Na jakie leki pielęgniarka będzie mogła wystawić receptę i co z tego wynika?

lekiWiemy już, na jakie leki pielęgniarka będzie mogła wypisać receptę, bowiem pojawił się projekt Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26 maja 2014 roku w sprawie wykazu substancji czynnych zawartych w lekach, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, wykazu wyrobów medycznych i wykazu badań diagnostycznych. 

Oto link: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/213335/213374/213375/dokument113518.pdf

Dziś chciałam podzielić się z Wami pewnymi moimi wnioskami, które nasunęły mi się podczas lektury projektu:

1. Uważam, że tak jak jest napisane w projekcie, pielęgniarka powinna móc podać bez zlecenia lekarza, a także doradzić i zaordynować pacjentowi każdy lek dostępny bez recepty, a więc z kategorii OTC. I sama ta kwestia w projekcie mi się bardzo podoba. Takie prawo pielęgniarki powinny mieć już dawno. Bowiem do tej pory pacjent mógł sobie sam kupić takie leki w aptece, a nawet w kiosku czy supermarkecie, a pielęgniarka nie mogła bez zlecenia lekarza mu go podać, mimo że ma większą wiedzę w tym zakresie od pacjenta. Śmieszne jest to, że obecnie pielęgniarka bez zlecenia lekarza nie może podać pacjentowi Nurofenu, a pani sprzedawczyni ze sklepu spożywczego, bez jakiegokolwiek wykształcenia medycznego, może mu go sprzedać.

Uważam zatem, że takie prawo powinna mieć każda pielęgniarka, a nie tylko ta z tytułem magistra, która oprócz tego ukończy jeszcze kurs specjalistyczny, jak to jest napisane w projekcie (zgodnie z art. 15a. ust. 1. ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej). Przecież, wspomniana wcześniej, sprzedawczyni w kiosku nie kończy takiego kursu.

Owszem, jestem za różnicowaniem obowiązków wynikających z wykształcenia, ale farmakologii uczyła się każda pielęgniarka, niezależnie od tego, jaką szkołę skończyła, więc to prawo powinno przysługiwać każdej/każdemu z nas.

2. Co do drugiej części, a więc wyszczególnionych leków z kategorii Rp jestem na NIE. Dlaczego?

Bo mogłabym wystawić receptę tylko na część leków. Dla przykładu – z przeciwbólowych – na Tramal. A dlaczego nie na Ketonal? Z doświadczenia wiem, że Ketonal jest przez pacjentów dużo lepiej tolerowany niż Tramal, po którym niejednokrotnie pacjenci mdleją, mają nudności i wymiotują. I choć byłabym przekonana o tym, że lepiej danemu pacjentowi zrobiłby Ketonal (choć ten też ma swoje skutki uboczne), to musiałabym zgodnie z rozporządzeniem wypisać receptę na Tramal. Albo skierować pacjenta do lekarza. Hmm… to w końcu ja leczę tego pacjenta, czy nie? Tak samo jest z lekami przeciwwymiotnymi: mogę wypisać receptę na Ondansetron i Torecan, ale na Metoclopramid już nie. A może ja uważam, ze Metoclopramid byłby lepszy? I analogicznie, leki anksjolityczne – dlaczego tylko Hydroxyzyna? Zaobserwowałam, że nasennie o wiele lepiej działa Nitrazepam. Ale nie mogę go przepisać, więc zlecę, moim zdaniem, mniej skuteczną, Hydroxyzynę…

Cóż, nie będę mogła wypisać recepty na leki, które wiem, że w danym przypadku, byłyby lepsze od tych, na które receptę wypisać będę mogła, bo rozporządzenie mi na to nie pozwoli. Wypiszę więc na to, na co będę mogła, ale… takie ograniczenie spowoduje zatem spadek jakości leczenia, bo spada tu możliwość wyboru leku, który można zaordynować. Na każdego, oczywiście, lepiej działa co innego, dlatego jeżeli mam już leczyć, to chcę móc to robić najlepiej jak potrafię, a nie tylko na „pół gwizdka”, chcę móc dysponować wszystkim, co w tym zakresie jest dostępne na rynku, aby jak najlepiej leczyć swojego pacjenta.

ograniczenia

Pamiętajcie, że dobra jakość usługi zdrowotnej to nie tylko wystawienie recepty na lek, ale leczenie „uszyte na miarę potrzeb klienta.” Najpierw więc trzeba poznać gruntownie te potrzeby i dopasować odpowiedni lek w najbardziej dogodnej dla pacjenta postaci.

