Samodzielność zawodowa – na papierze vs w realu

Według Ustawy o Zawodach Pielęgniarki i Położnej z dn. 15 lipca 2011 roku, „zawody pielęgniarki i położnej są samodzielnymi zawodami medycznymi.” Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dn. 7 listopada 2007 roku ustala zaś rodzaj i zakres świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego. Jak to wygląda w praktyce?

Czy pielęgniarki rzeczywiście są samodzielne?

Trochę żałosny dla mnie jest fakt, że według wykazu leków pielęgniarka nie może podać nawet ibupromu bez zlecenia lekarza. Przecież pacjenci, którzy nie mają w ogóle wykształcenia medycznego mogą go sobie kupić w aptece bez recepty!!! I tak jest jeszcze z wieloma innymi lekami. Wykaz leków, które pielęgniarka według obowiązujących przepisów może podać samodzielnie bez zlecenia lekarskiego znajdziecie pod linkiem:

http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal_3_pieldiagn_07112007.pdf

Zawód pielęgniarki jest, rzekomo, uregulowany prawnie, ale czy rzeczywiście znamy dobrze swój zakres obowiązków i czy postępujemy zgodnie z nim? Czy przepisy prawne są jednoznacznie sformułowane? Czy wszystkie czynności zostały uregulowane? I czy te regulacje są sensowne?

Zacznijmy od szczepień ochronnych.  W rozporządzeniu MZ jest napisane: „Pielęgniarka jest uprawniona do wykonywania samodzielnie, bez zlecenia lekarskiego: 1. świadczeń zapobiegawczych obejmujących: (…) g) wykonywanie szczepień ochronnych w ramach kalendarza szczepień i na zlecenie właściwych jednostek organizacyjnych służby zdrowia oraz wystawianie związanych z tym zaświadczeń, pod warunkiem odbycia kursu specjalistycznego”.

Co to oznacza? Oznacza to, że jeżeli kursu nie masz, to szczepić w ogóle nie możesz!!! Nie możesz podać żadnej szczepionki (nawet tej popularnej na grypę czy WZW), nawet wtedy, gdy masz na to zlecenie. A znasz przypadki łamania tej zasady? Ja, niestety, znam – i to dość liczne.

A co z EKG? Według omawianego rozporządzenia do działań pielęgniarki wykonywanych samodzielnie bez zlecenia lekarskiego należy: „2 h) wykonywanie EKG, pod warunkiem odbycia kursu specjalistycznego.” To znaczy, że na zlecenie wykonać je może? A więc… nagle dzięki wpisowi lekarza w dokumentację potrafi wykonać tę czynność, a bez jego podpisu nie potrafi, tak? To po co się tego na studiach uczyła? A czy nie bardziej zasadny byłby zapis, w którym to pielęgniarka po kursie mogłaby wykonane EKG zinterpretować, a ta bez kursu wyłącznie je wykonać? Ja sądzę, że tak.

Inną kwestią dotyczącą wykonywania EKG jest interpretacja tegoż zapisu prawnego. Według niektórych pielęgniarka w ogóle nie może wykonać EKG bez kursu (nawet na zlecenie). Niektórzy zaś twierdzą, że jeśli lekarz jest obecny podczas badania, to pielęgniarka może wykonać to badanie na jego pisemne zlecenie. Inni, że badanie to może zostać wykonane przez pielęgniarkę na pisemne zlecenie lekarza (a lekarz wcale nie musi być obecny podczas badania).

Skąd tyle, tak różnych interpretacji? Gdzie leży problem? W niejasnym sformułowaniu rozporządzenia, w którym to wyżej wspomniane szczepienia zostały wrzucone do jednego worka z EKG.

Kolejną kontrowersyjną kwestią jest cewnikowanie mężczyzny – w rozporządzeniu nie jest napisane, że pielęgniarka może cewnikować wyłącznie kobiety, ale… czy ktoś nas w szkole/na studiach uczył cewnikować mężczyznę? Bo mnie, niestety, nie.

Wiele jest kwestii, które w obowiązującym rozporządzeniu są też nieujęte, jak np: samodzielne wykonanie próby Valsalvy w przypadku zaobserwowania u pacjenta wystąpienia częstoskurczu nadkomorowego (po konsultacji z Naczelną Izbą Pielęgniarską dowiedziałam się, że pielęgniarka bez kursu EKG nie może samodzielnie polecić pacjentowi wykonania tej czynności!!!). Może wykonać to dopiero po ukończonym kursie EKG lub specjalizacji z pielęgniarstwa kardiologicznego.

Podobnie wygląda kwestia wykonywania próby wysiłkowej - też o tym  rozporządzeniu nic nie pisze. Po konsultacji z Naczelną Izbą wiem, iż… próbę wysiłkową, podczas obecności lekarza na terenie zakładu pracy, ale w innym gabinecie, może wykonać samodzielnie tylko… pielęgniarka-specjalistka z zakresu pielęgniarstwa kardiologicznego!!! Po kursie EKG tę czynność można wykonać, ale przy obecności lekarza podczas badania (lekarz obecny przy nas i przy pacjencie – w tym samym gabinecie). Natomiast pielęgniarka bez kursu EKG w ogóle nie może wykonać tej czynności!!!

