nas drogę jeżeli nie my same?
    Pozdrawiam.
    Link do ww audycji: http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1088307,Szefowa-pielegniarek-o-wypisywaniu-recept-nie-widze-tego-bez-zmiany-ksztalcenia

    • Dziękuję za przesłanie linka. Bardzo dobra wypowiedź Pani Prezes NRPiP. Link do nagrania umieszczam właśnie na bizNurse’owym funpage, a link do mojego artykułu przesyłam na funpage Naczelnej Izby. Łączmy siły przekazu! :)

  10. Zastanowił mnie pomysł p. ministra. A mianowicie czy miał na celu upodlić nas dodatkowym odpowiedzialnym obowiązkiem bez zwiększenia płac czy też zwiększyć nasze znaczenie w systemie leczenia i zwiększyć uposażenie.
    Jako pielęgniarka na kontrakcie w opiece długoterminowej sama często widzę jakie są potrzeby leczniczo-pielęgnacyjne i tu takie rozwiązanie byłoby dobre. Potrzebne środki i leki szybciej by dotarły do pacjenta omijając przychodnię.

    • Absolutnie nie sądzę, aby Pan Minister miał intencję, aby nas upodlić. Myślę, że mógł poddać taki pomysł wzorując się właśnie na innych krajach, w których to funkcjonuje. Nie podał jednak żadnych szczegółów dotyczących swojego planu, stąd można ten projekt odebrać i zastosować dwojako: albo bardzo korzystnie , w kierunku pozytywnych zmian w naszym zawodzie, albo bardzo negatywnie – jako zamieszanie, wzrost odpowiedzialności bez właściwych kompetencji, wzrost obowiązków przy braku wzrostu wynagrodzenia. Powstaje więc cała masa pytań do Pana Ministra, które poruszamy właśnie w tym artykule i w naszych komentarzach. Powstaje też wiele wątpliwości co do funkcjonowania tego projektu w naszych obecnych realiach oraz warunków, które musiałyby zostać spełnione, aby ten projekt umocnił rolę pielęgniarki. Panie Ministrze, czy czyta Pan nasze komentarze? Sądzę, że nasza wspólna dyskusja w tym temacie jest niezwykle cenna i może wnieść wiele dobrego w kształt tego projektu, jeśli Pan Minister ją śledzi ;)