Ale… jeżeli mogłabym wystawiać recepty na wszystkie dostępne leki – stałabym się po prostu lekarzem, a nie pielęgniarką. To znaczy, pielęgniarką, która robi też i za lekarza, a więc wyręcza w pracy inną grupę zawodową za niższe wynagrodzenie (ten temat poruszałam już we wcześniejszych moich artykułach):

Czy pielęgniarki powinny wypisywać recepty?

Wypisywanie recept przez pielęgniarki – blaski i cienie

W pogoni za prestiżem

*O przewidywanych przez Ministerstwo finansowych skutkach wypisywania przez pielęgniarki recept w następnym artykule.

Poza tym, dziwi mnie fakt, że pielęgniarka będzie mogła wystawić receptę na antybiotyki. Po pierwsze, pielęgniarka nie jest diagnostą. A żeby leczyć antybiotykiem, trzeba postawić diagnozę lekarską, rozpoznać, np. anginę, zapalenie ucha środkowego, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc. Nie wiem, jak Wy, ale ja przyznaję otwarcie i szczerze, że ja tego zrobić nie potrafię. I wcale nie traktuję tego jako ujmę w moich kompetencjach, bo jako pielęgniarka nie byłam tego uczona na studiach. Materiał przekazany mi na zajęciach z badań fizykalnych z pewnością nie był wystarczający, bym potrafiła skutecznie diagnozować choroby. To są kompetencje lekarza, a nie pielęgniarki.

Po drugie, cały ten projekt Ministra miał przecież na celu zmniejszenie kolejek do specjalistów, a leczeniem antybiotykami w dużej mierze zajmują się przecież lekarze rodzinni… Hmmm… Więc, w końcu kogo mamy w tej pracy odciążyć? (Tak, na marginesie, uważam, że jedna grupa zawodowa nie powinna odciążać w pracy innej grupy zawodowej. Powinno się dążyć do efektywnego gospodarowania czasem we własnej grupie zawodowej).

No i kolejna kwestia. Czy pielęgniarka z magistrem, bez specjalizacji z danego zakresu, po krótkim kursie specjalistycznym, będzie miała odpowiednią wiedzę, by zastąpić w jego działaniach lekarza specjalistę, który najpierw ukończył medycynę, a później specjalizację z danego obszaru? Oj, przepraszam, nawet różnych specjalistów! (W końcu taki jest cel planowanych zmian). No, z tego wychodzi, że my pielęgniarki to jakieś geniusze jesteśmy, skoro potrafimy zastąpić każdego lekarza ;) Prawda jest taka, że nawet geniusz nie jest alfą i omegą i nie wie wszystkiego. Kardiolog nie leczy żołądka, a gastrolog serca. I właśnie dlatego, ze nie robi on wszystkiego jest najlepszy – w swoim fachu. A pielęgniarka nie jest lekarzem, a tym bardziej lekarzem wielu specjalności.

Jakie zatem rozwiązanie, osobiście, uważam za korzystne? Niech pielęgniarka stanie się doradcą pacjenta w sprawie leków OTC, niech jeździ na konferencje i szkolenia organizowane przez firmy farmaceutyczne (a więc bezpłatne, a nie płatne kursy specjalistyczne pozwalające nam wypisać tylko wybrane leki na receptę, a więc ograniczające naszą wolność decyzji), niech prowadzi badania naukowe i szkolenia pacjentów dotyczące skuteczności leków OTC. Leki te są dostępne na rynku w różnej formie: są tańsze zamienniki, są leki w lepszej lub gorszej do połknięcia tabletce czy kapsułce, w kropelkach, w kapsułkach typu twist-off, w saszetkach do rozpuszczania, w czopkach, w większej bądź mniejszej dawce, lepiej bądź gorzej wchłaniające się, powodujące zatem mniej lub więcej negatywnych skutków ubocznych. Niech pielęgniarka zna te wszystkie leki i niech pomoże dobrać dla pacjenta lek w najbardziej dogodnej dla niego formie. Niech będzie w tym zakresie najlepsza, jak potrafi. Pozwoli to spełniać się pielęgniarce w funkcji badawczej, edukacyjnej i promocji zdrowia. A jeżeli zaistnieje potrzeba wypisania leku na receptę, niech pielęgniarka po prostu skieruje pacjenta do lekarza, który dysponuje całym wachlarzem leków, które może przepisać pacjentowi i niech lekarz wybierze ten najwłaściwszy i najdogodniejszy lek dla danego pacjenta.

Takie jest moje zdanie. A Ty, co o tym sądzisz?

19 komentarzy dla artykułu “Na jakie leki pielęgniarka będzie mogła wystawić receptę i co z tego wynika?