W rozporządzeniu są też pewne paradoksy, jak np. odsysanie dróg oddechowych - w rozporządzeniu widnieje ono wyłącznie w kompetencjach pielęgniarki systemu!!! Czy zatem pielęgniarka prosto po studiach, bez kursu, pracująca na oddziale intensywnej terapii według rozporządzenia nie może tej czynności wykonać???!!!! A może może, ale tylko na pisemne zlecenie lekarza? ;) Odsysanie to przecież podstawowa czynność pracy pielęgniarki na oddziałach intensywnej terapii, paliatywnych, opieki długoterminowej, hospicjach, zdarza się też i na wielu innych oddziałach, np. internie.

Istnieje również szereg kwestii, które możemy robić samodzielnie (bez zlecenia lekarza), a bywa, że tego nie robimy. Oto przykłady:

  • Wykonanie wlewki doodbytniczej, lewatywy;
  • Doraźne podawanie tlenu;
  • Wykonanie inhalacji;
  • Doraźną modyfikację stałej dawki insuliny krótkodziałającej;
  • Informacje przekazywane rodzinie o stanie pielęgnacyjnym pacjenta;
  • Szeroko rozumiana edukacja zdrowotna;
  • Prowadzenie rehabilitacji przyłóżkowej i usprawniania ruchowego (siadanie, pionizacja, nauka chodzenia, nauka samoobsługi).

Za to zdarza się niekiedy, że aż „pchamy się” do czynności, których wykonać nie możemy, m.in.:

  • Szczepimy bez uprawnień (wymagany kurs szczepień);
  • Toczymy krew bez uprawnień (wymagane ważne szkolenie z zakresu przetaczania krwi i jej składników);
  • Wykonujemy próbę wysiłkową bez uprawnień;
  • Podajemy leki bez pisemnego zlecenia.

Pytanie, dlaczego to robimy? Być może nie znamy własnych praw i obowiązków? Być może nie potrafimy odmówić? Być może jest to dla nas interesujące i, po prostu, chcemy się tego nauczyć?

Muszę wszakże przyznać, że według owego rozporządzenia pielęgniarka prosto po studiach, po wieloletniej nauce lub nawet z bogatym doświadczeniem, ale bez kursów, nie może sama za wiele zrobić. To wszystko stawia pielęgniarkę w sytuacji, że nieraz po prostu jest jej aż głupio, że wie, co ma zrobić, wie, jak to zrobić, ale tego prawnie zrobić nie może.

Z drugiej strony liczne kursy, które są od nas wymagane, otwierają nam drogę do negocjacji, ale o tym napiszę osobny artykuł… 

W nieco lepszej sytuacji są tu pielęgniarki systemu, czyli „pielęgniarki posiadające tytuł specjalisty lub specjalizujące się w dziedzinie pielęgniarstwa ratunkowego, anestezjologii i intensywnej opieki, chirurgii, kardiologii, pediatrii, a także pielęgniarki posiadające ukończony kurs kwalifikacyjny w dziedzinie pielęgniarstwa ratunkowego, anestezjologii i intensywnej opieki, chirurgii, kardiologii, pediatrii oraz posiadające co najmniej 3-letni staż pracy w oddziałach tych specjalności, oddziałach pomocy doraźnej, izbach przyjęć lub pogotowiu ratunkowym [3].”

One mogą samodzielnie wykonać dużo więcej ciekawych i bardzo odpowiedzialnych czynności, m. in. intubację dotchawiczą w sytuacji nagłej, założenie maski krtaniowej czy rurki UG, kaniulację żyły szyjnej zewnętrznej, samodzielne wykonanie EKG czy defibrylację. Mogą też podać, w nagłych wypadkach samodzielnie, bez zlecenia lekarza znacznie więcej leków, tj:

http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal_2_pieldiagn_07112007.pdf

Tylko, no właśnie, czy pielęgniarki systemu zarabiają za to więcej?????

Wnioski, jakie nasuwają mi po dzisiejszej refleksji są następujące:

  • Należy zwiększyć wykaz leków, które pielęgniarka może podać samodzielnie bez zlecenia lekarskiego – i nie trzeba się tu jakoś specjalnie doktoryzować – można po prostu ustanowić, że pielęgniarka może podać bez zlecenia wszystkie leki, które pacjent może kupić w aptece bez recepty;
  • Należy zweryfikować i wyeliminować występujące w rozporządzeniu paradoksy;
  • Zapisy prawne wymagają jednoznacznego sformułowania – nie mogą pozostawiać miejsca na domysły;
  • Powinniśmy doskonale znać zakres swoich obowiązków (zgodny z prawem);
  • Nie należy wykonywać czynności, co do których nie mamy uprawnień – w sytuacjach roszczeń ponosimy wówczas słone konsekwencje;
  • Za wzrost naszych kompetencji, które są wykorzystywane w placówkach, należy nas wynagradzać;
  • Jeżeli możemy zrobić coś samodzielnie – róbmy to – to podwyższa prestiż naszego zawodu.