  11. Pani Moniko! Odnosząc się do punktów w pani artykule:
    1. Leczenie jest oczywiście domeną i głównym obowiązkiem lekarzy, ale pielęgniarki też w nim uczestniczą i ja uważam, że nieadekwatnie do stanu swojej wiedzy i umiejętności. Żeby przepisać lek trzeba chorego zbadać- owszem, powinno się, ale czyż w toku edukacji nie jesteśmy do tego przygotowywane? Czy badania fizykalne nie są w programie studiów licencjackich, a potem w programie każdej specjalizacji (dodam, że w dosyć rozbudowanej formie)? Po co nam wiedza, której nie możemy/nie chcemy/boimy się praktykować? Potrafiłybyśmy chorego zbadać wstępnie, postawić wstępne rozpoznanie czy też podejrzenie, skierować na odpowiednie badania podstawowe czy też zasugerować odpowiedniego specjalistę!!! Wszystko to umiemy, ale tego nie robimy bo zamiast skupiać się na takiej wiedzy przez pół roku ścielimy łóżko w dwie pielęgniarki i uczymy się podawać basen!!! Do jasnej cholery, nic mnie tak nie irytowało jak właśnie durne zajęcia ze ścielenia łóżek, relikt dawnych czasów!! Także drogie koleżanki, mamy środki, ale ich nie wykorzystujemy i to jest nasz problem! Więcej farmakologii, patofizjologii i anatomii, a potem więcej praktyki klinicznej, a mniej zajęć, które sprowadzają nasz zawód do roli posługaczki zakonnej! Pani Moniko, pisze pani w artykule, że nie jest pani lekarzem i nie ma pani odpowiedniej wiedzy, ale zadaje pani szereg pytań, na jakimi zastanowiłby się właśnie lekarz przepisując choremu lek. To ta wiedza jest czy jej nie ma?
    2. Nie należy bać się odpowiedzialności zawodowej. Jest wpisana w zawód i jeśli ktoś chciałby jej jakimś cudem uniknąć to powinien zmienić profesje. Obserwuję niebezpieczną tendencję wśród koleżanek- wymigują się od każdej bardziej inwazyjnej czynności, owszem, ona może asystować, ale sama nie dotknie, nie wystarczy, że lekarz podbił się własną pieczątką w dokumentacji, jest przy procedurze i patrzy na ręce, uważam, że to uwłaczające i w oczach lekarzy i pacjentów sprowadza nasz zawód do roli pomagiera i asystentki.
    3. Oczywiście jestem za!
    4. Zakres obowiązków- po prostu musi dojść do tego, że nasze obowiązki w pielęgnowaniu przejmą opiekunowie medyczni, to oni powinni zajmować się zmianą pościeli, asystą przy toalecie, karmieniu, wypróżnianiu, to są czynności, które potrafi zrobić każdy, po krótkim przeszkoleniu i nie potrzeba do tego ani tytułu mgr ani tym bardziej specjalisty! Powinnyśmy zostać w ten sposób odciążone, wtedy mogłybyśmy mówić o zwiększeniu kompetencji, o tym żeby przeznaczyć pozyskany czas na praktykowanie wiedzy, którą mamy!
    Kwestia wynagrodzenia nie podlega dyskusji- większe kompetencje i odpowiedzialność= większe wynagrodzenie, nie wyobrażam sobie tego inaczej!
    Obawiam się też, że może dojść do różnicowania kompetencji wśród samych pielęgniarek. Zróżnicowany jest bowiem stan naszej wiedzy i nie bójmy się tego głośno powiedzieć! Do wyższych kompetencji potrzebna jest wiedza- tak jak w Anglii ( jak już ktoś przedstawiał instytucję advanced nursing practitioner), nie wyobrażam sobie, że takie kompetencje dostaje osoba bez matury, nie szkoląca się. Z całym szacunkiem.
    Nasz zawód wymaga przekształceń systemowych w kierunku zachodnim. Nie unikniemy tego.

    • Nurse, dziękuję za cenne uwagi. Co do posiadania przeze mnie (bądź nie) wiedzy na temat przepisywania leków – oczywiście, pytania zadać potrafię, ale z odpowiedzią na te pytania już byłby większy problem, bo póki co, nie ma żadnych szkoleń dla pielęgniarek dotyczących prowadzenia leczenia, sposobu modyfikacji dawek, a uważam, że są one konieczne zanim nada się pielęgniarkom takie uprawnienia (piszę o tym w punkcie 4). No i konieczny byłby wcześniej ustalony z nami, z pielęgniarkami, wykaz leków i badań, które mogłybyśmy zlecić. Inaczej, bez naszych konsultacji może powstać taki wykaz leków, jaki widnieje w rozporządzeniu mówiącym o tym, które leki możemy podać bez zlecenia lekarza (nawet nie ma tam ibupromu, który można kupić w sklepie spożywczym). I tak, jak piszesz, nie wyobrażam sobie, aby robiła to każda pielęgniarka – bez właściwego przeszkolenia. Powinna to robić tylko ta pielęgniarka, która chciałaby się tym zająć i która miałaby właściwe kompetencje. Ale, pozostaje kwestia, którą poruszam właśnie w punkcie 4 – kto za te szkolenia zapłaci? Bo póki co płacimy za nie z własnej kieszeni lub ze składek izbowych (a potem odprowadzamy jeszcze podatek od wzbogacenia się), nie jesteśmy na nie oddelegowywani, a podwyżki za nie często brak. I dlatego piszę w punkcie 2 o wysługiwaniu się nami. Nie chcę, żeby to poszło w tym kierunku, stąd nasza dyskusja tutaj. Ale ogromnie się cieszę, że ujmujecie ten temat właśnie w taki jasny sposób, dostrzegając też i zalety pomysłu, który można wprowadzić, ale… pod odpowiednimi warunkami :)
      Co do opiekunów medycznych – jasne, bardzo by nam się przydali w pracy w szpitalu. Szkoda, że tak rzadko są zatrudniani na oddziałach. Jednak recepty, zapewne, będą wypisywałyby pielęgniarki w przychodni, a tam opiekunowie medyczni nic tym pielęgniarkom nie pomogą, bo tam się nie przebiera łóżek ani nie robi toalety. Boję się, aby takie wypisywanie recept nie odbywało się w okienkach, by pielęgniarka nie pełniła tu roli sekretarki, przepisując lek na szybko, bez wcześniejszego zbadania pacjenta i by nie wlepiono jej tego obowiązku po prostu „w ramach godzin pracy.”