    • Nie rozumiem… w naszej POlsce jest jedna grupa zawodowa, która bardziej od lekarzy, więc co tu mówić o pigułach zna się na lekach.. to farmaceuci.. czemu nie wykorzystać ich wiedzy i potencjału tylko oddawać tak poważne zadanie niedouczonym pielęgniarkom.. Szok…

  1. Nie zgadzam się co do Nitrazepamu – pochodna benzodiazepiny, dużo skutków ubocznych. Nawet jeśli na coś działa lepiej, nie powinien się znaleźć „na liście”. Hydroxyzyna jest bezpieczniejsza, jest lekiem „pierwszej pomocy” na psychiatrii.

    • Nitrazepam to tylko jeden z przykładów. Chodziło mi o to, że niektórzy pacjenci lepiej po nim śpią niż po Hydroxyzynie. W poprzedniej pracy dużo podawałam Nitrazepamów i przeważnie były dobrze tolerowane, choć zdarzały się skutki uboczne i pacjenci budzili się zdezorientowani. Chodziło mi o to, że niestety na niektórych Hydroxyzyna nie działa, a Nitrazepam tak, a pielęgniarka mogąc wypisać jedynie Hydroxyzynę, zawęża możliwość wyboru leczenia. W tym przypadku pacjent zażywa coś, co na niego nie działa. Dlatego uważam, że żaden z tych leków nie powinien znaleźć się na liście. Te leki powinien wypisywać na receptę, po prostu, lekarz, wybierając ten, który dla danego pacjenta będzie lepszy. Pielęgniarka, moim zdaniem, powinna móc polecić leki nasenne czy uspokajające, dostępne bez recepty. Rozumiem, że u Was na psychiatrii, nieraz trzeba podać szybko Hydroxyzynę. I pielęgniarka, zgodnie z ówczesnym prawem, może podać ten lek DORAŹNIE bez zlecenia lekarza – uważam, że jest to bardzo dobre zwłaszcza dla pielęgniarek psychiatrycznych (*Obecne rozporządzenie mówi, że pielęgniarka może podać tylko drażetki i syrop. Może powinna móc podać ten lek też w iniekcji? Co Pani o tym myśli?). Ale procesem leczenia, a więc wyborem leków i wystawianiem na nie recept powinien zająć się lekarz, bo to po pierwsze jego działka i za to mu płacą, a nam nie, a po drugie dysponuje on pełnym wachlarzem leków do wyboru, a my w tym przypadku tylko jednym.

  2. Trafiłem tutaj całkiem przypadkowo i ze zdumieniem przeczytałem co Pani napisała. Na nitrazepam pozwolę sobie spuścić zasłonę milczenia. Kolejny lek – metoklopramid- EMA w 2013r wydała zalecenia i środki ostrożności dotyczącego jego stosowania i wątpię, aby pielęgniarki miały kompetencje oceny ryzyko/korzyść w przypadku przepisywania tego leku na recepcie.
    „Na każdego, oczywiście, lepiej działa co innego, dlatego jeżeli mam już leczyć, to chcę móc to robić najlepiej jak potrafię, a nie tylko na „pół gwizdka”, chcę móc dysponować wszystkim, co w tym zakresie jest dostępne na rynku, aby jak najlepiej leczyć swojego pacjenta.” A dalej jest napisane, że pielęgniarki nie powinny pisać antybiotyków- proszę się zatem zdecydować czy chciałaby Pani móc pisać wszystkie leki, czy tylko niektóre. Kolejne leki- tramadol vs ketoprofen. Jestem absolutnie przeciwny pisaniu tramadolu (za duże pole do nadużyć), jeśli już to tylko w lekach łączonych tramadol + paracetamol. Ketoprofen w maści jak najbardziej, co do tabletek mam mieszane uczucia. Pozdrawiam