A Ty, jakie masz przemyślenia dotyczące naszej samodzielności oraz aktów prawnych, które to regulują?

BIBLIOGRAFIA:

1. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dn. 7 listopada 2007 roku w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego.

2. Ustawa o zawodach pielęgniarki i położnej z dn. 15 lipca 2011 r.

3. Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym z dn. 8 września 2006 r.

35 komentarzy dla artykułu “Samodzielność zawodowa – na papierze vs w realu

  1. Nareszcie temat, o którym wszyscy gdzieś mówimy po kątach w dyżurkach, roztrząsamy, zastanawiamy się, ale i tak robimy „jak kiedyś”… bo ciągle nam się spieszy, przymykamy oko na własne wychodzenie przed szereg, nie reagujemy, gdy robią to nasze koleżanki, co gorsze nie reagują też nasze przełożone/przełożeni.

    Znam oddziały, na których podaje się leki do zo bez kursu, leki bez zleceń- bo szkoda obudzić lekarza, który jest po ciężkim dniu, kombinuje się jak koń pod górkę tylko, żeby wszystkim było wygodnie (niekoniecznie bezpiecznie)….

    Jak sobie wyobrażam idealny szpital? przede wszystkim tak, że każdy wie- co może zrobić, inni też wiedzą jakie kompetencje i kwalifikacje mają członkowie zespołu i nie zmuszają ich do przekraczania granic.

  2. Nawet najlepiej sformułowane przepisy prawa nie sprawią, że z samodzielności zawodowej będą korzystać osoby niesamodzielne życiowo. Takie, które do pracy przychodzą za karę, męczą się w niej oraz męczą innych swoją obecnością. Takie, które zawsze będą wykonywały jedynie niezbędne minimum, byle nikt nic nie zarzucił.

    Co z tego, że pielęgniarka systemu/ratownik medyczny mogą wykonać samodzielnie EKG? Tego jesteśmy wszyscy uczeni, do prawidłowego wykonania badania nie potrzeba tajemnej wiedzy (choć spotkałem się kiedyś podczas pracy na oddziale, że świeży pracownik prosto po studiach posyłał pacjentów na blok op. z EKG tylko z 3 odprowadzeniami :D). Wiele osób, które mogą to nieszczęsne EKG wykonywać w pracy samodzielnej (mam na myśli ZRM „P”) nie robi tego, bo po co? To właśnie to zaściankowe rozumowanie, byle się nie narobić, pieprząc pacjenta i jego stan zdrowia. Później okazuje się, że zespół (nieważne czy prowadzącym zespół jest ratownik czy pielęgniarka/pielęgniarz) przywozi do szpitala pacjenta z bólem w KLP i nierozpoznanym zawałem (piękne STEMI w zapisie).

    Trzymając się dalej tego zawału: zespół stwierdził, że być może to rzeczywiście OZW. I cóż z tego, że może ten medyk jeden z drugim podać leki samodzielnie? Jest OZW, no to może MONA. Aspirynka, nitroglicerynka – a przeciwwskazania? Dobry wywiad z pacjentem, rozeznanie czy przypadkiem nie krwawił ostatnio, uczulenia, czy może nie połyka jak szalony niebieskich pigułek? Pewne rzeczy trzeba wiedzieć.

    Nie rozwlekając się już dalej. Nie ważne moim zdaniem, czy konkretne czynności można wykonać prosto po studiach/szkole, dopiero po kursie czy może jakiejś specjalizacji. Ważne, jaka jest późniejsza, okresowa weryfikacja wiedzy i umiejętności. Wtedy będziemy mieli jakość. Teraz jest na niedostatecznym poziomie, bo weryfikacji żadnej nie ma. Nikt nie sprawdza, czy piel/ratmed w ciągu roku wyrobili określoną ilość dostępów dożylnych, doszpikowych, defibrylacji, intubacji, zakładania kołnierza itd. Co z tego, że jedna z drugim nauczyli się tego 5 lat temu? Nic.