  12. Tak się o nas wypowiadają lekarze, a my dyskutujemy o tym czy mamy kompetencje…..
    ” Rozmawiając z niektórymi pielęgniarkami dowiedziałem się, że wcale nie chcą większej samodzielności, za którą szła by również większa odpowiedzialność, ale i – lepsza pozycja zawodowa. Na moje dictum: „Ale przecież umiesz wystarczająco dużo!”, rozmówczyni przyznawała mi rację, ale pozostawała przy swoim zdaniu. Cóż, lata systemu: „słuchaj, siedź cicho i wykonuj” przyniosły skutek.”
    http://lekarski.blog.polityka.pl/2014/03/29/przestanmy-liczyc-pielegniarki-zacznijmy-myslec/

    • Tak, tak widziałam już ten artykuł – bardzo dobry, uważam. I to prawda, jest wiele pielęgniarek, które się boją nowości, które nie chcą być samodzielne, nie udzielają informacji rodzinie o stanie pielęgnacyjnym pacjenta, tylko mówią: „Ja jestem tylko pielęgniarką i nie mogę udzielać żadnych informacji – proszę podejść do lekarza.” A przecież możemy i powinnyśmy udzielać informacji rodzinie o tym, co my robimy w związku z procesem pielęgnowania chorego. Ale proces pielęgnowania? Co tam? To przecież głupota! To tylko trzeba odfajkować! Tymczasem jest to nasze, pielęgniarskie narzędzie, które może bardzo pomóc nam w pracy i wzmocnić nasz prestiż. Tylko my go nie stosujemy, nie wierzymy w jego sens.

      Rzadko też zdarza się, byśmy edukowały pacjenta na temat choroby, wolimy wykonywać czynności instrumentalne, tj. iniekcje, podawanie leków niż rozmawiać z pacjentami i jego rodziną. Bo na gadanie nie ma czasu, bo jest „robota.”

      Uważam, że na tym polu, na polu naszego działania powinnyśmy wykazywać inicjatywę. My często jednak zaniedbujemy własne pole, do którego mamy uprawnienia, za to pchamy się w obowiązki lekarza, np. chcemy podać lek zanim do niego zadzwonimy, bo po co go budzić. Bo wydaje nam się, że obowiązki związane z leczeniem są bardziej prestiżowe i wyższe rangą niż nasze, pielęgniarskie, związane z realizacją zlecenia. Wydaje się nam, że obowiązki papierkowe są wyższe rangą niż te „brudne”…
      Jest też wiele sytuacji, w których pielęgniarkom zleca się nowe obowiązki, ale pensja za to nie wzrasta. Może stąd wyrasta opór przed nowymi zadaniami? Bo rozwój satysfakcjonuje, ale towarzyszący rozwojowi brak wzrostu kasy zabija wszelkie ambicje i człowiek zaczyna czuć się jak „jeleń”, który daje się wykorzystywać, daje z siebie 100%, a dostaje… figę.