    • Farmaceuto, podając te przykłady miałam na celu pokazanie, że wybiórczość leków, którymi mogłaby dysponować pielęgniarka, nie jest dobra dla pacjenta, bo właśnie „na każdego lepiej działa co innego” – na jednego hydroxyzyna, na innego nitrazepam. Póki co, oba leki są dostępne na rynku. Jestem jednak przeciwna, aby to pielęgniarki wypisywały recepty zarówno zarówno na Tramadol, jak i na antybiotyki, jak również na Nitrazepam. Uważam, że recepty powinien wypisywać zawsze lekarz, a pielęgniarka może zalecać pacjentowi leki OTC, o czym napisałam w swoim artykule. Odnośnie tego, że „nie chcę zajmować się czymś na pół gwizdka” – to prawda. Bo jak już miałabym leczyć (a taki pomysł poddaje nam Ministerstwo), to chciałabym to robić, dysponując pełnym wyborem dostępnych leków, ale taki wybór ma tylko lekarz. Uważam jednak, że pielęgniarka nie jest od wystawiania recept na leki, bo wtedy stałaby się „małym lekarzem” – „zastępcą lekarza”, gubiąc własną istotę zawodu, a wyręczając inną grupę zawodową za mniejsze niż ta grupa wynagrodzenie. Gdybym chciała być lekarzem, poszłabym na medycynę, ale ja chciałam zostać pielęgniarką i robić w tym zawodzie „na pełen gwizdek” czynności pielęgniarskie, a nie na „pół gwizdka” czynności lekarskie ;) To są dwa inne zawody i nie muszę pchać się w kompetencje lekarza. To w swoim pielęgniarskim obszarze chcę się realizować. Temat ten poruszałam już we wcześniejszych moich artykułach, a linki do nich zamieściłam też w tym artykule. Zachęcam do zapoznania się z nimi. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Witam. Z zaciekawieniem przeczytałam Pani tekst. Ja osobiście uważam że możliwość samodzielnego leczenia pacjentów to wspaniała sprawa. Oczywiście zgodzę się z Panią co do ograniczeń, lecz mam inne zdanie na temat antybiotykoterapii. W programie kształcenia mamy takie przedmioty jak badanie fizykalne, niech mi Pani uwierzy ale, na medycynie wcale ten przedmiot nie wygląda inaczej. Różnica jest jednak taka że, pielęgniarki na praktykach nie ćwiczą umiejętności nabytych w czasie wykładów. Sama wiem jak trudno jest nakłonić lekarza o to aby poświęcił chwilę i podzielił się swoją wiedzą podczas badania pacjenta. Ale dla chcącego nic trudnego :) a na oddziale zawsze znajdzie się ktoś kto będzie dla nas życzliwy. A jeśli chodzi o stawianie diagnozy, to jak najbardziej jesteśmy również diagnostami czasami lepszymi od lekarzy ;) tylko mamy mało wiary w siebie! Choć koleżanki dziwnie na mnie patrzą kiedy biegam ze stetoskopem po oddziale i na każdym kroku słyszę komentarze w stylu ;”Ty od tego nie jesteś”.. to uważam że zamykanie się w pewnych ramach nie jest dobre. Uważam że trzeba się rozwijać uczyć i być o ten jeden mały kroczek do przodu. Pozdrawiam.

  4. Nie chce Pani wypisywać leków pacjentom, to Pani nie musi. A opcja dla siebie czy rodziny myślę, że nie zaszkodzi, żeby z każdą byle pierdołką czy w razie kontynuacji nie latać po recepty z prostymi niekiedy sprawami.

  5. Nie wiem dlaczego, ale mam wobec tego wszystkiego mieszane uczucia. Czy pielęgniarki są u nas odpowiednie przeszkolone? Proszę o odpowiedź!

  6. Czytam ten wpis i oczom nie wierzę. Nitrazepam na sen??? Oczywiście, że lepiej działa – ale po 3-4 tygodniach murowane uzależnienie. Tak właśnie się kończy tylko cząstkowa wiedza na temat działania leków, tzw. wiedza „z doświadczenia”. Od pewnego czasu lekarze POZ są szkoleni, żeby nie przepisywać benzodiazepin na sen – właśnie z powodu dużego ryzyka uzależnienia po tych lekach.

  7. A ja nie wiem czy to do końca dobry pomysł. jestem pacjentką, więc martwię się o siebie i o bliskich tak? bardzo proszę mi wytłumaczyć, czemu pani mgr pielęgniarstwa będzie miała większą „władzę” nad lekami w porównaniu do np. mgr Farmacji, który uczy się o lekach, ich pochodnych, już nie wspomnę o roślinnych przez całe 5 lat… Nie umiem tego zrozumieć. Przecież to on ma większą wiedzę o lekach a dysponuje możliwością wypisania tylko recepty farmaceutycznej czyli w stanach zagrożenia życia.. to chore trochę nie? Pozdrawiam Panie:)

  8. Nie rozumiem… w naszej POlsce jest jedna grupa zawodowa, która bardziej od lekarzy, więc co tu mówić o pigułach zna się na lekach.. to farmaceuci.. czemu nie wykorzystać ich wiedzy i potencjału tylko oddawać tak poważne zadanie niedouczonym pielęgniarkom.. Szok…

  9. A farmakologi to ile godzin w szkole uczyły się pielęgniarki? Może 1semestr a to jest ok 14 godzin zajęc. Wydaje mi się że to troszkę za mało żeby „leczyć” pacjentów szczególnie benzodiazepinami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>