  3. Tak jak w wielu obszarach pielęgniarstwa, tak i w kwestii samodzielności pielęgniarek, panuje wielki chaos. Dotyczy to zarówno przepisów prawa, jak i praktycznej działalności pielęgniarek.Nie zaistnieje profesjonalne pielęgniarstwo bez samodzielności zawodowej widocznej w praktyce.Bez zmiany mentalności naszego środowiska będziemy długie lata dreptać w miejscu.Zmiana mentalności to proces. Samodzielne profesjonalne pielęgniarstwo nie stworzy się za pomocą jednego zapisu w ustawie.Ono musi być tworzone w praktyce przez nas samych -przez naszą aktywność zawodową,szacunek dla innych ludzi, wykorzystywanie naszej wiedzy, doświadczenia, kompetencji.To cieszy Pani Moniko,że są takie osoby jak Pani,które chcą się rozwijać,wnieść nową wizję pielęgniarstwa, pasji i chcą coś zmienić w tej trudnej rzeczywistości.Pozostaje mieć nadzieję,że takich osób,które chcą zmieniać pielęgniarstwo będzie coraz więcej.Rozporządzenie o samodzielnym wykonywaniu czynności bez zlecenia lekarza oczywiście pozostawia wiele do życzenia.Na początku ubiegłego roku widziałam projekt nowego rozporządzenia,które gdzieś ugrzęzło i słuch o nim zaginął.Być może jego treść jest niewygodna dla innych grup medyków i jest skutecznie blokowane,ale jego los może być podobny do rozporządzenia o minimalnych normach zatrudnienia.Z konsultacji społecznych wzięto pod uwagę tylko głosy pochodzące ze Związków Pracodawców, nie pielęgniarek. Przypomina mi się „Folwark zwierzęcy” -”Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych”…Ale to nie znaczy, że nie mamy walczyć o swoją autonomię i godne miejsce zawodu w zespole terapeutycznym.

  4. http://www.pielegniarki.info.pl/article/view/id/4036
    Pod tym linkiem znajduje się projekt, który ma znowelizować to rozporządzenie.
    Pochodzi z 12 stego kwietnia – od tego czasu sprawa przycichła.
    Pewnie MZ najpierw chce zająć się rozporządzeniem dotyczącym kształcenia podyplomowego. Następnie, gdy już zostaną ustalone ostatecznie specjalizacje i kursy kwalifikacyjne wezmą się za samodzielność.

  5. Witajcie!
    Dziękuję za Wasze komentarze pełne cennych refleksji i spostrzeżeń.

    Odnośnie projektu, który miał znowelizować to rozporządzenie - pytałam o niego Naczelną Izbę w grudniu i oto, co mi odpisali:
    „W Ministerstwie Zdrowia nadal trwają wewnętrzne prace nad projektem rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie (bez zlecenia lekarskiego). Ponadto na chwilę obecną NRPiP nie posiada informacji o terminie wejścia w życie powyższego rozporządzenia oraz nie dysponuje aktualnym projektem powyższego rozporządzenia. Należy natomiast wskazać, iż w przypadku przekazania ostatecznego projektu powyższego rozporządzenia do oficjalnych konsultacji społecznych zostanie on zamieszczony na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia (link Legislacja – Projekty aktów prawnych przekazane do konsultacji społecznych).”

    No właśnie, szkoda, że nie ma podanego terminu, kiedy można się spodziewać nowelizacji. Z rozporządzeniami, jak z każdym innym projektem, powinien być z góry ustalony termin, do którego prace powinny zostać ukończone – na tym przecież polega planowanie każdej pracy, inaczej wszystko się po prostu… wlecze.

    • Ja piszę do MZet w tej sprawie od 2010 rok – do tej pory 5 razy. Za każdym razem odpisują mi to samo co i Tobie Moniko:(

  6. Chociaż jeszcze w piśmie, które otrzymałem od NRPiP 28.12.2011 twierdzili, że tu cytat: ,,powyższe rozporządzenie zostanie zapewne wydane w 2012 r.”.
    Natomiast co do projektu zawartego na portalu pielęgniarki info MZ stwierdza: ,,Projekt rozporządzenia po zakończeniu prac redakcyjno – prawnych zostanie przekazany do uzgodnień wewnętrznych a następnie do uzgodnień międzyresortowych (zewnętrznych).
    Mając na uwadze powyższe Ministerstwo Zdrowia nie odpowiada za treść zamieszczonego
    na stronie internetowej portalu pielęgniarki.info.pl projektu rozporządzenia ponieważ przedmiotowy projekt nie został jeszcze przekazany do uzgodnień zewnętrznych i w związku z tym nie jest jeszcze zamieszczony na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia”.
    Jednym słowem: kołomyja !

  7. Witam!
    Chcę zapytać: po co kończyłam liceum medyczne (5 lat!!); po co kończyłam studia magisterskie (5 lat!!!) jak niedługo nie będę mogła zrobić zastrzyku bez kursu, czy szkolenia? W mojej ocenie TO KPINA! Jeszcze trochę, a życia mi nie wystarczy, aby te wszystkie kursy, szkolenia odbyć. Tym bardziej, że na każdym kursie wiadomości są powielane.
    Pozdrawiam.

    • Witaj Petra!

      To, o czym piszesz, to istotny problem, który zauważa wiele pielęgniarek. Z jednej strony kursy są bardzo potrzebne – uaktualniają i poszerzają naszą wiedzę. Z drugiej jednak – wiele z tych tematów tak naprawdę realizowanych jest podczas studiów, a potem powielanych na wszystkich kursach, co jest oczywiście stratą czasu i przyczyną naszej frustracji. Kursy nieraz trwają po kilka miesięcy, z czego znaczna część zajęć to blok ogólnozawodowy. Konkretów jest w nich bardzo mało.