  13. Pomysł rozszerzania kompetencji pielęgniarek, według mnie, jest jak najbardziej zasadny. Nie mniej przepisywanie leków na receptę przez pielęgniarki, budzi wiele niejasności i kontrowersji. Myślę, że ważniejsze dla pielęgniarek i pacjentów byłoby poszerzenie katalogu leków, które pielęgniarka może samodzielnie podać bez zlecenia lekarza zawartych w rozporządzeniu z roku 1997. Chodzi mi np o leki, które stosuje się w przypadku choćby w reanimacji czy wstrząsie anafilaktycznym czy innych nagłych zdarzeniach. Pielęgniarka mogłaby zadziałać już zanim zjawi się lekarz. A zdarzają się przecież takie sytuacje w domu pacjenta, w pielęgniarstwie długoterminowym czy środowiskowym.Oburzyła mnie wypowiedź sławnej osoby w mediach, która opowiadała, że dostała wstrząsu po podaniu iniekcji domięśniowej, a „pielęgniarka nie wiedziała co ma podać”.Myślę, że było tak, że pielęgniarka nie miała uprawnień do podania tych leków lub nie miała ich przy sobie. A w mediach pojawia się niekompetentna pielęgniarka, która „nie wiedziała”. Rozszerzenie kompetencji w tym temacie na pewno poprawiłyby wizerunek pielęgniarki i polepszyłoby bezpieczeństwo pacjenta. Poza tym jest obszar leczenia ran, leczenia odleżyn, gdzie pielęgniarka mogłaby zapisywać specjalistyczne opatrunki i leki w tym celu używane. Są to bardzo dobre opatrunki, niektóre są refundowane, a lekarze nie chcą ich zapisywać, bo się po prostu na nich nie znają. Przez to pacjent ma utrudniony dostęp do właściwego leczenia. Myślę, że przepisywanie niektórych leków przez pielęgniarki mogłoby mieć miejsce w sytuacji, gdy pielęgniarka ma długoletnie doświadczenie w danej specjalności i odpowiednie przeszkolenie. Natomiast powinno to być przepisanie leku na podstawie jej wiedzy, doświadczenia i powinna być za to w pełni odpowiedzialna. Czyli powinna znać dany lek, jego właściwości uboczne, wskazania, interakcje z innymi lekami itp. Tylko pytanie brzmi kto będzie odpowiadał wtedy za proces leczenia, jeżeli tego samego pacjenta leczy też lekarz. Jeżeli wydarzy się u pacjenta coś niepokojącego, czy nie będzie zrzucania, że to wina pielęgniarki, czy pielęgniarka się obroni? Natomiast osobiście będę bojkotować sytuację z podrzucaniem mi karteczek przez lekarza poleceniem „Pani to wypisze!” Nie zgadzam się na to. Mamy być samodzielne i w tym kierunku idźmy. A nie kolejne zadania na „polecenie lekarza”. Nie zgadzam się z tym! Uważam, że jesteśmy wykształcone, kompetentne, inteligentne i potrafimy same myśleć oraz podejmować właściwe decyzje. Na tym polega samodzielność zawodowa. I tego się trzymajmy. Jeszcze jedno: rozszerzanie kompetencji powinno iść w parze ze wzrostem wynagrodzeń. My jako grupa zawodowa powinniśmy się tego domagać. Bo wszyscy, łącznie z ministrem, sobie myślą, że pielęgniarka to jest …..”działalność społeczna”. Nie!!! Jest to ważna profesja, bez której system opieki zdrowotnej nie będzie funkcjonował.

    • Zgadzam się, poszerzajmy swój zakres obowiązków, ale ten zgodny z naszą profesją, czyli wypisywanie recept na środki opatrunkowe. Miejmy możliwość podawania adekwatnych do potrzeb w naszej praktyce zawodowej leków, ale nie bierzmy na siebie obowiązków lekarzy dotyczących prowadzenia leczenia. O to chodzi, że jak nie ma wyznaczonej jasno granicy między dwoma zawodami – jest spore zamieszanie i duże pole na swobodną interpretację litery prawa.

  14. Według mojej opinii rozszerzenie kompetencji przez pielęgniarki, jest jak najbardziej zasadne. Jednak ważniejsze byłoby rozszerzenie katalogu podawanych przez pielęgniarki samodzielnie bez zlecenia lekarza, które są zawarte w rozporządzeniu 2007 roku. Myślę np. o lekach podawanych w nagłych zdarzeniach w sytuacji wstrząsu anafilaktycznego lub reanimacji. Pielęgniarka mogłaby zadziałać, zanim pojawi się lekarz a czasem to trochę trwa. Ponadto wiele takich sytuacji zdarza się w domu pacjenta, w pielęgniarstwie długoterminowym czy środowiskowym, gdzie lekarz jest nieobecny. Oburzyłam się, gdy usłyszałam w mediach wypowiedź sławnej osoby. Opowiadała, że po iniekcji domięśniowej i wystąpił u niej wstrząs a „pielęgniarka nie wiedziała co podać”. Podejrzewam, że było tak, że pielęgniarka nie miała uprawnień do podania leków p/wstrząsowych lub po prostu nie miała ich przy sobie. Ale w eter poszła informacja że „pielęgniarka nie wiedziała”, tzn. że była niekompetentna, nie miała wiedzy.

  15. Pani Moniko!
    Zgadzam się w zupełności z wpisami Nurse. Uważam podobnie jak ona, że głośno powinno się mówić o zróżnicowanej wiedzy wśród pielęgniarek. Zanim zaczniemy mówić o następnych szkoleniach, należy mówić o zróżnicowaniu kompetencji i wykorzystaniu wiedzy już wykształconych pielęgniarek.

    • Tak, nasza wiedza jest różna. Jedne z nas są po studiach, inne nie, jedne mają specjalizację i kursy (z różnych dziedzin), inne nie. Jedne pracowały na takich oddziałach, a inne na innych. Więc ta wiedza jest różna. I jak najbardziej trzeba to brać pod uwagę, zanim wszystkim pielęgniarkom (niezależnie od ich wiedzy i doświadczenia) każe się nagle wypisywać recepty.

  16. Po przeczytaniu powyższych komentarzy i wysłuchaniu audycji radiowej, jak i obejrzeniu wywiadu we wczorajszym Echu Dnia w TVP Kraków nadal podtrzymuje swoje zdanie, że wypisywanie recept przez pielęgniarki nie jest najlepszym pomysłem. Nie podoba mi się także to, ze rzucone zostaje nam hasło „wypisywanie recept przez pielęgniarki” a nie wyjaśniony zostaje ten pomysł. Poza tym jestem zaskoczona niektórymi komentarzami wskazującymi, że narzucenie pielęgniarkom dodatkowych obowiązków równa się zwiększeniem prestiżu zawodowego. Czy to co teraz wykonujemy to jest za mało? Nasz zawód sam w sobie nie ma prestiżu? Czy jest drugi taki zawód gdzie trzeba się wykazać tak dużą wiedza, umiejętnościami interpersonalnymi i manualnymi, cierpliwością, empatią i pomysłowością jak ogarnąć tyle rzeczy naraz w jednym czasie dbając o dobro pacjenta? Czy pielęgniarki nie zasługują na szacunek
    i większe wynagrodzenie za swoją pracę tylko dlatego że nie są lekarzami? Pacjenci i lekarze bez pielęgniarek zginęliby dosłownie i w przenośni. To przecież pielęgniarki najczęściej zauważają pogarszający się stan pacjenta i jako pierwsze podejmują czynności reanimacyjne, to one pomagają i wspierają młodych lekarzy na pierwszych dyżurach… Wracając do tematu recept ciekawa jestem jak ma to wyglądać w przychodniach, czy zostaną zatrudnione dodatkowe pielęgniarki. Podam przykład: znam panią która od 20 lat pracuje w tej samej poradni, jest na dyżurze sama i ma 1 lekarza. Do jej obowiązków należy przygotowanie kartotek, sprawdzenie pacjentów w systemie eWUŚ, zrobienie każdemu pacjentowi ekg przed wizytą, podpięcie i zdejmowanie holterów oraz ich z czytywanie, odbieranie telefonów i rejestrowanie pacjentów a także wypełnianie dokumentacji jaka obowiązuje w przychodni (w formie papierowej i elektronicznej). Jak nie zdąży wszystkiego zrobić to oczywiście zostaje po godzinach (za darmo, bo nie ma nadgodzin). Czy w takim razie dojdzie jej jeszcze wypisywanie recept, czy zatrudnią drugą pielęgniarkę, a może zamienią na młodszą, ambitniejsza i szybszą? A co z przychodniami gdzie w poradniach specjalistycznych pielęgniarki pracują tylko na część etatu, umowy zlecenie lub na piękne oczy po parę godzin w miesiącu, gdzie każdego dnia jest inna pielęgniarka, która nie zna pacjentów i nie ma jak zweryfikować ani stanu zdrowia ani leczenia, czy ma wypisać leki od tak? A może nie wypisze wcale skoro tak naprawdę legalnie jej nie ma. Widzę też, że niektóre osoby bardzo wzorują się na modelach zachodnich, nie wiem czy te modele są takie dobre, nie mam doświadczenia a te parę zdań przekazywanych na studiach w samych superlatywach nie do końca mnie przekonują. A swoja droga czy Polska zawsze musi naśladować innych? Poza tym uważam, ze rząd powinien nie tylko konsultować proponowane zmiany z pielęgniarkami ale przede wszystkim polegać na ich opinii żeby nie było więcej rozporządzeń wziętych nie wiadomo skąd i co najgorsze nie wnoszących nic dobrego ani dla pielęgniarek ani dla pacjentów. Dyrektorzy placówek zawsze będą kierować się interesem własnym, więc rolą rządu powinno być takie zagwarantowanie prawne by pielęgniarki mogłyby wykonywać swoją pracę zgodnie z kwalifikacjami i w sposób bezpieczny dla siebie i pacjenta, a nie tak, jak jest teraz, że 1 pielęgniarka pracuje za 3.