      Kolejna kwestia to fakt, że tracimy tyle LAT na studia pielęgniarskie, a mimo to, i tak nie możemy wykonać wielu typowo pielęgniarskich czynności. W zamian za to w programach nauczania mamy tak dużo mało istotnych przedmiotów, które nie dają nam żadnych uprawnień, a które musimy zaliczyć.

      Moim zdaniem, należałoby zdecydowanie usprawnić system edukacji w pielęgniarstwie. Pytanie tylko, jak tego dokonać??? Jedno jest pewne – samo tylko narzekanie nic nam nie da. Pomyślmy, co możemy zrobić, aby usprawnić ten system. Ja też pomyślę…i napiszę ;)

  8. W dniu dzisiejszym dowiedziałem się, iż Projekt Rozporządzenia został negatywnie zaopiniowany przez Naczelną Izbę Aptekarską.
    Sprzeciw farmaceutów budzi załącznik leków , które mogłaby podać pielęgniarka bez zlecenia, a konkretnie o grupę OTC (leki bez recepty).
    Aptekarze uważają iż pielęgniarka nie powinna mieć uprawnień do podawania leków z tej grupy.

    • Michale, możesz podesłać nam jakiegoś linka do artykułu z wiadomością w tej sprawie? Skąd o tym wiesz?

  9. Dowiedziałem się o tym fakcie, w dniu dzisiejszym podczas konferencji pt. ,,Aspekty Prawne wykonywania zawodu Pielęgniarki i Położnej w świetle aktualnych zmian legislacyjnych w ochronie zdrowia” od samej przewodniczącej OIPiP w Łodzi – Pani mgr Agnieszki Kałużnej. Także jak sama widzisz mam informacje od samej góry;)
    Jako, że był to przekaz ustny rozumiesz sama, że nie mogę podesłać linka;)
    Ale już zdążyłem poszukać trochę na ten temat w necie i…nic, cisza, ani śladu żadnego info. Chyba ten dokument budzi takie kontrowersje, że Ministerstwo objęło go szyldem TOP SECRET.
    Drążę sprawę dalej tj. już napisałem do Naczelnej Izby Aptekarskiej maila w tej sprawie. Teraz pozostaje mi czekać na odpowiedź cdn…

  10. Dowiedziałem się także, że MZ w pracach legislacyjnych dotyczących tego rozporządzenia nie jest ograniczone żadnymi terminami.
    Osobiście myślałem, że tak jest (przecież ustawa główna czyli o zawodzie Pielęgniarki i Położnej weszła w życie w 2011 a nasz bubel prawny w postaci rozporządzenia o czynnościach bez zlecenia wciąż straszy !!!) i w tym pokładałem ogromną nadzieję na nowelizację – niestety jak widać przeliczyłem się…
    A swoja drogą to strasznie dziwna sprawa – spodziewałbym się oporów ze strony lekarzy, ale, że będą nam ,,w garze mieszać” farmaceuci…baaardzo dziwna sprawa…

    • Ja też, wczoraj, po tym jak zobaczyłam Twój komentarz, szukałam w necie informacji na ten temat i nic a nic nie znalazłam :( Zadzwonię we wtorek lub w środę do biura OIPIP w Łodzi w godzinach ich dyżurów do Pani Agnieszki Kałużnej w tej sprawie – dobrze byłoby, aby taka opinia była przekazana nam na piśmie. Chyba, że były prowadzone tylko rozmowy na ten temat i ta opinia była ustna? hmmm…
      Napisałam też przed chwilą maila do OIPIP w Łodzi z prośbą, aby podesłali mi tę opinię mailowo.
      Super, że napisałeś do Izby Aptekarskiej – zobaczymy, co odpisze źródło. Jak będziesz miał jakiekolwiek wieści, to pisz – ja też dam znać, co dowiem się od Łódzkich Izb.

    • Jak najbardziej zgadzam się z tym, że rozporządzenie to nie powinno być tworzone bez udziału konsultantów z każdej dziedziny pielęgniarstwa. Takie dokumenty, które stanowią o nas, nie powinny być tworzone bez nas. Byłoby cudownie, gdyby wszystkie pielęgniarki, również i te „szeregowe”, mogły mieć wpływ na treść owego rozporządzenia. Fajnie byłoby zorganizować jakąś akcję – naradę pielęgniarską, burzę mózgów i wspólnie utworzyć sensowne rozporządzenie. Może jakiś zjazd w Naczelnej Izbie w tej sprawie? Hmmm…

    • Hehe ;) Nie, nie aż tak strajkowo ;) Raczej miałam na myśli zjazd niż najazd ;) Przyszło mi do głowy zorganizowanie kreatywnego spotkania – takiej prawdziwej burzy mózgów środowiska pielęgniarskiego, której efektem byłoby wypracowanie wspólnie razem tego rozporządzenia. Co o tym myślisz? Zastanawiam się właśnie, jakby to można było zrobić… Hmmm…