    • Sylwio, zgadzam się z Tobą w 100%. Wszystko, co napisałaś to jakby odzwierciedlenie moich własnych myśli i poglądów. Uważam, że powinnyśmy umacniać swój prestiż w tym, co już robimy, bo właśnie to, co obecnie robimy, zasługuje na wielkie uznanie i większe pieniądze.
      Co do modeli zagranicznych – nie pracowałam zagranicą, więc trudno mi je ocenić. Wiem, że za granicą są inne realia – więcej pielęgniarek na dyżurach i wyższe wynagrodzenie, dlatego nie wiem, czy pomysł „odgapiony” z krajów zachodnich sprawdziłby się tak samo dobrze w naszych, obecnych, polskich realiach. Poza tym, nie wiem, jakie są za granicą efekty leczenia pacjentów. Żebym mogła to ocenić i wypowiedzieć się w tym temacie, musiałabym tam, po prostu, popracować. No i tak, jak piszesz, kto powiedział, że Polska ma naśladować inne kraje? Może u nas, w Polsce uda się wypracować coś innego, lepszego?

    • Enjoyed the post I have a question I’d like some info on the top chiro because I need a good one I wanted reviews or info on Dynamic Health & We6e lssÂnl119 Northwest Highway, Crystal Lake, IL 60014 (815) 477-8844

    • great write up. i locked myself out on a new server, dont know how, but could still get into ssh, but not whm. i just used the easy way out, and disbled cphulk long enough for me to get in whm and flush the database. i then promptly added my IP to the whitelist, which is typical behavior, i guess i got wrapped up in the move and overlooked adding my IP. i wanted to drop a thank you to you here, and let you know it was a great write up.thanks, and good job.

    • There is numerous separate years Los angeles Weight reduction eating program with each a person is a necessity. The pioneer part can be your original acquiring rid of belonging towards the extra pounds. la weight loss

    • hello to everyone who has blog.first I congratulate the blog owner.he is got excellent blog.actually I read all your articles from weary and your writing very attractive waiting to continue thanks Sohbet OdalariSohbet SiteleriSeviyeli sohbet Sohbet chatSohbet kanallariSohbet sayfalarichat sayfalaridini sohbetcetchat yapmuhabbetsohbet islami cetadreslerichat kanallari sohbet odalari