  11. Świetny pomysł, ale ja jeszcze nie mam aż takich znajomości;)
    a z pewnością trzeba by zgromadzić na takim spotkaniu minimum 3 osoby:
    Ministra Zdrowia: Bartosza Arłukowicza (w końcu to On ostatecznie zatwierdzi ten dokument, a jego decyzja jest autorytarna);
    Dyrektora Departamentu PIP w Ministerstwie: Beatę Cholewkę;
    Przewodniczącą NRPiP: dr Grażynę Rogalę Pawelczyk;

    • Mam nowe wieści: wczoraj dzwoniłam do OIPIP w Łodzi i dowiedziałam się, że jest to opinia nie tyle wydana przez Naczelną Izbę Aptekarską, lecz że jest to opinia farmaceutów, która wstrzymuje zamknięcie projektu. Mam zadzwonić do Izb po 19 lutego, bo ma się odbyć jakieś Prezydium, na którym postarają się poruszyć tę sprawę – może wtedy czegoś więcej się dowiemy.
      W. w. opinii farmaceutów szukałam wczoraj i dziś na stronie MZ w zakładce legislacja jako konsultacji społecznej i okazało się, że nie ma tam w ogóle żadnych opinii pod tym projektem, bo… nie ma nawet zamieszczonego jeszcze tegoż właśnie projektu!!! No i co zrobiłam? Oczywiście, zadzwoniłam do MZ do Departamentu Pielęgniarek i Położnych. Tam udzielono mi odpowiedzi, że nie ma jeszcze tego projektu w pełni opracowanego i nie został on jeszcze poddany do jakichkolwiek konsultacji społecznych!!!
      I że oni nic nie wiedzą nt. opinii farmaceutów rzekomo wydanej w tej sprawie. Hmmm… dziwne…
      I dziwią się, że projekt rozporządzenia w ogóle wypłynął w internecie, gdyż tak naprawdę nie jest jeszcze ani ukończony, ani publicznie udostępniony.
      Z rozmowy z Panią z Departamentu wynikało jednak, że nie widzi ona potrzeby, aby w sytuacji szpitalnej pielęgniarka miała możliwość podawania ibupromu bez zlecenia lekarza, bo przecież lekarz w szpitalu jest dostępny. No i to dla mnie oznacza, że trzeba chodzić do lekarza po zlecenie z każdą, przepraszam za wyrażenie, „pierdołą.” Może wtedy, pod wpływem nacisków lekarzy, MZ zmieni zdanie?
      Jakkolwiek, gdy projekt będzie przekazany do konsultacji społecznych (nie mają pojęcia, kiedy to nastąpi), my pielęgniarki i pielęgniarze również możemy go zaopiniować.

  12. To nie jest prawda, że lekarz w szpitalu jest dostępny całą dobę. W moim szpitalu są takie oddziały, których nie dyżurują lekarze, a wcześniej w godzinach rannych nie da się przewidzieć co pacjentowi w nocy będzie dolegać i czego będzie potrzebować. W rezultacie pielęgniarki podają leki na zlecenie telefoniczne, czyli tak naprawdę bez zlecenia, co jest niezgodne z przepisami. Dlaczego nie da się uregulować prawnie tego co ma faktycznie miejsce w praktyce? Myślę, że lekarze też nie poprą pomysłu, aby rozszerzyć zakres podawanych leków pielęgniarkom, ponieważ w tej sytuacji w niektórych przypadkach mogłoby się okazać, że są niepotrzebni! To rozporządzenie na pewno nie ukazało się w „konsultacjach społecznych w ministerstwie zdrowia”, ale proponuję to śledzić, bo obawiam się, żeby nie wlepiono nam kolejnego bubla, tak jak to się stało z normami zatrudnienia.

    • Zgadzam się z tym całkowicie – lekarz przecież nie wszędzie jest obecny całą dobę, a nawet jeśli, to wychodzi nieraz na konsultacje i tak trochę głupio dzwonić i ściągać go na oddział o przysłowiowy ibuprom. Myślę, że takie opinie należy koniecznie podsyłać, gdy będą konsultacje społeczne dotyczące w.w. projektu.
      A odnośnie lekarzy, to myślę, że gdybyśmy naprawdę przestrzegali prawa, to lekarze byliby za nami i mielibyśmy ustawowo większą autonomię. Dlaczego? Lekarze po prostu mieliby dość budzenia w nocy i ściągania ich z łóżka tylko po to, by wpisali Captopril, Ketonal, Espumisan czy płyn Ringera (nie ze złośliwości, tylko zgodnie z przepisami). Ale my nie robimy tak – bo nam jakoś tak głupio.
      Może właśnie dlatego nasze rozporządzenie pozostaje tak długo bublem, bo go nie przestrzegamy?