  17. Dzień dobry!
    Myślę, że opór przed wystawianiem recept wynika ze strachu przed usamodzielnieniem się zawodowym i naprawdę mierną wiedzą pań, które niejednokrotnie nie uzupełniły wykształcenia do poziomu licencyjnego. Tym faktycznie nikt nie proponuje rozszerzenia uprawnień (jakich? Toaleta?). Natomiast co do pań z tytułem magistra, specyfika kształcenia zakłada, że w przeciwieństwie do licencjata, który wie, że musi zrobić coś co zlecił lekarz, magister wie również dlaczego.Wiedza UNIWERSYTECKA odpowiada wykształceniu felczera i jeśli poważnie traktujesz studia, to zajęcia kliniczne w teorii i praktyce, farmakologia i badanie fizykalne m.in. przygotują tu zaznaczam tylko- magistrów – do tego by kontynuować leczenie zaordynowane przez lekarza, samodzielnie przeprowadzić wywiad przedlekarski, zinterpretować podstawowe badania i zdecydować o skierowaniu do specjalisty. Znam wiele fantastycznych, inteligentnych i bardzo dobrze wykształconych pielęgniarek, dla których partnerstwo w zespole, to nie tylko być na „ty” z doktorem. Pochodzę z rodziny lekarskiej i mam ścisły kontakt ze środowiskiem lekarzy o otwartych umysłach, którzy chętnie i z zaufaniem chcą współpracować z paniami, które ukończyły wyższe studia bardzo często na tych samych uniwersytetach, czerpiąc wiedzę z ust tych samych wykładowców.
    Drugim aspektem jest to, że środowisko pielęgniarskie będzie musiało się rozwarstwić ze względu na różnice w wykształceniu, to jest normalny i dobry proces. Każdy ma prawo do własnego rozwoju i jeśli tylko chce, do kształcenia, by te różnice niwelować. Myślę jednak , że to dzieli środowisko pielęgniarskie, jest przedmiotem zazdrości, bo lepsze wykształcenie to wyże kompetencje i uprawnienia. Na koniec dodam, że w świecie współczesnej medycyny, pielęgniarka to nie jest już personel średni w zespole terapeutycznym, to samodzielny członek tegoż zespołu. Nie należy bać się tej samodzielności, jesteście w większości na nią gotowe. Specyficzny tok kształcenia oraz fakt posiadania izby pielęgniarskiej sprawia, że ten zawód jest profesją. Oznacza to, że tak przygotowanej pielęgniarki nikt wzięty z ulicy nie podmieni. pozdrawiam

  18. Witam! Wszystkiemu winne są same pielęgniarki. Ciagle mają pretensje, ze prestiż zawodu niski, bo same pracuja na taki niski prestiż zawodu. Zamiast profesjonalnie zająć sie pacjentem, to wszystko robią od nie chcenia. Zero profesjonalizmu, jedynie te młode pielęgniarki, które sa w posiadaniu nowych wzorców, coś próbują zmienić. Jak w szpitalu chcą podnieść standard opieki to starte koleżanki zniechecają do wszystkiego, ” takie niskie zarobki, wiec lepiej usiądź po co sie przemęczać”.

    • Paulo, w tym, o czym piszesz, jest niestety sporo prawdy. Oczywiście, znam też wiele wspaniałych pielęgniarek, którym się chce (niezależnie od wieku), ale jakoś tak nie doceniamy tego, co robimy. Właśnie przygotowuję artykuł na ten temat (ukaże się we czwartek :)).

  19. Może tak ,ktoś spyta się nas co o tym myślimy.Dokłada się nam coraz więcej obowiązków a zapomina o pacjencie.Ciągle to nas obarcza się rzeczami, które powinien wykonywać lekarz, a My nie potrafimy się temu przeciwstawić. Gdzie są nasze koleżanki z Izb. Może wreszcie staną po naszej stronie, wysłuchają Nas i zaczną walczyć o Nasze wynagrodzenia w końcu jesteśmy w Unii , to może Nasze zarobki będą zbliżone do wynagrodzeń europejkich.

  20. Lekarze wydali oświadczenie, w którym preferują do takich działań farmaceutów, czyli specjalistów od lekarstw, farmaceutyków i parafarmaceutyków.. nie rozumiem czemu takie czynności oddaje się paniom pielęgniarkom, które nie znają nawet drogi danego leku w organizmie..a farmaceuta ma to normalnie w toku studiów.. to chore. Przepraszam ale pielęgniarka nigdy nie zastąpi lekarza, to średni personel medyczny, który takim tez pozostanie.. Oby do tego czasu, dyskusja na ten temat wróciła, i aby sytuacja rozwinęła się tak jak chce tego prezes RADY Lekarskiej, który też wątpi w skuteczność pielęgniarek w tym zakresie. Pozdrawiam p. Moniko. Pacjentka.

  21. If there is in unison phobia, you should be doing for yourself right now – pinpoint as much assist over the extent of yourself as you can. Education essay by ralph waldo emerson. This means contacting a skilful site criticism service to pinch you with your papers. Why students dropout of high school or college essay. This is near doing yourself a favor and letting us do the responsibility for you while you relax back and relax.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>