  13. Świat zza biurka wygląda nieco inaczej. Panie z Departamentu PiP zapominają, że pielęgniarki/pielęgniarze pracują w różnym środowisku klinicznym często bez lekarza, że wspomnę tylko ZOLe, DPSy, opiekę długoterminową !
    Pozostaje czekać na projekt, choć jak widać nawet do niego dalekaaaa droga:(

  14. Świetny artykuł! Pierwsza moja myśl po przeczytaniu go była taka: „Moniko, wsadziłaś kij w mrowisko”. Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat niezwykle ważny w pracy pielęgniarki:)
    Co do rozporządzeń, to musimy czekać na nowe z nadzieją, że będą lepiej napisane i z korzyścią dla pielęgniarek. Na akty prawne, my zwykle pielęgniarki i pielęgniarze, niestety nie mamy wielkiego wpływu, ale za to na działania własne i naszych koleżanek/kolegów może już troszkę większy. Problem tkwi tak naprawdę w nas samych , że godzimy się na wykonywanie rzeczy, do których nie mamy uprawnień, a te które możemy zrobić zgodnie z prawem nie wykonujemy, np. podanie 1 tabl. Paracetamolu (bo boimy się podać lek pacjentowi; bo nie chcemy narażać się w pracy; bo starsza koleżanka stażem mimo wszystko każe nam skonsultować to z lekarzem i nie ważne, że jest on teraz na ½ h konsultacji i pacjent cierpi i czeka; bo nie znamy naszych praw; bo jest później problem z wpisaniem przez lekarza, bo on tego leku nie zlecił ,
    a my w karcie nie możemy dokonać wpisu że podałyśmy i w konsekwencji trudności z rozliczeniem leku w systemie). Uważam, że pomocne w walce
    o samodzielność zawodową pielęgniarek w miejscu pracy byłyby cykliczne szkolenia z zagadnień prawnych, jasno określające kompetencje zawodowe pielęgniarek i lekarzy. Nie obrażając nikogo, to o ile młode pokolenie pielęgniarek i pielęgniarzy ma na studiach przedmioty, w ramach których są omawiane ustawy i rozporządzenia odnośnie zawodu pielęgniarek i ich nowelizacje, to pielęgniarki starsze stażem, nie zawsze wiedza o nowych zmianach, bo się nie interesują, bo nie wiedzą gdzie szukać, bo maja trudności z obsługą komputera, bo bycie z informacjami na bieżąco w pracy jest postrzegane jako wada zamiast zaleta, bo nie czują potrzeby zmian w swojej pracy (jeszcze doszłyby im nowe obowiązki, po co zmieniać coś, co funkcjonuje pozornie dobrze od wielu lat, lepiej udawać, że się nie wie). Moim zdaniem każda z nas powinna spróbować stworzyć w swoim miejscu pracy taką atmosferę, by mogła realizować zawód samodzielnie. Tym bardziej, że młode pokolenie lekarzy jest nastawione na współpracę z pielęgniarkami, a nie tylko na wydawanie nam poleceń. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że młodzi lekarze doskonale znają leki, które pielęgniarka może podać samodzielnie według rozporządzenia. Natomiast lekarze starsi stażem niekiedy mają pretensje, że jak mogłam podać paracetamol bez ich wiedzy i chociaż zleciliby to samo, to teraz jest wielka obraza majestatu (myślę, że takie zachowanie wynika nie tyle z braku znajomości na temat uprawnień pielęgniarek, co z trudności pogodzenia się, że era pielęgniarek ślepo im podporządkowanych niestety już minęła :) ). Na koniec życzę wszystkim dobrej współpracy, która może nas rozwinąć i poprowadzić po krętej
    i praktycznie jeszcze nie zaprojektowanej ścieżce kariery zawodowej pielęgniarki.

    • Sylwio, rewelacyjne podsumowanie, ciekawe refleksje i cenne przykłady!
      Co do szkoleń z zagadnień prawnych – już kiedyś o tym myślałam i nawet poddałam pomysł prawnikowi w Izbach, ale potem jakoś, w natłoku obowiązków, o tym zapomniałam :( Dzięki, że mi przypomniałaś, bo to naprawdę rewelacyjny pomysł ;) Trzeba tylko znaleźć naprawdę mądrego prawnika, który jednocześnie potrafi ciekawie i najlepiej warsztatowo prowadzić szkolenia. MOŻE KTOŚ ZNA TAKIEGO? Uważam też, że powinien być skrupulatnie opracowany w każdym oddziale zakres obowiązków. Tylko taki konkretny – a nie taki, z którego nic nie wynika, ogólnikowy, z dopiskiem: „i inne polecone przez przełożonego.” Powinien być opracowany zakres obowiązków i niezbędne kwalifikacje pielęgniarki co do wykonania KAŻDEJ czynności. Więcej na ten temat powiem podczas najbliższej konferencji „Problemy współczesnego pielęgniarstwa”, która odbędzie się 1 marca br. w Warszawie :)

    • Przyznam, że jest to ciekawe i sensowne podejście naszej władzy do tego zagadnienia. To ważne, abyśmy mogli wreszcie robić to, czego się uczymy. Istotne przy tym jednak jest, aby pielęgniarka kończąc licencjat, mgr, dany kurs lub specjalizację, wiedziała, co może zrobić, a czego nie. Dlatego uważam, że wszelkie umiejętności wynikowe powinny być konkretnie wypisane jako np. aneks do dyplomu / zaświadczenia o ukończeniu kursu/specjalizacji z dodatkową adnotacją, czy pielęgniarka daną czynność może wykonać na zlecenie lekarza czy samodzielnie.

  15. Zgadzam się w pełni z wszystkim co tutaj piszecie. Ja osobiście borykam się z tymi problemami na co dzień. Prowadzę gabinet pielęgniarski w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym. Ciągle mam schody. Są kwestie gdzie mogę podać lek i wiem , że pomoże, ale prawo mnie wstrzymuje. Racją jest że pielęgniarka powinna móc podać każdy lek nierecepturowy.

  16. A może zacznijmy zbierac podpisy pod projektem zzmiany ustaway o naszym zawodzie < w której zlikwidowano tytuły zawodowe licencjata i magistra pielegniarstwa ora projektem rozporządzenia podnoszącego kompetencje pielęgniarek w zalezności od posiadanego wykształcenia .
    Moja propozycja jest taka aby magister pielęgniarstwa z mocy prawa wraz z uzyskaniem tytułu mógł wykonywac wszystkie czynności do których jest wymagany kurs specjalistyczny i kwalifikacyjny , a kształcenie podyplomowe powinno obejmować dla niego tylko specjaliację< która powinna miec zupełnie inny zakres niz teraz i studia podyplomowe – gdyż jest to odpowiedni poziom kształcenia dla osoby z wykształceniem magisterskim .Co wy na to???
    Dodam , ze projekt omawianego rozporządzenia jest bardzo sensowny i uwzgledniający wiedzą zdobytą na studiach magisterskich

  17. A, czy my pielęgniarki nie bierzemy na siebie zbyt dużo obowiązków?. Co mamy jeszcze wykonać, może leczyć za te grosze. Za lekarzy wykonujemy zbyt dużo pracy . Niech oni wykonują co do nich należy. Nie ma zlecenia to po co podawać leki. Niech jasnie pan dr poda w końcu zarabia miesięcznie 10 razy więcej od pielęgniarki. Należy się w końcu zbuntować. Nigdy nas nikt nie będzie szanował, jak same się nie będziemy szanować. Musimy wyrabiać postawę asertywną. Nie gódźmy się na wszystko i odmawiajmy wykonania zabiegu lub podania leku bez zlecenia lekarskiego. Walczmy o podwyżki, jednoczmy się i bądźmy zwartą grupą zawodową. Nie dajmy sobie wchodzić na głowę. Pozdrawiam Ela

  18. Pielęgniarka specjalista czy pielegniarka po kursie to nie pielęgniarka systemu. Piszesz o bardzo ważnych sprawach, ale mylisz się w przepisach.

  19. Nie będę komentować aktów prawnych, choć wg mnie zapis o EKG jest na tyle jasny, że nie powinien wzbudzać wątpliwości. Odniosę się za to do tego fragmentu tekstu: „Muszę wszakże przyznać, że według owego rozporządzenia pielęgniarka prosto po studiach, po wieloletniej nauce lub nawet z bogatym doświadczeniem, ale bez kursów, nie może sama za wiele zrobić. To wszystko stawia pielęgniarkę w sytuacji, że nieraz po prostu jest jej aż głupio, że wie, co ma zrobić, wie, jak to zrobić, ale tego prawnie zrobić nie może.
    Z drugiej strony liczne kursy, które są od nas wymagane, otwierają nam drogę do negocjacji, ale o tym napiszę osobny artykuł”
    Moim zdaniem pielęgniarka prosto po studiach jest osobą, która ma ogromne możliwości wykazać się wiedzą na temat podstawowy, czyli opieki nad pacjentem, nie mówię o wykonywaniu skomplikowanych zabiegów, ale o samej pielęgnacji. Obserwując różne osoby podczas pracy wydaje mi się, że zapominają one, co jest podstawową rolą pielęgniarki. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że ilość personelu w porównaniu do pacjentów jest niewspółmierna i nie ma zbyt wiele czasu na czynności inne niż zlecenia lekarskie.
    Kursy i szkolenia mają nam rozszerzyć kompetencje, ale w istocie jest tak, że idzie się po papier, nie wiem czy osoby kończące szkolenia mają do końca pełną świadomość tego, co należy do ich obowiązków.
    Mam też wrażenie, że pielęgniarki/pielęgniarze (jest w końcu coraz więcej mężczyzn w tym zawodzie) nie do końca wiedzą co im wolno, a czego nie oraz, że nie wszyscy wiedzą o istnieniu rozporządzenia z dnia 7.11.2007r
    Przede wszystkim ta grupa zawodowa powinna dokładnie przeczytać ustawy i rozporządzenia regulujące wykonywanie zawodu, a następnie zacząć wdrażać je w życie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>